Świat słowiański, świat irański [OPINIA]

Shiraz, Iran (fot. Shutterstock/Nikolia Apostolou)

Iran przeciętnemu Polakowi wydaje się krajem odległym i egzotycznym. Tymczasem Słowian w ogóle, a Polaków w szczególności, łączy z Irańczykami znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.

Słowiańska osada w Afryce? Odkrycie polskich archeologów

Odnaleźli prawdopodobne miejsce zaginionej osady słowiańskiej w Maroku i nawiązali kontakty z afrykańskimi naukowcami. Archeolodzy ze Szczecina i...

zobacz więcej

By zrozumieć związki irańsko-słowiańskie, trzeba najpierw pojąć znaczenie nazwy Iran. Przez wieki kraj, który nosi obecnie tę nazwę, znany był jako Persja. W końcu lat 30. ubiegłego wieku perski szach Reza Pahlawi zmienił jego nazwę na Iran. Częściowo wynikało to z antybrytyjskiego i proniemieckiego nastawienia szacha. W Niemczech rządził już wówczas Hitler i zaczęły panować rasistowskie teorie wyższości „rasy aryjskiej”.

Naziści doprowadzili do tak daleko idącej degeneracji pojęcia „aryjskości”, że dziś używanie tego określenia rodzi zarzuty rasizmu i antysemityzmu. Wiele osób nie rozumie również, że nazwa Iran nie została wymyślona w XX w. bo rzekomo szach Reza zapałał miłością do nazistów i chciał podkreślić aryjskość Persów, lecz odzwierciedlała ona wielonarodowościowy (ale aryjski) charakter Iranu. Ponadto jest ona prehistoryczna.

Dawno, dawno temu, daleko na północy, istniała kraina, w której zima trwała pięć miesięcy, a noc i dzień po pół roku. Zwała się ona Arianem Waedżą, a lud ją zamieszkujący nazywał siebie Ariami. Tak przynajmniej głosi Awesta, święta księga zoroastrian, przedislamskiej religii Irańczyków. W trzecim tysiącleciu przed naszą erą Ariowie mieli już dość trudnych warunków życia w swojej ziemi i ruszyli szukać nowego domu.

Część zawędrowała do Europy, inni do Indii, zaś jeszcze inni do Azji Środkowej, w tym do górzystej krainy położonej między Morzem Kaspijskim (zwanym przez Irańczyków Morzem Chazarskim) a Zatoką Perską, a także na rozciągające się na północ od niej stepy, jak również do żyznej krainy między Oxem i Jaksartesem, czyli dzisiejszymi Amu-darią i Syr-darią.

Chcą opowiadać o Perunie i Świętowicie. Powstaje Muzeum Mitologii Słowiańskiej

Pod Starogardem Gdańskim powstaje jedyne w Europie muzeum mitologii Słowian. Jak zaznaczają organizatorzy, niekomercyjna placówka ma przybliżać...

zobacz więcej

Tak powstał starożytny Iran, czyli kraj Ariów, którymi byli zarówno Persowie, jak i ich krewniacy Medowie, uważani za przodków dzisiejszych Kurdów. Byli nimi również Sogdyjczycy, tworzący zapomnianą dziś, a w swoim czasie niezwykle bogatą cywilizację międzyrzecza Oxu i Jaksartesu (dzisiejszy Uzbekistan, Tadżykistan i Płn Afganistan), a także zamieszkujący dzisiejszy Turkmenistan Partowie.

Medowie w VII w. stworzyli pierwsze aryjskie imperium, które jednak przetrwało tylko ok. 150 lat i padło w wyniku kłótni w rodzinie. Medyjski władca Astjages dał rękę swojej córki Mandane perskiemu wasalowi Kambyzesowi, a zrodzone z tego związku dziecię o imieniu Cyrus po osiągnięciu dojrzałości zbuntowało się przeciwko dziadkowi i w rezultacie stworzyło nowe, perskie imperium achemenidzkie i zyskało nieśmiertelną sławę jako jeden z najwybitniejszych władców w historii ludzkości.

