Protest przed ambasadą Rosji

Około dwóch tysięcy osób manifestowało przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Demonstranci domagali się wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz mordu na polskich oficerach w Katyniu. Następnie uczestnicy demonstracji przeszli Alejami Ujazdowskimi i Krakowskim Przedmieściem pod Pałac Prezydencki.

Program manifestacji został poszerzony o protest – jak napisano w oświadczeniu – „przeciwko znieważeniu pamięci ofiar Smoleńska przez rosyjskie władze, które ukradły dzisiaj tablicę umieszczoną w Smoleńsku z inicjatywy Stowarzyszenia Katyń 2010".

Obecnemu rządowi nie zależy na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy z 10 kwietnia – mówił do zgromadzonych współzałożyciel Stowarzyszenia Katyń 2010 Andrzej Melak, którego brat zginął pod Smoleńskiem. Zaapelował do zebranych o wybranie innych władz podczas zbliżających się wyborów parlamentarnych. – Wtedy śledztwa podejmiemy na nowo, winnych tragedii postawimy przed sądem i będą ukarani – mówił Melak.

Protestujący podpalili kukłę premiera Rosji Władimira Putina, krzycząc „morderca”.

Demonstranci przynieśli ze sobą polskie flagi oraz transparenty klubów „Gazety Polskiej” i „Solidarności Walczącej”, a także tablice z hasłami: „Pamięci nie gaście. Mord katyński 1949. Mord smoleński 2010”, „Putin morderca, Tusk zdrajca”, „Sopot przeprasza za Tuska”.

Manifestację zorganizowała Akcja Alternatywna „Naszość”, a związany z „Gazetą Polską” portal niezależna.pl umieścił ją wśród uroczystości związanych z obchodami pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Po zakończeniu demonstracji jej uczestnicy przeszli wieczorem Alejami Ujazdowskimi i Krakowskim Przedmieściem pod Pałac Prezydencki.

Po drodze demonstranci zatrzymali się przed kancelarią premiera, gdzie skandowali: „Tu mieszka zdrajca”. Przed ambasadą amerykańską krzyczeli: „Pomóżcie nam”. Zatrzymali się także przed pomnikiem kardynała Stefana Wyszyńskiego. Tam zmówili modlitwę.

źródło:
Zobacz więcej