Prof. Grosse: Parlament Europejski przechylił się jeszcze bardziej na lewo

Nowy Parlament Europejski jest mniej centrowy i chadecki (fot. Shutterstock/Ikars)

– Ponieważ Unia Europejska w swej warstwie wartości ideologicznych przesuwa się w lewo, należy się spodziewać, że silnie akcentowana będzie kwestia praworządności i obrony liberalnego podejścia do wartości europejskich. To zaś oznacza kolejne tarcia na linii Bruksela-Warszawa – przekonuje w rozmowie z portalem tvp.info prof. Tomasz Grzegorz Grosse, kierownik zakładu polityk UE w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Saryusz-Wolski: Wynik PiS był na ustach wszystkich podczas szczytu UE

Wynik PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego daje psychologiczną podstawę do tego, by mówić głośno o naszych zapatrywaniach, oczekiwaniach i...

zobacz więcej

Petar Petrović: Czy wybory do Parlamentu Europejskiego potwierdziły przedwyborcze przypuszczenia, że dojdzie do pewnego rodzaju konserwatywnej rewolucji, że partie mainstreamowe nie będą już miały takiej siły jak dotychczas?

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse: Wiadomo było, że dwie największe frakcje w Parlamencie Europejskim, czyli socjaliści i chadecy, będą miały mniej posłów niż wcześniej. Przypuszczano również, że będzie więcej przedstawicieli partii tzw. eurosceptycznych, eurorealistycznych. Przewidywano również dobry wynik liberałów, gdyż doszło do powiększenia stanu posiadania tego bloku dzięki partii Republika Naprzód! (LREM) Emmanuela Macrona.

Duże zmiany zaszły w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii…

Mieliśmy już wcześniej sygnały, że Zieloni w różnych krajach, w tym w Niemczech, uzyskają większe poparcie. W okresie przed tymi wyborami zauważalny był taki trend w wyborach do landów niemieckich. Oczywiście było kilka niespodzianek. Nie do końca było np. wiadome, czy partia Marine Le Pen – Zjednoczenie Narodowe – prześcignie Macrona, czy to jednak ugrupowanie prezydenta Francji będzie pierwsze. To ma znaczenie symboliczne. Ma też znaczenie dla ambicji Macrona na polu europejskim.

Pewnym zaskoczeniem było to, że w Holandii zwyciężyła socjalistyczna partia Fransa Timmermansa. Holendrzy kierowali się prawdopodobnie lokalnym patriotyzmem i postanowili w ten sposób wesprzeć jego kandydaturę na funkcję szefa Komisji Europejskiej. Zaskoczeniem może być też tak dobry wynik PiS.

Co wynik wyborów oznacza w praktyce? Jaki będzie ten nowy PE? Premier Mateusz Morawiecki po zakończeniu unijnego szczytu powiedział, że na razie nie rozmawiano o żadnych personaliach, tylko o procedurze wyboru osób na najważniejsze stanowiska.

Ugrupowania związane z głównym nurtem, określające się jako proeuropejskie, ukonstytuują większość w PE. Te frakcje stworzą pewną platformę programową, a także, jeśli chodzi o prace w samym PE, będą też oddziaływać w sposób pośredni na wybór personalny KE. Do tej pory główny wpływ na obsadę funkcji w UE miała Europejska Partia Ludowa, teraz będzie ona starała się utrzymać swoje wpływy, jednak z pewnością w większym stopniu to wahadło przesunie się w lewą stronę, w kierunku ugrupowań liberalnych i o profilu zielonym.

Premier Morawiecki: Pakiet stanowisk w Unii musi być zrównoważony

Zgodziliśmy się, że na kluczowych stanowiskach w Unii Europejskiej powinny być osoby z doświadczeniem politycznym, potrafiące budować kompromisy i...

zobacz więcej

Możemy się spodziewać, że ten kierunek działań całej UE, różnych instytucji, nie tylko samego parlamentu, będzie mniej centrowy lub chadecki, a bardziej przesunięty w lewo w sferze obyczajowej i z akcentami ekologicznymi. Wywoła to najprawdopodobniej opozycję w niektórych państwach członkowskich, szczególnie tam, gdzie rządzą ugrupowania określane jako eurosceptyczne, ale w gruncie rzeczy mające wizję Europy bardziej chadeckiej i konserwatywnej. To przesunięcie w lewo napotka trudności wynikające z różnic ideologicznych, jak i różnic pomiędzy państwami członkowskimi. Dotyczą one wielu spraw: polityki emigracyjnej, obronnej, przyszłości strefy euro.

