Policjanci uratowali małego kota, który wszedł pod maskę auta

Ratunek przyszedł w samą porę (fot. lubuska.policja.gov.pl)

Nietypowa akcja policji w Nowej Soli. Kotek, który nieopatrznie wszedł pod maskę samochodu jednego z policjantów, zaklinował się pomiędzy reflektorem a nadkolem. Przeraźliwym miauczeniem wzywał pomocy. Ta przyszła w samą porę.

Koty znają swoje imiona i wyławiają je ze zdań

Reakcje psów na ludzką mowę zostały już dość dobrze poznane. O reakcjach kotów wiemy stosunkowo niewiele. Stwierdzono, że koty domowe wydają się...

zobacz więcej

Aspirant Krzysztof Fidler przyjechał na parking policyjny przed nowosolską komendą, aby rozpocząć służbę. Gdy wysiadł z prywatnego samochodu, usłyszał głośne miauczenie. Zaczął sprawdzać, skąd może dobiegać dźwięk; zorientował się, że wydobywa się on ze służbowego pojazdu.

Na parking podjechała st. sierż. Joanna Rudnicka; widząc nietypowe zachowanie swojego kolegi, zainteresowała się, czego jej parter tak energicznie szuka.

Po chwili ona także usłyszała miauczenie. Położyła się pod samochodem i sprawdzała podwozie, lecz niczego tam nie było. Kot musiał ukryć się gdzieś głębiej.

Temperatura powietrza przed godz. 6 wynosiła już ponad 20 stopni Celsjusza, więc zdrowie zwierzaka było zagrożone.

Funkcjonariusze ustalili, że zwierzak znajduje się pod lewym reflektorem na nadkolu. Aby go wydobyć, odkręcili koło oraz nadkole i z tyłu za reflektorem dojrzeli maleńkiego czarnego kota.

Policjant ustalił, że może on należeć do jego sąsiadki. Po napojeniu kotek został od razu odwieziony i oddany właścicielce, która bardzo ucieszyła się z odzyskania swojej zguby.

W przerobionym wózku dziecięcym po Japonii. Koty podróżnicy

Koty Kitties Fuku-Chan i Daikichi podróżują w przerobionym wózku dziecięcym ze swoim 49-letnim właścicielem biznesmenem Daisuke Nagasawa. Razem...

zobacz więcej

Policjant otrzymał telefon od sąsiadki, że jednak jej kotka ma swoje pięć młodych; ten był szósty nie należał więc do niej. Mimo, że kobieta zdecydowała się przygarnąć małego „podróżnika”, ten znowu wybrał się na przechadzkę, tym razem w kierunku pobliskiego lasku.

Funkcjonariusz po powrocie z pracy poszedł z synem na spacer, chcąc znaleźć małego uciekiniera. Wkrótce dostrzegł przestraszonego kociaka, leżącego pod drzewem.

Kot wrócił na rękach swojego dwukrotnego wybawiciela do domu, gdzie dostał miskę i przytulne legowisko.

Do czasu znalezienia odpowiedniego domu dwumiesięczny zwierzak, którego tymczasowo nazwano „Sierżant”, jest w dobrych rękach.

źródło:
Zobacz więcej