Zagrożenie epidemią eboli w Ugandzie. Są pierwsze ofiary

Pierwszą ofiarą wirusa Eboli w Ugandzie był pięciolatek (fot. REUTERS/James Akena)

W Ugandzie odnotowano drugą ofiarę wirusa Eboli. To pięćdziesięciolatka, babcia pięcioletniego chłopca, który zmarł z tego samego powodu w nocy z wtorku na środę. Również u jego młodszego brata stwierdzono zakażenie wirusem. Został on już poddany leczeniu. To pierwsze przypadki tego wirusa poza Demokratyczną Republiką Konga – alarmuje pozarządowa organizacja Save the Children.

Ponad 1000 ofiar śmiertelnych wirusa ebola w DRK. Ataki na ośrodki zdrowia

Ponad 1000 osób zmarło od sierpnia 2018 roku z powodu zarażenia się wirusem ebola we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga –...

zobacz więcej

Przypadek gorączki krwotocznej w Ugandzie dotyczy rodziny kongijsko-ugandyjskiej, która niedawno przekroczyła granicę z Demokratyczną Republiką Konga. Udała się tam na pogrzeb krewnego, który również umarł z powodu zakażenia wirusem Ebola.

W tym momencie w Ugandzie jest jeszcze siedem przypadków podejrzenia tej choroby, jak donosi mediom watykańskim dyrektor generalny ds. służby zdrowia Henry Mwebesa. Światowa Organizacja Zdrowia ma przedyskutować ewentualną sytuację zagrożenia w tym kraju.

– Sytuacja musi być absolutnie trzymana pod kontrolą, aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się wirusa – powiedziała dla Vatican News Luisa Altobelli z organizacji Save the Children we Włoszech. Jak dodała, należy być ostrożnym i unikać kontaktu z chorymi.

Międzynarodowa organizacja Save the Children monitoruje rozwój zachorowalności na terenach, gdzie zarejestrowano już przypadki zakażeniem wirusem Ebola. Usiłuje też zapobiegać i zwiększać świadomość ludności, jak zapewniła Altobelli w wywiadzie dla Vatican News. Zauważyła również, że zachodnia część Ugandy musi stawić czoła silnym napływom uchodźców kongijskich i Sudanu Południowego.

Gorączka krwotoczna ebola atakuje. Przybywa zachorowań

Cztery przypadki zachorowań na gorączkę krwotoczną ebola wykryto w okolicach Manginy, mieście w Demokratycznej Republice Konga (DRK) liczącym około...

zobacz więcej

Jak informuje Save the Children, we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga odnotowano do tej pory ponad 2 tysiące chorych osób, w tym setki dzieci. Obecnie zrasta prawdopodobieństwo epidemii poza granicami tego państwa, a to także w związku z pierwszymi przypadkami zachorowań w Ugandzie.

W minionym miesiącu Save the Children oraz inne organizacje humanitarne wzbudziły alarm odnośnie wzrostu ryzyka rozprzestrzenienia się wirusa Eboli. A to z powodu wzmożenia restrykcji prawnych ograniczających uchodźcom ucieczkę od przemocy panującej we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. W związku z tym wiele osób zaczęło omijać oficjalne przejścia graniczne.

Save the Children to organizacja, która od ponad 100 lat ma na celu ratowanie dzieci i gwarantowanie im pewnej przyszłości. Obecnie działa w 118 krajach na całym świecie.

Wirus Ebola atakował również w innych krajach afrykańskich, m.in. w Sierra Leone, Gwinei i Liberii. Tam w latach 2013-2016 z powodu choroby zmarło ponad 11 tysięcy osób. Pierwsze przypadki wirusa w Afryce Zachodniej zauważono w 1976 roku.

źródło:
Zobacz więcej