Kongres „Polska Wielki Projekt”: Nie wystarczy tania siła robocza. Potrzeba inwestycji w technologie

Celem trzydniowego kongresu „Polska Wielki Projekt” jest stworzenie strategicznej wizji dla Polski na nadchodzące lata (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Nie można opierać rozwoju gospodarczego Polski na taniej sile roboczej, potrzebne są inwestycje w technologie – mówili uczestnicy debaty poświęconej wykorzystaniu potencjału polskiej gospodarki, która odbyła się w piątek podczas kongresu „Polska Wielki Projekt”.

Kongres Polska Wielki Projekt. „Chcemy mówić o Polsce w kategorii przyszłej”

W piątek w Warszawie rozpocznie się trzydniowy kongres Polska Wielki Projekt, którego celem jest stworzenie strategicznej wizji dla Polski na...

zobacz więcej

Podczas debaty zwrócono uwagę na niższą produktywność w Polsce w porównaniu do innych krajów Zachodu.

Główny ekonomista PZU Paweł Durjasz tłumaczył, że zgodnie z danymi OECD, średnia produktywność w Polsce jest 40 proc. niższa od średniej w krajach OECD. Oznacza to, że polski pracownik wytwarza o 40 proc. mniej niż średnio w OECD. Według Durjasza dzieje się tak dlatego, że Polska została ciężko doświadczona przez historię. Poinformował, że w 1950 r. PKB w Polsce na głowę nie różnił się bardzo od PKB na głowę w takich krajach jak Hiszpania, czy Irlandia – stanowił ok. 50 proc. PKB na głowę we Francji.

– Tymczasem na początku transformacji, w 1991 roku ta proporcja spadła do 35-30 proc. Jeszcze gorzej było z produktywnością – powiedział. Wyjaśnił, że stało się tak dlatego, że w krajach Zachodu produktywność rosła znacznie szybciej niż w Polsce.

– Nie tylko nie nadrabialiśmy tych zapóźnień, ale wręcz ta zapóźnienia się kumulowały – mówił. Dodał, że teraz te zaległości są nadrabiane, dystans spada.

Główny ekonomista PZU zwrócił uwagę, że zmienił się model gospodarki polskiej – ten, który dobrze funkcjonował w pierwszych latach transformacji, polegający na otwieraniu gospodarki, promowaniu eksportu, szukaniu zagranicznych inwestycji spełnił swoją rolę, ale teraz napotyka na bariery.

PKO BP prześcignął niemieckiego giganta – ma większą wartość niż Deutsche Bank

Największy polski bank, PKO BP, prześcignął niemieckiego giganta Deutsche Bank pod względem wartości giełdowej – napisał na Twitterze dyrektor...

zobacz więcej

– Przede wszystkim nie można w nieskończoność opierać rozwoju na strategii opartej na taniej sile roboczej – ocenił. Wskazał, że mamy coraz mniej zasobów pracy, co związane jest m.in z trendami demograficznymi – Polska będzie jednym z najszybciej starzejących się krajów Europy. Szybciej też rosną płace, co związane jest ze wzrostem aspiracji ludzi.

– Wzrost płac oznacza erozję tej przewagi konkurencyjnej, którą Polska dysponowała. Nie da się opierać wzrostu na eksporcie produktów o niskiej wartości dodanej (...) trzeba przechodzić do tych działów produkcji, które oferują wyższą wartość dodaną, wyższe zyski, bardziej nowoczesnych, bardziej bogatych w wiedzę – podkreślił ekonomista.

Odnosząc się do pytania o przyczyny niskiej stopy inwestycji w ostatnich latach, Durjasz poinformował, że pierwszym powodem było nałożenie się dwóch perspektyw finansowych UE, co widać w spadku inwestycji publicznych. Pewną rolę odegrały też wysoka niepewność w gospodarce świata, ale także niepewność regulacyjna w Polsce - na co wskazywały badane firmy.

Na niepewność regulacyjną w kontekście inwestycji zwrócił też uwagę mec. Tomasz Snażyk z kancelarii Prawnej Snażyk Korol Mordaka. Wskazał m.in. na ogłaszane przez rząd zmiany podatkowe i związane z tym obawy. Tymczasem podatki, jak podkreślił, są bardzo istotną kwestią w kontekście planowania działalności, obliczania marży i planowania zatrudnienia.

Minister infrastruktury: kraje UE deklarują wsparcie dla Via Carpatia

Polska chce, by Via Carpatia była jednym z głównych europejskich szlaków komunikacyjnych – mówił w czwartek Luksemburgu minister infrastruktury...

zobacz więcej

– Myślę, że musiało minąć 12-18 miesięcy, żeby inwestycje ruszyły – mówił. Zauważył, że PFR, który miał być motorem dla firm dopiero po ok. 18 miesiącach jego tworzenia zaczął inwestować poważne sumy w przedsiębiorstwa.

– Zawsze będą czynniki wywołujące niepewność. W zeszłym roku była kwestia RODO (...), inna rzecz to kwestia PPK, która teraz wchodzi – część kosztów zostanie przerzucona na pracodawców – dodał mecenas.

Ekspert ds. nowych technologii z Instytutu Sobieskiego Bartłomiej Michałowski zauważył, że połowa polskiego PKB związana jest z sektorem publicznym – tak więc od rządu, spółek skarbu państwa, rządowych agencji i samorządów zależy w dużej mierze innowacyjność naszego kraju.

– Nie wyrwiemy się z pułapki średniego dochodu, jeżeli nie będziemy nowoczesną gospodarką. Nowoczesna gospodarka to taka, która wykorzystuje najnowocześniejsze technologie, zdobycze nauki w największym stopniu – tłumaczył.

Grafenowa klęska. Polska technologia utknęła w laboratoriach

Miał być spektakularny sukces. Jednak polska technologia, zamiast trafić do fabryk, utknęła w laboratoriach – czytamy w środowym wydaniu...

zobacz więcej

Polskie firmy teleinformatyczne w latach 2016-2017 rozwijały się jednak trzy razy wolniej niż w tym samym czasie polskie PKB. Michałowski zwrócił uwagę, że na całym świecie w krajach wysoko rozwiniętych jest to sektor, który bardzo napędza gospodarkę.

Ekspert podkreślił, że mamy rewolucję technologiczną, która zmienia rynek pracy. Poinformował przy tym, że np. w Czechach jest dwa razy więcej robotów przemysłowych na 10 tys. mieszkańców niż w Polsce.

– Dochodzi do zmian paradygmatu rozwoju (...). W tej chwili chodzi o to, aby polskie firmy, polska gospodarka była liderem tych zmian – mówił. W przeciwnym razie nowoczesne technologie będziemy musieli sprowadzać z zagranicy.

Michałowski zauważył, że w Polsce cierpimy na brak zamówień na nowe technologie, a polski innowacyjny biznes nie ma komu sprzedać swoich produktów. – Sektor publiczny powinien być dużym zamawiającym tego typu rozwiązania – postuluje ekspert. – Musimy wdrażać innowacyjne rozwiązania informatyczne, bo świat nam odjedzie – ostrzegł.

źródło:

Zobacz więcej