Dopalaczowy baron miał na celowniku nie tylko ministra Ziobrę

Gangster chciał zlecić zabicie także trzech policjantów (fot. tvp.info/Paweł Chrabąszcz)

Oprócz pozbycia się ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który stanął na przeszkodzie nielegalnym interesom, Jan S. miał planować zemstę także na innych osobach. „Rzeczpospolita” dotarła do europejskiego nakazu aresztowania wobec bossa branży dopalaczowej.

Ziobro o podejrzeniu zamachu na jego życie: Nie wystraszycie nas; sprawiedliwość was dopadnie

Bandytom mówimy jedno, nie wystraszycie nas, sprawiedliwość was dopadnie – oświadczył w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc...

zobacz więcej

Nakaz wydany w maju przez wrocławski sąd zawiera łącznie 10 zarzutów dotyczących podżegania do zabójstwa i stosowania gróźb karalnych. Zgodnie z informacjami prokuratury poszukiwany w całej Europie 28-letni S. chciał usunąć ze swojej drogi wszystkich, którzy udaremnili lewy biznes, przynoszący gangowi zyski rzędu miliona złotych miesięcznie.

Kilka dni temu dziennik ujawnił szczegóły śledztwa w sprawie „zlecenia na Ziobrę” i jednego z prokuratorów, do których zabójstwa miał nakłaniać S. Okazuje się, że w podobny sposób miał on zlecić wyeliminowanie trzech policjantów, którzy rozpracowali i skutecznie rozbili dopalaczowy gang.

Z decyzji sądu o ENA wynika, że Jan S. nakłaniał „kilera” (chemika z jego gangu) do zabójstwa trzech funkcjonariuszy policji, wskazując mu użycie do tego celu m.in. „substancji powodujących zawał serca oraz zapaść krążeniową”.

Z informacji „Rz” wynika też, że S. próbował ustalać adresy policjantów tropiących jego interesy, a wiele wskazuje na to, że służyć miał do tego „patent” z wysyłaniem przesyłek na nazwiska funkcjonariuszy. Odebranie przesyłek miało pomóc ustalić, gdzie mieszkają poszczególni policjanci.

Skala rozmachu, z jaką działał gang, w którym Jan S. miał pełnić kluczową rolę, sięgała poza granice kraju. Dopalacze sprzedawane przez sklep S. kupiło w ciągu kilku lat 16 tys. osób.

źródło:
Zobacz więcej