Chwała Persów, dzikość Scytów

Ale gdzie się w tym wszystkim podział Iran i co maja z tym wspólnego Słowianie? Otóż achemenidzkie imperium perskie zostało zniszczone przez Aleksandra Macedońskiego, a na jego gruzach wyrosło imperium irańskich, ale nie perskich tylko partyjskich, Arsacydów, a następnie, w III w. n.e. znów perskich Sasanidów. Pierwszy władca z tej ostatniej dynastii, Ardaszir I, przyjął tytuł szahan szah iran ud aniran czyli króla królów Iranu i nie-Iranu. Miało to podkreślić władzę zarówno nad zamieszkującymi imperium ludami aryjskimi, jak i niearyjskimi, takimi jak choćby Arabowie. Do ludów aryjskich należeli natomiast również Scytowie i Sakowie.

Cyrusa zgubiła zbytnia pewność siebie. W 529 r. p.n.e. ruszył na północ w stronę stepu zamieszkiwanego przez wojownicze plemię scytyjskich Massagetów, których podstępnie pokonał, zabijając m.in. księcia tego ludu Spargapisesa. Wściekła królowa Tomyris, matka Spargapisesa, wpadła w szał i w odwecie rozgromiła armię Cyrusa, zabijając władcę ówczesnego świata.

Powstanie genomowa mapa Polski. Przebadanych zostanie 5 tys. Polaków

W grudniu 2018 r. rozpocznie się rekrutacja do opracowania tzw. genomowej mapy Polski, w ramach której przebadany ma być genom 5 tys. Polaków -...

zobacz więcej

Irańscy koczownicy od niepamiętnych czasów aż do VI w. n.e. dominowali na terenie tzw. lasostepu, czyli starożytnej autostrady, ciągnącej się od gór Tien Szan po środkowy Dniepr. By szybciej poruszać się po tym terenie, postanowili udomowić konia. Stało się to najprawdopodobniej na terenie dzisiejszej Ukrainy, kilka tysięcy lat temu. Rzeka Don wyznaczała wówczas granicę między dwoma szczepami tego dzikiego ludu: mieszkającymi bardziej na wschód Sakami oraz Scytami, których tak bardzo ciągnęło na zachód, że ich ślady można spotkać również w Polsce.

Dotyczy to w szczególności kurhanów grobowych, nad którymi budowano kopce, takie jak choćby znajdujące się w Krakowie kopce Wandy czy Kraka. Bardziej cywilizowani kuzyni Scytów, czyli w szczególności Persowie, próbowali ich ujarzmić ale z marnym skutkiem. Najbliższy osiągnięcia tego celu był Dariusz Wielki, ten sam który rozpoczął również podbój Grecji, lecz niestety został pokonany przez Ateńczyków pod Maratonem.

Wcześniej perski władca, posuwając się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego przekroczył Dunaj by uderzyć w Scytów od południowego zachodu, na terenach dzisiejszej Mołdawii i południowo-zachodniej Ukrainy. Stamtąd na nasze ziemie było już niedaleko.

Niewiarygodne odkrycie na Mazowszu: średniowieczny zamek, który „nie miał szczęścia”

Chcieliśmy odkryć drugi Malbork, a znaleźliśmy... Biskupin – mówią odkrywcy późnośredniowiecznego zamku w Żelechowie. Była to siedziba rodowa...

zobacz więcej

Historię piszą zwycięzcy, a Achemenidzi ostatecznie przegrali swoje zmagania z Grekami. Cała europejska historiografia nastawiona jest od zawsze na gloryfikację Greków i karykaturyzację ich perskich przeciwników. To samo dotyczy współczesnej kultury masowej, czego dowodem jest choćby absurdalny, ale kasowy film „300”, w którym nacierający na Spartę Persowie przypominają jakichś zdegenerowanych dzikusów, pozbawionych cech indywidualnych. Niejeden Polak mógłby się jednak zdziwić, odnajdując swoich przodków nie wśród Greków, lecz właśnie Persów.

Sarmaci, scytyjscy przodkowie Polaków

Gdy Scytowie ze swoich siedzib nad Dnieprem wyprawiali się na zachód o Słowianach nikt jeszcze nie słyszał. Pojawili się natomiast wówczas gdy pod naporem wędrówek innych ludów, w tym Hunów, z dalekiej Azji do Europy, dominacja Scytów w lasostepie dobiegła końca. Część Scytów/Saków została daleko na wschodzie, gdzie do dziś można odnaleźć ich potomków wśród jasnowłosych i błękitnookich mieszkańców Hindukuszu – ludu Kalaszów.

