Małżeństwo przywłaszczyło sobie obraz wart blisko milion. Jest prawomocny wyrok

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński (C), dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzej Betlej (P) oraz zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie inspektor Robert Strzelecki (L), podczas prezentacji odnalezionego obrazu Maksymiliana Gierymskiego „Zima w małym miasteczku” (fot. arch.PAP/Jacek Bednarczyk)

Małżeństwo skazane na karę roku więzienia w zawieszeniu za przywłaszczenie obrazu Maksymiliana Gierymskiego „Zima w małym miasteczku” będzie dodatkowo musiało informować sąd o przebiegu okresu próby – zdecydował w czwartek Sąd Apelacyjny w Krakowie. Dzieło znajdowało się na liście strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Zima w małym miasteczku” Gierymskiego odzyskana po latach

Odzyskany obraz Maksymiliana Gierymskiego „Zima w małym miasteczku” zagościł w krakowskich sukiennicach. W uroczystej prezentacji dzieła...

zobacz więcej

W prawomocnym wyroku, wydanym przez Sąd Apelacyjny w Krakowie, uwzględniono apelację prokuratury, która domagała się, aby skazani musieli informować sąd o przebiegu okresu próby.

Małżonkowie, Joanna W.-M. i Mariusz M., oskarżeni zostali o przywłaszczenie obrazu o wartości 800 tys. zł, stanowiącego „mienie o znaczącej wartości oraz dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury”. Zarzucono im także to, że „dokonali nieumyślnego uszkodzenia obrazu poprzez jego nieprawidłowe przechowywanie”. Groziło im za to od roku do 10 lat więzienia.

Sąd Okręgowy w Krakowie w listopadzie ub.r. uznał Joannę W.-M. i Mariusza M. za winnych zarzucanych im czynów i wymierzył im karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Na oskarżoną nałożył również karę grzywny w wysokości 500 złotych, uzasadniając, że to na niej ciążył większy obowiązek zadbania o los obrazu, gdyż znajdował się on wśród rzeczy przez nią odziedziczonych.

„Tutaj należy zwrócić uwagę na tę okoliczność, że artykuł 284 stanowi o przywłaszczeniu cudzej rzeczy, czyli traktowaniu cudzej rzeczy w taki sposób, jakby się było jej właścicielem” – podkreślała w uzasadnieniu do czwartkowego wyroku sędzia Barbara Nita-Światłowska. W ocenie składu sędziowskiego, „należy zwrócić uwagę, ze względów edukacyjnych, na bardzo ważny element, a mianowicie różnicę między przywłaszczeniem a kradzieżą”.

„Kradzież to wyjęcie rzeczy spod cudzego władztwa (...), natomiast przywłaszczenie to sytuacja, w której może być nawet tak, że (sprawca) legalnie wchodzi w posiadanie rzeczy, ale traktuje je jako rzecz własną, nie mając do niej prawa własności” – podkreślono w uzasadnieniu.

Niezwykłe znalezisko w Rzymie. Głowa kobiety ma tysiące lat

Na Via Alessandrina w okolicy Forum Trajana w Rzymie doszło do niecodziennego odkrycia. Archeolodzy natrafili na głowę kobiety, która jest częścią...

zobacz więcej

Dzieło, które figurowało jako strata wojenna na liście obiektów utraconych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zaginęło w 1945 r., a miejsce jego pobytu ujawnione zostało dopiero w 2017 r. Okazało się, że znajdowało się ono w prywatnych rękach – Joanna W.-M. natrafiła na nie, przeglądając rzeczy swojej zmarłej w 2007 r. babci i przechowywała przez kolejne lata.

Przewodnicząca składu sędziowskiego w uzasadnieniu do czwartkowego wyroku wyjaśniła, że w świetle prawa „dziedziczy się tylko takie składniki mienia, które stanowią własność spadkodawcy”. Zwróciła również uwagę, że od momentu znalezienia przez małżonków obrazu do momentu, w którym ujawnili tę informację organom ścigania minęło aż dziesięć lat.

Od ubiegłorocznego wyroku odwołali się także obrońcy oskarżonych. Argumentowali oni m.in., że osób, które posiadają różnego rodzaju poszukiwane dzieła sztuki jest więcej, ale boją się one konsekwencji ujawnienia tego faktu. Oceniono, że tocząca się sprawa miała szansę stać się przykładem dla innych, że warto ujawniać te informacje. Apelacje nie zostały jednak uwzględnione.

Jak wynika z ustaleń prokuratury, obraz „Zima w małym miasteczku” w 1938 r. kupiło Muzeum Narodowe w Krakowie od antykwariusza Franciszka Studzińskiego. Po wybuchu wojny przejęli go Niemcy. W czasie okupacji przechowywany był w budynku Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, gdzie mieściła się siedziba Generalnego Gubernatorstwa. Wisiał w gabinecie oficera Kajetana Muehlmanna, który zajmował się zabezpieczaniem dzieł sztuki i skarbów kultury w Generalnym Gubernatorstwie. W 1945 roku Niemcy, wycofując się, podpalili budynek i ślad po obrazie zaginął.

Maksymilian Gierymski (1846-1874) był pejzażystą wywodzącym się ze szkoły monachijskiej. Choć żył zaledwie 28 lat, namalował około 100 dzieł, a jego obrazy były chętnie kupowane za granicą. Według specjalistów część z nich może się wciąż znajdować w prywatnych kolekcjach w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, USA i w Ameryce Południowej.

źródło:

Zobacz więcej