Komunistyczny wywiad może stać za śmiercią 17-latka

Emil Barchański jest uważany za najmłodszą ofiarę stanu wojennego (fot. Pixabay/Pawel86/IPN)

W sprawie śmierci Emila Barchańskiego pojawiły się zupełnie nowe tropy – informuje „Gazeta Polska”. Prowadzą one do Departamentu I, czyli komunistycznego wywiadu. W prowadzonym przez IPN śledztwie został przesłuchany Aleksander Makowski, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa.

IPN opublikował zbiór zastrzeżony. „Nie ujawniono danych współpracowników wywiadu”

– W wyniku likwidacji zbioru zastrzeżonego IPN i publikacją tej dokumentacji nie zostały ujawnione dane dotyczące współpracowników polskiego...

zobacz więcej

Emil Barchański zginął 3 czerwca 1982 roku, a ciało 17-latka znaleziono w nurtach Wisły. Nastolatek został aresztowany wraz z grupą znajomych 3 marca tego roku w związku z podpaleniem pomnika Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie.

Do aresztu trafił także towarzyszący mu wtedy Tomasz Sokolewicz – syn kierownika zespołu prawa konstytucyjnego w Instytucie Nauk Prawnych PAN Wojciecha Sokolewicza, kontaktu operacyjnego Departamentu I MSW ps. Wacław, raportującego do Aleksandra Makowskiego.

Według tygodnika, Wojciech Sokolewicz dowiedział się od Makowskiego, że skazanie Tomasza za przestępstwo polityczne mogłoby doprowadzić do odwołania go z PAN, „co byłoby jednoznaczne z tym, że komunistyczny wywiad straciłby niezwykle cenny kontakt umożliwiający lokowanie esbeków”.

Zmienił zeznanie

Aleksander Makowski, który został przesłuchany przez prokuratora IPN, początkowo zaprzeczał, że był oficerem prowadzącym Wojciecha Sokolewicza. Później jednak potwierdził, że prowadził jego sprawę, ale nie jest w stanie przypomnieć sobie „szczegółów i efektów podejmowanych działań”.

Przeciw konspiracji młodzieżowej, której członkami byli m.in. Emil Barchański i jej przywódca Tomasz Sokolewicz, toczyło się postępowanie, ale grupa prowadząca śledztwo została przedwcześnie rozwiązana, a sprawę o profanację pomnika Dzierżyńskiego umorzono ze względu na śmierć Barchańskiego, mimo że Sokolewicz był współoskarżonym. Po pięciu latach jego akta zniszczono.

Ostatnią osobą, która widziała Barchańskiego żywego, był jego przyjaciel Hubert Iwanowski. W wyniku kwerendy prowadzonej przez prokuraturę okazało się, że był on zarejestrowany jako kandydat na tajnego współpracownika komunistycznego wywiadu.

„GP” wskazuje, że Iwanowski miał zeznać, iż Barchański ze względu na obawę przed godziną policyjną „chciał przejść przez Wisłę na drugą stronę” a wedle drugiej wersji miał ratować tonącego psa. Jednak z zeznań matki Krystyny Barchańskiej jednoznacznie wynika, że Emil był astmatykiem i uczuleniowcem i bał się wody. Nigdy nie pływał i nie próbował tego robić.

W sprawie pojawiają się służby PRL cywilne i wojskowe. Barchańskiego otaczali ludzie będący tajnymi współpracownikami lub pod protektoratem tych formacji. Był też rozpracowywany przez agentów obydwu formacji; inwigilację prowadzili również bezpośrednio funkcjonariusze. Tygodnik przyznaje, że nie wiadomo, czy uda się odnaleźć winnych śmierci nastolatka, wiadomo natomiast, że „jego działalność dla niepodległości Polski była niebezpieczna dla tych, którzy tę niepodległość dławili”.

źródło:
Zobacz więcej