Na Kaukazie potomkami Scytów są Osetyjczycy. Część spośród tych, którzy zamieszkiwali zachodnie kresy tej wielkiej scytyjskiej federacji plemiennej ruszyła natomiast na zachód, nosząc imię Alanów. Ich droga wiodła przez Polskę, a część z nich zmieszała się nad Wisłą z Białymi Chorwatami i ruszyła na południe, na Bałkany. Krewniakami Alanów byli też Sarmaci i tu jesteśmy znów „w domu”. W XVII w. polska szlachta przyjęła bowiem teorię o sarmackim pochodzeniu.

Festiwal polskich filmów w Iranie odwołany

Tydzień Filmu Polskiego w Iranie został odwołany. Jak poinformowano, Ministerstwo Kultury Iranu podjęło decyzję o zawieszeniu imprezy w związku ze...

zobacz więcej

Według jednego z mitów Sarmaci byli potomkami Scytów i Amazonek. Wiadomo też, że przed wielką wędrówką ludów zamieszkiwali tereny między Donem a Morzem Czarnym, czyli dzisiejszą wschodnią Ukrainę. Na południe od nich znajdował się Krym, na którym od V w. p.n.e. istniało hellenistyczne królestwo Bosporu. Na początku naszej ery uległo ono jednak iranizacji pod wpływem Scytów i Sarmatów i władzę przejęła tam irańska dynastia Asandrytów.

Pod jej rządami na półwyspie doszło do wyjątkowego zmieszania kulturowych wpływów greko-rzymskich oraz irano-sarmackich. Królestwo to istniało do V w. n.e., gdy padło pod naporem plemion germańskich.

Irański Swarzędz

Pojawienie się Słowian u schyłku epoki scytyjskiej prowadzi do przypuszczenia, że są oni potomkami tych irańskich koczowników. Nawet jeśli jednak tak nie jest to interakcje kulturowe słowiańsko-scytyjskie były z całą pewnością bardzo intensywne i Scytowie byli nośnikiem irańskiej kultury, której elementy przetrwały u nas do dziś.

W marcu, przy okazji święta Nowruzu, pisałem o irańskich korzeniach mitu o Babie Jadze, a także o irańskich zwyczajach polewania wodą czy malowania jajek. Takich związków między przedchrześcijańską mitologią Słowian i przedislamską mitologią Irańczyków jest znacznie więcej, czego dowodem na naszych ziemiach jest choćby nazwa… Swarzędz. Jest ona oczywiście irańskiego pochodzenia, czego mieszkańcy tego miasta zapewne nie są dziś świadomi.


W Iranie od niepamiętnych czasów panował solarny kult Mitry, a starorirańskim określeniem słońca było słowo „chwar”, które w dzisiejszym perskim ma brzmienie „Chur”. Jak wskazuje wybitny iranista prof. Bogdan Składanek, słowo swar, oznaczające słońce w języku starosłowiańskim jest obocznością słowa „chwar”. I nie przypadkowo Swaróg był słowiańskim bogiem ognia. Innym ciekawym słowem świadczącym o pokrewieństwie irańsko-słowiańskim jest też staroperskie słowo „bogh”, oznaczające nic innego jak boga.

Polscy archeolodzy zdążyli przed rabusiami. Odkryli nienaruszone groby sprzed 1800 lat

Bogate, świetnie zachowane groby z okresu rzymskiego, czyli sprzed ok. 1800 lat, odkryli polscy archeolodzy w czasie wykopalisk w okolicy obozu...

zobacz więcej

Gdyby ktoś się cofnął w czasie do irańskiego Sistanu w roku 672 to byłby świadkiem dziwacznej sceny obwożenia pijanego poety Ubbada bin Zijada w klatce z psem, kotem i świnią. Poeta podpadł gubernatorowi, ale to, co by polskiego podróżnika w czasie najbardziej zdziwiło, to to, że dzieciarnia biegnąca za klatką Ubbada krzyczała w jego stronę swojskie słowa „czo to jest!”. Podobieństw językowych na poziomie podstawowym jest bez liku poczynając od liczebników (np. du – dwa; pendź – pięć, szesz – sześć) czy też odmiany czasownika „być” (perskie budan). „Jestem” to po persku hastam, a „jest” to (h)ast.

