Merkel współpracowała z bezpieką? „Dokumentów nie udostępniono”

Angela Merkel (fot. PAP/EPA/SALVATORE DI NOLFI)

W Urzędzie ds. Materiałów Państwowej Służby Bezpieczeństwa NRD są dokumenty, w których pojawia się nazwisko Angeli Merkel, jednak dotychczas nie zostały one udostępnione. Warunkiem udostępnienia teczki osobom trzecim jest fakt tajnej współpracy. Inne dokumenty mogą zostać udostępnione tyko za zgodą osoby, której dotyczą. W urzędzie nie ma dokumentów, w których Merkel występowałaby jako informatorka Stasi – wskazuje Hubertus Knabe, nazywany w Niemczech „tropicielem agentów”.

Angela Merkel o D-Day: Ta operacja przyniosła nam wyzwolenie od nazistów

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w przeddzień 75. rocznicy lądowania sił alianckich w Normandii operację D-Day określiła jako „dar historii”. – W...

zobacz więcej

W niemieckiej przestrzeni publicznej od lat trwa dyskusja o tym, czy obecna kanclerz Angela Merkel była tajnym współpracownikiem Stasi – Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Na łamach niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” historyk Hubertus Knabe, do niedawna dyrektor muzeum na terenie więzienia Stasi Hohenschoenhausen w Berlinie, próbuje dowieść, że Merkel faktycznie nie współpracowała z bezpieką.

Wskazując na dotychczas nie opublikowane dokumenty w sprawie Merkel zastrzega, że „brak materiałów w chwili obecnej nie musi wcale oznaczać, że nigdy ich tam nie było”. Dodaje, że w czasie „przełomu Stasi zniszczyła część teczek”.

„Faktem jest, że Merkel otoczona była przez informatorów Stasi – co najmniej trzech jej kolegów z instytutu w Akademii Nauk współpracowało z bezpieką. Także po 1989 r. Merkel trafiała na agentów. Tajnym współpracownikiem był szef jej partii Demokratyczny Przełom – Wolfgang Schnur, oraz ostatni premier NRD Lothar de Maiziere. W jego rządzie Merkel była zastępcą rzecznika. Ten, kto otoczony jest przez szpiegów, nie musi sam być informatorem” – zaznacza Knabe.

Dalej pisze, że „pretekstem do stawiania Merkel zarzutów o współpracę są jej dwie podróże do RFN w latach 1986 i 1989”. Podkreśla, że „Merkel nie należała do kręgu osób, na wyjazd których pozwolenie musiało wydawać Stasi”. „Były to prywatne podróże. Nie wiadomo, czy przed wyjazdem Stasi przeprowadzała rozpoznanie. Może Merkel miała po prostu szczęście?” – zastanawia się historyk.

Knabe zastanawia się też, skąd pochodzi pseudonim TW „Erika”, przypisywany obecnej kanclerz. Zaznacza, że „nie istnieją dokumenty Stasi z takim pseudonimem”.

źródło:
Zobacz więcej