„Skrajna desperacja skazanego”. Rzecznik rządu o listach Falenty

„Gazeta Wyborcza” opublikowała w środę treść listu, który Marek Falenta – biznesmen skazany w aferze podsłuchowej – miał napisać w lutym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (fot. arch.PAP/Tomasz Gzell)

Listy Marka Falenty są przejawem aktu skrajnej desperacji człowieka, który został skazany prawomocnym wyrokiem – ocenił w środę rzecznik rządu Piotr Mueller. W jego ocenie, Falenta za wszelką cenę chce „poprawić swoją sytuację”.

„Falenta wykonuje nerwowe ruchy. To kompletnie niewiarygodne”

Marek Falenta zachowuje się jak desperat, starając się wykonywać jakieś nerwowe ruchy, ale jest to kompletnie niewiarygodne; dopóki nie ma dowodów,...

zobacz więcej

„Gazeta Wyborcza” opublikowała w środę treść listu, który Marek Falenta – biznesmen skazany w aferze podsłuchowej – miał napisać w lutym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. „Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica panów z CBA” – takie m.in. zdanie znalazło się w liście opublikowanym przez „GW”. Z kolei „Rzeczpospolita” poinformowała w poniedział, że Falenta – napisał we wniosku o ułaskawienie skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał.

Rzecznik rządu pytany w środę w Sejmie przez dziennikarzy powiedział, że „te listy przede wszystkim są przejawem jakiejś takiej desperacji pana Falenty”. – Tylko tak to możemy odbierać, w żaden inny sposób. To jest osoba skazana prawomocnym wyrokiem. Podejmie się wszystkiego co może, żeby w jakiś sposób poprawić swoją sytuację. Tyle możemy powiedzieć – stwierdził.

Dopytywany o ewentualne ujawnienie przez Falentę „kolejnych taśm”, Mueller odparł: „myślę, że żadnych nowych taśm nie będzie”. – Pan Marek Falenta, gdyby chciał cokolwiek ujawnić już by dawno to zrobił, próbując się chronić przed potencjalnym wyrokiem. My to odbieramy po prostu jako skrajny akt desperacji człowieka, który został skazany prawomocnym wyrokiem – podkreślił.

Pytany o nagranie z podsłuchanej rozmowy, podczas której obecny premier Mateusz Morawiecki „miał mówić o kupowaniu nieruchomości na tzw. słupy”, rzecznik rządu odparł: „trudno mi komentować rzeczy, których nie ma”.

Jesienią portal Onet opublikował artykuł „Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego”. Autorzy tekstu powołali się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Według informacji Onetu kelnerzy skazani w wyniku tzw. afery podsłuchowej obciążyli w swoich zeznaniach obecnego premiera, w latach 2007-2015 prezesa banku BZ WBK. Na jednej z taśm – jak podał portal – „Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy”.

W poniedziałek „Rzeczpospolita” poinformowała, że Marek Falenta – biznesmen skazany w aferze podsłuchowej – napisał we wniosku o ułaskawienie skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. We wtorek „Gazeta Wyborcza” podała, powołując się na lobbystę związanego z prezydentem Andrzejem Dudą, że Falenta dysponuje nagraniem z centrali PiS w Warszawie z 2014 r., na którym Jarosław Kaczyński komentuje podsłuchy polityków rządu PO-PSL. Rzekomych nagrań miał dostarczyć prezesowi ugrupowania Falenta.

Policja: Marek Falenta jest już w Polsce, trafi do zakładu karnego

Marek Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, jest już w Polsce. Trafi on do zakładu karnego – poinformowała na Twitterze polska policja....

zobacz więcej

Falenta został zatrzymany w Hiszpanii piątego kwietnia br. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, po tym gdy nie stawił się on 1 lutego w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze w piątek i tego samego dnia został przetransportowany do Warszawy.

W 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Falentę na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika. Ujawnione w tygodniku „Wprost” nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.

źródło:

Zobacz więcej