„List Falenty wpłynął do biura prezesa PiS. Nie nadano mu dalszego biegu”

Marek Falenta został skazany w aferze podsłuchowej (fot. arch.PAP/Tytus Żmijewski)

List Marka Falenty opisany w „Gazecie Wyborczej” wpłynął do biura prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ale nie nadano mu dalszego biegu – nie było żadnych podstaw, by odnosić się do jego kuriozalnej treści – oświadczyła rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

„Falenta wykonuje nerwowe ruchy. To kompletnie niewiarygodne”

Marek Falenta zachowuje się jak desperat, starając się wykonywać jakieś nerwowe ruchy, ale jest to kompletnie niewiarygodne; dopóki nie ma dowodów,...

zobacz więcej

„Gazeta Wyborcza” opublikowała list, który w lutym Falenta miał skierować do prezesa PiS. „Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica panów z CBA” – takie m.in. zdanie znalazło się w liście opublikowanym przez gazetę.

„List M.Falenty opisany w dzisiejszej publikacji Gazety Wyborczej wpłynął do biura Prezesa PiS. Listowi nie nadano dalszego biegu. Nie było żadnych podstaw, by odnosić się do jego kuriozalnej treści” – napisała rzeczniczka PiS w środę na Twitterze.

Wcześniej do treści ujawnionego listu odniósł się rzecznik rządu Piotr Mueller. – Listy Marka Falenty są przejawem aktu skrajnej desperacji człowieka, który został skazany prawomocnym wyrokiem – stwierdził.

Według „GW” list Falenty zaczyna się od słów: „Panie Prezesie, od kilku lat ludzie z Pana politycznego obozu mamią mnie obietnicami pomocy, ułaskawienia i amnestii. Tłumaczą, że jest ciężko, bo jest wiele frakcji i wszyscy się kłócą”.

Dzień po wysłaniu list miał dotrzeć do siedziby partii, co – jak pisze gazeta – zostało potwierdzone odpowiednią adnotacją i partyjną pieczątką. Jak zaznacza gazeta, w czasie, gdy Falenta pisał list, walczył on o to, by nie trafić do więzienia.

„Skrajna desperacja skazanego”. Rzecznik rządu o listach Falenty

Listy Marka Falenty są przejawem aktu skrajnej desperacji człowieka, który został skazany prawomocnym wyrokiem – ocenił w środę rzecznik rządu...

zobacz więcej

W poniedziałek „Rzeczpospolita” poinformowała, że Marek Falenta – biznesmen skazany w aferze podsłuchowej – napisał we wniosku o ułaskawienie skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał.

We wtorek „Gazeta Wyborcza” podała, powołując się na lobbystę związanego z prezydentem Andrzejem Dudą, że Falenta dysponuje nagraniem z centrali PiS w Warszawie z 2014 r., na którym prezes ugrupowania Jarosław Kaczyński komentuje podsłuchy polityków rządu PO-PSL, które dostarczył mu Falenta.

Zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel powiedział we wtorek, że nie było żadnych spotkań Kaczyńskiego z Falentą, „nie było żadnego odsłuchiwania taśm, czy rozmów na ten temat”.

Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, został zatrzymany w Hiszpanii piątego kwietnia br. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, po tym gdy nie stawił się 1 lutego w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze w piątek i tego samego dnia został przetransportowany do Warszawy.

Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r.

źródło:
Zobacz więcej