„Partnerskie relacje”, „jak równy z równym” – komentarze po polsko-amerykańskim szczycie

Podpisana przez prezydentów deklaracja „to duże osiągniecie dyplomatyczne i polityczne” – ocenia dyrektor PISM dr Sławomir Dębski (fot. REUTERS/Kevin Lamarque)

Średniej wielkości państwo rozmawia jak partner, jak równy z równym z największym imperium świata. To największa korzyść dla naszego kraju z tego spotkania – powiedział Ryszard Żółtanecki, były ambasador RP w Atenach. – O taki dokument zabiegaliśmy w zasadzie od 1999 r., od wejścia do NATO – zwrócił uwagę dr Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Prezydent Andrzej Duda i prezydent Donald Trump podpisali w Waszyngtonie deklarację dotyczącą polsko-amerykańskiej współpracy obronnej.

Prezydent: Rosja zawsze czyhała na nasze terytorium [WIDEO]

Chcielibyśmy, aby Rosja była naszym przyjacielem, ale niestety Rosja znów pokazuje swoje bardzo nieprzyjemne dla nas, imperialne oblicze. A my nie...

zobacz więcej

Zgodnie z podpisaną przez przywódców Polski i USA deklaracją o około tysiąc żołnierzy zwiększy się aktualna obecność wojskowa Amerykanów w Polsce. Zdaniem historyka i politologa dr Sławomira Dębskiego deklaracja jest na tyle ważnym dokumentem, że „określa politykę prezydenta Trumpa”, a Stany Zjednoczone i amerykańska administracja będą dążyć, by „to, co zostało w niej zapisane, zostało zrealizowane”.

Dyrekor PISM wskazał, że deklaracja została zawarta w sytuacji, kiedy w ciągu ostatnich lat bezpieczeństwo w Europie zmieniło się na niekorzyść – w tym kontekście wymienił rosyjską agresję na Ukrainę.

– I w tym właśnie momencie, gdy sytuacja na świecie zmienia się na niekorzyść, także na niekorzyść Polski, doprowadzamy do zawarcia porozumienia, które niewątpliwie intensyfikuje i wzmacnia relacje transatlantyckie, wzmacnia amerykańskie zaangażowanie w Europie oraz relacje polsko-amerykańskie – zaznaczył dr Dębski.

Zwrócił również uwagę na inny kontekst podpisanej deklaracji – Amerykanie w ostatnim czasie sygnalizują zamiary wycofania się z zaangażowania w różnych regionach świata. Jego zdaniem możliwe jest, że w jakiejś perspektywie czasowej mogą chcieć ograniczać swoje zaangażowanie także w Europie. Dyrektor PISM przypomniał m.in. napięcia w relacjach transatlantyckich, głównie na tle polityki handlowej, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach.

– Tymczasem to, z czym mamy dzisiaj do czynienia, to jest działanie polskie na rzecz wiązania interesów amerykańskich, zaangażowania w bezpieczeństwo Europy – mówił Dębski.

Szef NATO zadowolony ze zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce

Z zadowoleniem witam zapowiedź, że USA zwiększą swą obecność wojskową w Polsce – napisał na Twitterze sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg,...

zobacz więcej

Na atmosferę, która panowała w trakcie spotkania przywódców Polski i USA, zwrócił uwagę z kolei Ryszard Żółtaniecki. – Średniej wielkości państwo rozmawia jak partner, jak równy z równym z największym imperium świata – skomentował były dyplomata i ocenił, że to największa korzyść dla Polski.

– Pełne partnerskie relacje. Kupujemy w dobrej wierze najlepszy towar i w dobrej wierze ten najlepszy towar jest nam sprzedawany, we wspólnym interesie. Nikt o nic nie żebrze. My, właściwie mały kraj gdzieś w środkowo-wschodniej Europie – i gigantyczne imperium. Rozmawiamy jak równi – powiedział Żołtaniecki.

Były ambasador RP w Atenach zwrócił także uwagę na zacieśnianie polsko-amerykańskich relacji gospodarczych. Obaj przywódcy poświęcili dużo uwagi m.in. bezpieczeństwu energetycznemu.

– W tle jest elektrownia atomowa. Coś wreszcie może ruszy z energetyką, przestanie się ślimaczyć, przestanie być taki chaos między wiatrakiem a węglem. Ani jedno, ani drugie do niczego nie prowadzi. Może wreszcie dojdzie do jakiegoś przełomu decyzyjnego w Polsce, pod wpływem tego impulsu i rzeczywiście zaczniemy w naszym kraju budować elektrownię atomową. W dużej mierze rozwiąże ona nasze problemy energetyczne – mówił Żółtaniecki.

źródło:

Zobacz więcej