Minister edukacji: Rodzice mogą być pewni, że ich dzieci znajdą miejsce w szkołach średnich

Jak wyjaśnił szef resortu edukacji, wątpliwości co doliczby miejsc wynikają z tego, że nazwiska niektórych uczniów w systemie wyświetlają się kilkukrotnie (fot. Shutterstock/Syda Productions)

Z naszych informacji wynika, że wszyscy absolwenci gimnazjów oraz szkół podstawowych znajdą swoje miejsce w szkołach średnich – zapewnił minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. Jak wyjaśnił, wątpliwości co do liczby miejsc wynikają z tego, że „w niektórych dużych miastach samorządy zdecydowały się na ruch, który pozwala absolwentom szkół podstawowych i gimnazjów na złożenie dokumentów do większej liczby szkół”.

Za gorąco? Dyrektorzy szkół mogą zawiesić zajęcia

Dyrektor szkoły, za zgodą organu prowadzącego, może zawiesić zajęcia na czas występowania wysokich temperatur zagrażających zdrowiu uczniów –...

zobacz więcej

– To powoduje, że w systemie ten sam uczeń pojawia się wielokrotnie, co może sprawiać wrażenie, że liczba uczniów ubiegających się o miejsca w szkołach średnich jest zdecydowanie większa niż ta rzeczywista liczba absolwentów – powiedział minister.

– Postanowiliśmy jeszcze raz, po raz kolejny, poprosić kuratorów, aby zebrali informacje, te najbardziej aktualne dotyczące liczby miejsc dla absolwentów szkół podstawowych oraz gimnazjów. Jesteśmy pewni, że ta sytuacja nie budzi wątpliwości. Rodzice mogą być pewni, że ich dzieci znajdą miejsce w szkołach średnich – mówił Piontkowski na konferencji prasowej.

Szef MEN przypomniał, że szkoły średnie są nie tylko w wielkich miastach, ale także w mniejszych miastach m.in. powiatowych.

– Tam dyrektorzy, nauczyciele wręcz czekają na to, aż przyjdzie większa liczba uczniów: absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów, bo to da większą szanse na utworzenie większej liczby oddziałów czy czasami wręcz utrzymanie danego liceum, które ma kilkudziesięcioletnią tradycję. W miastach powiatowych, a także tych mniejszych – niepowiatowych, jest duże oczekiwanie na większą liczbę absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów – powiedział minister.

Kolejny projekt LGBT pod patronatem Trzaskowskiego. Chodzi o szkoły

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, objął patronatem kolejny projekt LGBT. To edukacyjne inicjatywa „Ranking Szkół Przyjaznych Uczniom i...

zobacz więcej

Wiceszef resortu edukacji Maciej Kopeć zaznaczył, że o zmianie sieci szkół w związku z reformą edukacji samorządy decydowały już w 2017 r., uwzględniając takie elementy jak demografia oraz zjawisko podejmowania w dużych miastach nauki przez uczniów spoza tych miast. Dodał, że zgodnie z przepisami uczeń może aplikować do trzech i więcej szkół średnich oraz do kilku klas w każdej z tych szkół.

Piontkowski zauważył z kolei, że „szkoły najlepsze lub najbardziej cenione przez rodziców” zawsze mają dużo kandydatów.

– Taka sytuacja występuje od lat. To nie jest tak, że nagle w tym roku rodzice chętniej posyłają dzieci do jednego lub drugiego typu szkoły. Już wcześniej było tak, że do najbardziej popularnych liceów lub techników w skrajnych przypadkach było po kilkunastu kandydatów na jedno miejsce i tylko część z nich zostawała uczniami tych szkół. W tym roku będzie podobnie – ocenił.

Odniósł się też do informacji, że np. w Warszawie najwięcej uczniów aplikuje do liceów, a najmniej do szkół branżowych.

– To dlatego zmienialiśmy ustawę o szkolnictwie zawodowym, to dlatego daliśmy szanse przedsiębiorcom, aby w większym stopniu wpływali na to, jak wygląda program nauczania, daliśmy im szanse, by mogli dofinansowywać klasy i nauczycieli zawodu, bo nie wszędzie udaje się ich znaleźć, ale nie da się z dnia na dzień zmienić mentalności rodziców i uczniów, to prawdopodobnie będzie dłuższy proces – mówił. – Trzeba stopniowo pokazywać, że także wykształcenie zawodowe na poziomie szkoły średniej daje szansę na dobry zawód i dobrą płacę – dodał.

źródło:

Zobacz więcej