RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

IPN ścigał także innego zomowca z kopalni Wujek, który ukrywał się za granicą

Zatrzymany w Chorwacji i przewieziony do Polski Roman S. nie jest jedynym żyjącym byłym zomowcem, wciąż nieosądzonym w sprawie strzelania do górników w kopalni Wujek. IPN ścigał także Jana P., który również wyjechał za granicę, unikając zarzutów, oskarżenia i procesu. Jego sprawa jest już jednak umorzona; nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności.

W Chorwacji zatrzymano milicjanta. Miał strzelać do górników „Wujka”

W Chorwacji zatrzymano Romana S. – byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego MO, który – według IPN – 16 grudnia 1981 r., podczas stanu wojennego,...

zobacz więcej

Na początku lat 90., kiedy ówczesna Prokuratura Wojewódzka w Katowicach zajęła się sprawą pacyfikacji śląskich kopalń i zaczęła stawiać zarzuty, Roman S. zmienił nazwisko i zrzekł się obywatelstwa polskiego na rzecz niemieckiego. Do Niemiec, jeszcze przed przesłuchaniem, uciekł wówczas także Jan P., który ma podwójne obywatelstwo.

Na początku 2004 r. katowicki sąd wydał na wniosek IPN postanowienie o aresztowaniu byłych zomowców, co pozwoliło na wystawienie listów gończych wobec obu podejrzanych. W styczniu 2013 roku Instytut przesłał do sądu wniosek o wydanie za Romanem S. i Janem P. Europejskich Nakazów Aresztowania. W przypadku S. sąd się do tego przychylił, nie zgodził się natomiast na ściganie P.

– Wobec Jana P. Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił naszego wniosku. Z uzasadnienia wynikało, że – jak ustalił sąd – postanowieniem prokuratury w Dortmundzie z 10 maja 1995 r. umorzono postępowanie przeciwko Janowi P. – powiedziała naczelniczka pionu śledczego IPN w Katowicach Ewa Koj.

IPN otrzymał kopię postanowienia o umorzeniu sprawy P. – Ponieważ obowiązują nas umowy międzynarodowe, to zgodnie z art. 114 par. 3 pkt 3 Kodeksu karnego jesteśmy związani orzeczeniem sądu innego państwa, które jest w strefie Schengen – powiedziała.

Przepis przywołany przez prok. Koj stanowi, że do prawomocnych orzeczeń sądów lub innych organów państw obcych kończących postępowanie karne – jeżeli wynika to z wiążącej Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej – nie stosuje się przepisów o ściganiu. W ślad za tym IPN był zobowiązany do uchylenia listu gończego i umorzenie postępowania wobec P. Miało to miejsce we wrześniu 2018 roku.

Czechy przeciwne uznaniu uczestników inwazji w 1968 r. za weteranów wojennych

Czeskie ministerstwo spraw zagranicznych zaprotestowało przeciwko podjętej przez Komunistyczną Partię Federacji Rosyjskiej inicjatywie ustawowego...

zobacz więcej

Romana S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego Pułku Manewrowego Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach, zatrzymano 17 maja w Chorwacji. Od czwartkowego wieczoru jest już w rękach policji w Polsce. Mężczyzna na stałe przebywał w Niemczech. Władze Chorwacji zdecydowały o wydaniu podejrzanego polskim organom wymiaru sprawiedliwości.

Podejrzany ma być przesłuchany w najbliższych dniach przez prokuratora z katowickiego IPN. Grozi mu do 10 lat więzienia. Według ustaleń prokuratury, 16 grudnia 1981 r. podczas stanu wojennego strzelał do górników „Wujka”.

Od milicyjnych kul zginęło wtedy dziewięciu protestujących górników, a ponad 20 innych zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego.

Osądzenie byłych milicjantów okazało się niezwykle trudne. Proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy. Dopiero w czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie b. dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do 4 lat więzienia. To C. dał sygnał do otwarcia ognia – wynika z procesu.

Według sądu, w sposób niewątpliwy w toku procesu ustalić można było jedynie, że oskarżeni działali wspólnie oraz – że w wyniku działań niektórych z nich, a za wiedzą pozostałych, śmierć ponieśli górnicy. Zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił lub ranił górników.

Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy – wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

W oddzielnym procesie odpowiadał gen. Czesław Kiszczak, oskarżony o przyczynienie się do śmierci górników w „Wujku". Jego proces toczył się przed warszawskim sądem. Pierwszy ruszył w 1994 r., a w 1996 r. SO uniewinnił Kiszczaka. W 2004 r. skazał go na 2 lata więzienia w zawieszeniu. W 2008 r. sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2011 r. ponownie Kiszczaka uniewinniono. Wszystkie wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie, który zwracał sprawy do SO. Kiszczak zmarł w listopadzie 2015 r.

źródło:

Zobacz więcej