Jak odlot to tylko haoma

Scytowie byli wielkimi wojownikami, dlatego teorie odwołujące się do pokrewieństwa z ich dziedzictwem pojawiały się nie tylko w Polsce ale i w Rosji czy na Ukrainie. „Miliony was, nas mrowie, mrowie, mrowie, spróbujcie, zmierzcie wy się z nami! Tak, my – Azjaci! My dzicy Scytowie, z pożądliwymi skośnymi oczami”. Tak pisał w 1918 r. rosyjski poeta Aleksander Błok, który jednak w wierszu pomylił aryjskich Scytów z mongolskimi Tatarami, których krew z całą pewnością zalewa żyły i tętnice Rosjan.

Scytowie, choć dzicy, ponad wszelką wątpliwość nie mieli bowiem skośnych oczu. Inny, choć również osobliwy, obraz Scytów, jako dzikich, obdartych, zawodowych morderców, można odnaleźć w rosyjskim filmie „Skif” z 2018 r. Nazwisko reżysera tego filmu, Rustama Musafira, wskazuje na jego tadzyckie (a więc też irańskie) pochodzenie. Poszedł on jednak za bardzo w klimat hardcorowej nawalanki w stylu połączenia opowieści o Conanie z grą komputerową. Dotyczy to w szczególności scen, w których tytułowy bohater zmienia się w człowieka-demolkę po wypiciu mitycznego napoju Scytów „haomy”.

Szef MSZ: Iran jest jednym z głównych problemów

Przebywający z czterodniową wizytą w Stanach Zjednoczonych minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz wziął udział w posiedzeniu Rady...

zobacz więcej

Musafir zapewne nie czytał Awesty, gdyż w dziele tym znajdują się zupełnie odmienne skojarzenia związane z tym tajemniczym, halucynogennym napojem Scytów, który można było pić tylko z czary zrobionej z czaszki własnoręcznie ukatrupionego wroga. Młody Scyta przechodził w ten sposób inicjację: pierwsza zdobyta czaszka i pierwszy odlot po wypiciu haomy.

Jednak haomę pito po boju, a nie przed nim i nie dawała ona nadludzkiej mocy lecz mając nadzwyczajne właściwości halucynogenne przenosiła w inne stany świadomości. Haoma była zresztą nie tylko napojem, ale i bogiem, który w Aweście przedstawiony jest nie jako umięśniony troglodyta, lecz jako młodzieniec o nadzwyczajnej piękności. Całe szczęście Scytowie pili nie tylko haomę, ale również napój zwany madha, czyli po prostu … miód. Coś to nam przypomina?

Lahestan w Iranie, Iran w Lahestanie

Akcja filmu „Skif” dzieje się w XI w. na terenach ruskiego księstwa tmutarakańskiego, znajdującego się na wschód od Krymu. W tym czasie już nie tylko wędrówki ludów ale i arabski podbój, a następnie islamizacja Persji doprowadziły do zerwania związków między Iranem a Słowiańszczyzną. Niemniej jakieś relacje pozostały żywe, o czym świadczy nietypowy sposób nazywania naszego kraju przez Irańczyków: Lahestan, czyli kraj Lachów. Faktem jest też to, że Rusini wyprawiali się w X w. łodziami przez Morze Kaspijskie na grabieże irańskich miast na południowym wybrzeżu tego akwenu.

Polsko-irańskie relacje odżyły za sprawą ormiańskich kupców oraz wspólnego wroga tj. Turcji, w XVI i XVII w. Choć z planów wspólnej, polsko-perskiej, antytureckiej koalicji niestety nic nie wyszło, to efektem ożywienia relacji była popularyzacja teorii o sarmackim pochodzeniu, a także przyjęcie przez szlachtę mody na perskie stroje. Z Iranu zaczęto też sprowadzać dywany i elementy końskiego rynsztunku: siodła, strzemiona itp. Za to w Iranie do dziś popularne są … „krzesła lahestańskie” oraz „samowary warszawskie”.

źródło:
Zobacz więcej