Te różnice o charakterze ideologicznym, które widzieliśmy w kampanii do PE między ugrupowaniami bardziej lewicowo-liberalnymi a konserwatywno-chadeckimi, tak naprawdę nie mają większego znaczenia, gdyż przy poszczególnych tematach spory mają zupełnie inną konfigurację, są inne podziały między państwami członkowskimi. One nie zawsze pokrywają się z tym, co widzieliśmy w kampanii – z podziałami na eurosceptyków i euroentuzjastów.

Reasumując – polski rząd może znów znaleźć się pod pręgierzem Brukseli?

Może być nawet gorzej niż było do tej pory, gdyż w warstwie werbalnej, ideologicznej PE przesunął się jeszcze bardziej w lewo, w kierunku liberalizmu obyczajowego. Kwestia sporu o wartości, o sprawy obyczajowe itd., to jest tylko jeden z konfliktów, które mamy w Europie. Elementem tego sporu jest chociażby kwestia polskiej praworządności – tego, na ile państwa członkowskie mają być autonomiczne, jeśli chodzi o różne reformy albo w zakresie sądownictwa albo jeśli chodzi o układanie legislacji związanej z kwestiami obyczajowości – tego, jak ma wyglądać rodzina, jakie mają być prawa dla mniejszości seksualnych itd.

W sferze szeroko rozumianych wartości nowy PE i nowa KE będą bardziej lewicowo-liberalne. To jest zaskakujący wynik. Jest oprócz tego wiele innych spraw, które wymykają się temu podziałowi – poszczególne państwa będą forsowały jakieś rozwiązania, a inne będą oponować – tak jak to miało miejsce w przypadku polityki migracyjnej albo strefy euro.

Merkel i Macron ustalali jak wybrać następcę Junckera

Prezydent Francji Emmanuel Macron i niemiecka kanclerz Angela Merkel rozmawiali telefonicznie o sposobie wyboru następcy Jean-Claude’a Junckera na...

zobacz więcej

Z jednej strony mamy rząd włoski, który oczekuje większej redystrybucji europejskiej w unii monetarnej i reform w zakresie unii bankowej, które będą zabezpieczały depozyty obywateli w ramach całej unii walutowej, a z drugiej strony mamy rządy niemiecki i holenderski, które to blokują. Te podziały są zupełnie niezwiązane z tym głównym podziałem, który obserwowaliśmy w wyborach do PE.

Obaj główni kandydaci na szefa KE - Manfred Weber i Frans Timmermans - podkreślają, że kwestia praworządności jest dla nich sprawą kluczową.

Wątpię, żeby szefem KE zostali Weber czy Timmermans. Kto nim zostanie okaże się być może dopiero jesienią. Ponieważ UE w swej warstwie wartości ideologicznych przesuwa się w lewo, to należy się spodziewać, że silnie akcentowana będzie kwestia praworządności i obrony liberalnego podejścia do wartości europejskich. Mieliśmy już tego sygnały podczas dyskusji nad zawieszeniem dopłat europejskich w polityce spójności, w zależności od tego, czy jest przestrzegana zasada praworządności czy nie. Można się spodziewać, że to będzie dalej w tym kierunku podążało.

A jaką rolę będą pełnić w nowym PE Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należ PiS?

Można się spodziewać, że będą pełnili podobną rolę co dotychczas i że będą mieć niewielki wpływ na prace PE. Koalicję, która będzie nadawała ton, utworzą inne frakcje – prawdopodobnie socjaliści, liberałowie, chadecy i być może Zieloni. To one będą w największym stopniu wpływać na to, jaka legislacja będzie głosowana. Oczywiście wynik EKR-u nie jest zły, ale to ugrupowanie będzie miało nieco mniej posłów niż poprzednio w PE, głównie dlatego, że brytyjscy konserwatyści bardzo słabo wypadli w wyborach.

Gdy dojdzie do brexitu, to blok ten zmniejszy się jeszcze i o torysów (choć jeszcze więcej posłów straci np. frakcja liberalna w PE). Jednak w pewnych sprawach głos reformatorów, w szczególności gdy połączy się z innymi głosami, może mieć wpływ zarówno na proces legislacyjny, jak i inne kwestie, którymi się zajmuje PE.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej