Fala wezbraniowa na Wiśle osiągnie Warszawę

Na Mazowszu nadal obowiązuje zagrożenie przed powodzią drugiego stopnia (fot. PAP/Piotr Polak)

Fala wezbraniowa na Wiśle dociera do Warszawy. Jej kulminacja w województwie mazowieckim przewidziana jest na wtorek i środę. Hydrolog Magdalena Mańk z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej ocenia, że poziom rzeki na wysokości stolicy osiągnie zapewne stan ostrzegawczy.

Ostrzeżenia hydrologiczne w trzech województwach. „Lepiej nie zbliżać się do wody”

IMGW wydało ostrzeżenia drugiego stopnia przed wezbraniem z przekroczeniem stanów ostrzegawczych w rzekach na Lubelszczyźnie, Dolnym Śląsku i...

zobacz więcej

– Stan alarmowy obowiązuje, kiedy poziom wody znajdzie się na wysokości 650 centymetrów. Najprawdopodobniej fala wezbraniowa w Warszawie znajdzie się poniżej tej granicy – przewiduje Mańk.

Stan ostrzegawczy ma zostać osiągnięty także w powiecie otwockim. Na wysokości pozostałych powiatów w Mazowieckiem mają to być jednak stany alarmowe.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega, żeby nie zbliżać się do Wisły. Alerty z taką informacją zostały przesłane SMS-em do mieszkańców powiatów: garwolińskiego, grójeckiego, piaseczyńskiego, otwockiego, warszawskiego zachodniego, legionowskiego, nowodworskiego, sochaczewskiego, płońskiego, płockiego. Informację o zagrożeniu otrzymali także mieszkańcy Warszawy i Płocka.

Na Mazowszu, podobnie jak w Lubuskiem, nadal obowiązuje zagrożenie przed powodzią drugiego stopnia.

Jak zapowiadają synoptycy, ulewne deszcze wrócą nad południową Polskę. – W województwach: małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz na Górnym Śląsku i Lubelszczyźnie w czasie burz może spaść do 40 litrów na metr kwadratowy – informuje Małgorzata Tomczuk, synoptyk z IMGW. Intensywnie padać będzie również w pasie od Dolnego Śląska po Mazury i Podlasie. W tych regionach wysokość opadu może osiągnąć 35 mm.

Mańk nie wyklucza, że po ulewnych deszczach znów na południu kraju zostaną wprowadzone ostrzeżenia przed powodzią. – Opad ten może wywołać dość duże wzrosty stanu wody z możliwością ponownego przekroczenia stanów ostrzegawczych, ponieważ pojemność retencyjna tych obszarów jest bardzo mała po ostatniej fali deszczu – przekonuje Mańk.

źródło:
Zobacz więcej