Putin zaciera ręce. Berlin szykuje się na reset w relacjach z Moskwą [OPINIA]

Niemcy współpracując z Rosją osłabiają unijną solidarność (fot. Sean Gallup/Getty Images)

Niemcy już nawet nie starają się ukrywać, że zamierzają, pomimo obowiązywania sankcji, intensyfikować swoje relacje gospodarcze z Rosją. Nad Renem stale powiększa się grono wpływowych polityków, którzy domagają się zniesienia restrykcji. Jednym z głównych zwolenników otwierania się na Moskwę jest były szef kancelarii kanclerz Angeli Merkel i jej bliski współpracownik - minister gospodarki Peter Altmaier.

Niemcy podają koło ratunkowe Rosji. Mają pomóc gospodarce osłabionej unijnymi sankcjami

Ministrowie gospodarki Niemiec i Rosji Peter Altmaier i Maksim Orieszkin podpiszą w piątek list intencyjny ws. współpracy gospodarczej i...

zobacz więcej

Wprowadzane od marca 2014 roku przez Unię Europejską sankcje gospodarcze, personalne i dyplomatyczne wobec Rosji – które były reakcją na anektowanie przez ten kraj Krymu i destabilizację Ukrainy – od samego początku były traktowane z wielką niechęcią przez środowiska biznesowe w Niemczech. Od lat apelowały one do kanclerz Angeli Merkel o zniesienie bądź poluzowanie restrykcji, argumentując, że ponoszą z tego powodu gigantyczne straty. Każda zapowiedź wprowadzania nowych kar wobec wciąż agresywnej Rosji spotykała się z krytyką i rozczarowaniem.

W miarę upływu czasu rosła też liczba polityków, którzy przekonywali, że nie przynoszą one pożądanych rezultatów, więc należy je znieść. Tendencje te w ostatnio uległy znacznemu wzmocnieniu. W efekcie, u naszych zachodnich sąsiadów rosną szeregi zwolenników zacieśniania współpracy z Moskwą, co ma być jednym ze sposobów na rozruszanie spowalniającej niemieckiej gospodarki.

O tym, że sympatycy jeszcze szerszego otwarcia się na Kreml znajdują się na kluczowych stanowiskach w niemieckim rządzie, świadczyła choćby obecność kilka dni temu ministra gospodarki Petera Altmaiera i premiera Saksonii Michaela na Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu. Altmaier, wraz ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Maksimem Orieszkinem, podpisali tam list intencyjny w sprawie współpracy gospodarczej i technologicznej, którego celem jest umożliwienie niemieckim firmom „postawienia na nogi” rosyjskiej gospodarki, pomimo obowiązujących unijnych sankcji. – Wydajność gospodarki Rosji jest o połowę niższa niż RFN. Dzięki nowemu partnerstwu niemieckie technologie mogą pomóc poprawić rosyjską produktywność – ocenił szef niemiecko-rosyjskiej Izby Handlowej Matthias Schepp.

Ekolodzy wczołgali się do rur. Akcja „Zatkać Nord Stream 2”

Grupa aktywistów klimatycznych wdarła się w czwartek na teren budowy gazociągu Eugal niedaleko Greifswaldu w Niemczech. Kilka osób wczołgało się do...

zobacz więcej

Jeszcze przed wyjazdem na to spotkanie strona niemiecka nie kryła, że trzeba jak najszybciej znieść unijne restrykcje, gdyż są one, jak przekonywał premier Saksonii Kretschmer – „wielkim problemem” dla gospodarki jego landu, a także całych wschodnich Niemiec. Zwracał on również uwagę, że dla Saksonii Rosja jest strategicznym partnerem w kwestiach gospodarczych i transferu technologii. Jego zdaniem Berlin, poprzez intensyfikację współpracy, musi zapobiec temu, by Moskwa zwróciła się ku Chinom i Indiom. Ocenił przy tym, że forum – będące w rzeczywistości platformą Kremla, służącą do zmiękczania stanowiska krajów członkowskich – jest „dłonią wyciągniętą przez Władimira Putina w kierunku Zachodu".

O skali zainteresowania Niemiec rynkiem rosyjskim świadczyło również to, że na forum pojawiło się ponad 200 przedstawicieli niemieckich koncernów, takich jak: Siemens, Bayer, BMW czy Deutsche Bank, a także fakt, że udział na tym spotkaniu był czwartą oficjalną wizytą Altmaiera w Rosji od marca zeszłego roku, gdy objął on urząd ministra gospodarki.

Z kolei słowa Kretschmera o potrzebie zniesienia restrykcji, poparte zostały przez innych premierów wschodnich landów. – Zamierzam z Rosją utrzymać dialog, chcę budować mosty, także w trudnych czasach – zapewniła szefowa rządu Meklemburgii Manuela Schwesig, zapowiadając przy tym, że planuje liczne spotkania z przedstawicielami rosyjskiej gospodarki i polityki. Podobne zdanie prezentuje również premier Brandenburgii Dietmar Woidke. Ich postawa spotyka się ze zrozumieniem mieszkańców wschodnich landów, gdyż, jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez „Bild Zeitung”, aż 72 procent z nich chce ścisłej współpracy z Rosją, a 42 procent chce poprawy obecnych relacji z tym krajem.

Warto również podkreślić, że minister Altmaier jest gorącym zwolennikiem niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2, którego budowa jest krytykowana przez wiele krajów unijnych, w tym Polskę, a także przez USA. Gazociąg omija Ukrainę, co powoduje osłabienie tego kraju w relacjach z agresywną wobec niego Rosją i jednocześnie wpływa na pogorszenie bezpieczeństwa krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dzięki NS2 Kreml chce wzmocnić swoją pozycję głównego dystrybutora gazu w UE i mieć możliwość dalszego wykorzystywania go jako środka nacisku wobec mniejszych krajów z regionu. Berlin zaś liczy na uzyskanie większej ilości taniego surowca, jak i na zarabianie jeszcze większych niż dotychczas pieniędzy na odsprzedawaniu rosyjskiego gazu w UE.

Niemcy w ten sposób osłabiają solidarność unijną, gdyż udowadniają, że dla realizowania swoich partykularnych interesów nie liczą się z opiniami sojuszników z regionu. Taka polityka Berlina prowadzi również do sporu z Waszyngtonem, który jest zdecydowanym przeciwnikiem NS2 i przychyla się do argumentacji Polski, widząc w tym projekcie zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy i zwiększania wpływów Moskwy.

Przyspiesza budowa Nord Stream 2. Trwa energetyczny wyścig z czasem [OPINIA]

Kreml rozpoczął budowę gazociągu Nord Stream 2 na rosyjskich wodach terytorialnych. W ciągu pierwszego miesiąca ma powstać 100 kilometrów nitki...

zobacz więcej

Niemcy w tym samym czasie lekceważą rosyjskie zagrożenie i ostentacyjnie nie zamierzają wypełniać zobowiązań wobec NATO – czyli przeznaczania 2 procent PKB na armię. Pomimo tego, że szefowa współrządzącej w Niemczech CDU Annegret Kramp-Karrenbauer i najprawdopodobniej przyszła kanclerz, wyklucza zniesienie sankcji nałożonych na Rosję, jeśli kraj ten nie zmieni swojej postawy wobec Krymu i wschodniej Ukrainy, to wiele wskazuje na to, że nawet pod jej przywództwem nasi zachodni sąsiedzi będą w dalszym ciągu otwierać się na współpracę z Kremlem.

Niemcy, które przy okazji kryzysu migracyjnego czy ataków Komisji Europejskiej na Polskę w sprawie praworządności, ubierały się w piórka głównych obrońców praw człowieka i demokracji na świecie, reorientują się na współpracę ze zbrodniczym reżimem, umacniając jego wpływy w Europie. Działania te nie spotykają się jednak prawie w ogóle z reakcją – ani medialną ani polityczną – opinii publicznej na Zachodzie. Niezwykle wąskie jest grono mediów, polityków i środowisk naukowych i eksperckich, które krytykowałoby rząd Angeli Merkel za taką postawę. Oskarżenia o prowadzenia polityki proputinowskiej zarezerwowane są bowiem dla innych państw, w tym Polski, które narażą się Berlinowi czy Brukseli. Nie chcę nawet wyobrażać sobie rozmiaru krytyki, jaka spadłaby na rząd w Warszawie, gdyby naśladował on w relacjach z Moskwą politykę Berlina.

Polskie władze zamiast tego są jednym z najważniejszych krytyków reżimu na Kremlu i wzmacniają swoją współpracę z Waszyngtonem – gospodarczą, militarną i polityczną – czego efektem są m.in. kolejne transporty amerykańskiego LNG do gazoportu w Świnoujściu, a także wzmocnienie obecności militarnej USA w naszym kraju – co ma być zadeklarowane podczas wspólnego dzisiejszego wystąpienia prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa w Białym Domu. Niemcy i Polska – biorąc pod uwagę stosunek do Rosji i USA – znajdują się dziś na przeciwnych biegunach.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej