Miał strzelać do górników z „Wujka”. Były zomowiec Roman S. aresztowany

Samochód przewozi Romana S. na przesłuchanie w siedzibie IPN w Katowicach (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód aresztował Romana S. – byłego zomowca, podejrzanego o strzelanie do górników protestujących w kopalni „Wujek” na początku stanu wojennego. W w katowickim IPN były zomowiec usłyszał zarzut popełnienia zbrodni komunistycznej.

Wniosek o areszt dla zomowca. Miał pacyfikować górników „Wujka”

Prokurator IPN skierował do sądu wniosek o aresztowanie Romana S. – byłego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej, który jest podejrzany m.in. o...

zobacz więcej

Informację o decyzji sądu przekazał dziennikarzom wiceprezes sądu Łukasz Ciszewski. – Sąd utrzymał w mocy stosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania i przedłużył jego okres do 6 lipca – powiedział sędzia.

IPN domagał się aresztowania na trzy miesiące, sąd uznał jednak, że miesięczny okres aresztowania – licząc od czasu przekazania stronie polskiej – jest wystarczający. Swój wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego takiego środka zapobiegawczego IPN motywował grożącą Romanowi S. surową karą – do 10 lat więzienia – oraz „uzasadnioną obawą jego ucieczki lub ukrywania się za granicą”.

Mężczyzna, który ma niemieckie obywatelstwo, był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Został zatrzymany 17 maja w Chorwacji. Władze tego kraju zdecydowały o wydaniu go polskim organom wymiaru sprawiedliwości. Od czwartkowego wieczoru jest w Polsce. We wtorek został przewieziony z Warszawy do Katowic, gdzie usłyszał zarzut.

Prok. Dariusz Psiuk z katowickiego IPN przypomniał, że postanowienie o aresztowaniu S. zapadło jeszcze na początku lat 90., gdy ówczesna Prokuratura Wojewódzka w Katowicach prowadziła śledztwo w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń. Nie mogło być zrealizowane, bo podejrzany się ukrywał.

Zomowiec podejrzany o strzelanie do górników z „Wujka” usłyszał zarzuty

Prokurator IPN ogłosił we wtorek w katowickim IPN zarzut Romanowi S. – b. funkcjonariuszowi MO, który podejrzany jest m.in. o strzelanie w grudniu...

zobacz więcej

Postawiony Romanowi S. zarzut dotyczy tego, że 16 grudnia 1981 r. w Katowicach „będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, działając wspólnie z innymi członkami tego plutonu dopuścił się zbrodni komunistycznej stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości”.

Zbrodnia ta, która nie ulega przedawnieniu, polegała – jak dodaje IPN – na stosowaniu represji i naruszaniu praw człowieka w ten sposób, że Roman S. wziął „udział w pobiciu strajkujących górników kopalni »Wujek« i użył niebezpiecznego narzędzia w postaci broni palnej”.

IPN zarzuca podejrzanemu, iż wraz z innymi członkami plutonu oddał „strzały w kierunku pokrzywdzonych, narażając ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w wyniku czego śmierć poniosło 9 osób, a 21 doznało obrażeń ciała”.

Przesłuchany w IPN Roman S. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Roman Zdzisław S. to były funkcjonariusz plutonu specjalnego Pułku Manewrowego Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach. Na początku lat 90. wyjechał na stałe do Niemiec – jeszcze zanim sformułowano wobec niego zarzuty w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń. Zrzekł się obywatelstwa polskiego i przyjął niemieckie.

Od 30 lat trwają próby osądzenia odpowiedzialnych za śmierć górników w kopalni „Wujek”

To była największa zbrodnia stanu wojennego. Osądzenie oskarżonych o strzelanie do górników w kopalniach „Wujek” i „Manifest Lipcowy” okazało się...

zobacz więcej

Jak podaje IPN, strona niemiecka odmówiła wydania podejrzanego. Wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego milicjanta w 2012 r. złożył do katowickiego sądu prokurator IPN w Katowicach. Sąd Okręgowy w Katowicach 7 stycznia 2013 r. wydał taki nakaz.

Na początku stanu wojennego, 16 grudnia 1981 r., w czasie pacyfikacji strajku w KWK „Wujek” w Katowicach milicja użyła broni palnej. Od milicyjnych kul zginęło tam dziewięciu protestujących górników, a ponad 20 zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego. Osądzenie byłych milicjantów było trudne i długotrwałe – proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy.

W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na sześć lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do czterech lat więzienia. To C. dał sygnał do otwarcia ognia – wynika z procesu.

Według sądu, w sposób niewątpliwy w toku procesu ustalić można było jedynie, że oskarżeni działali wspólnie i że w wyniku działań niektórych z nich, a za wiedzą pozostałych, śmierć ponieśli górnicy. Zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił lub ranił górników. Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy – wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

źródło:

Zobacz więcej