Samuel Pereira: Co nam mówią te wybory?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki w sztabie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie (fot. PAP/Jakub Kamiński)

Był jeden cel, który łączył Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicję Europejską – choćby minimalna wygrana. Ostatecznie rządzącym udało się nie tylko zwyciężyć, ale wręcz znokautować przeciwnika. Po ostatniej niedzieli wzmocniła się pozycja Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, który sprawdził się w najtrudniejszej dla swojej partii kampanii wyborczej.

„Wyniki wyborów pokazały dużą polaryzację na scenie politycznej”

Wyniki dwóch głównych ugrupowań potwierdzają prognozy sondażowe. Większość sondaży też pokazywało przewagę PiS-u i to się utrzymało – wskazał w...

zobacz więcej

Najtrudniejsze, jeśli chodzi o mobilizację wybory, maksymalna frekwencja – a i tak Prawo i Sprawiedliwość dostało ponad 45 proc. głosów, 27 mandatów (o pięć więcej niż Koalicja Europejska) i 7 punktów procentowych przewagi nad konkurencją. Takie są dane z 99,31% komisji wyborczych i ciężko się spodziewać większych zmian. Co te wyniki mówią nam o ostatnich latach, miesiącach i okresie politycznym który przed nami?

Wniosek 1

Grzegorz Schetyna dokonał czegoś, co się nigdy Donaldowi Tuskowi nie udało – zjednoczył kilka centrowo-liberalnych partii w jeden komitet wyborczy; jednak nawet to nie dało mu zwycięstwa. Zacznie się czas rozliczeń – jeśli nie w Platformie Obywatelskiej, to w PSL i SLD na pewno. Czy KE wytrzyma razem do kluczowych wyborów parlamentarnych? Nie sądzę.

Wniosek 2

Po niedzielnej przegranej trudno będzie Donaldowi Tuskowi umyć ręce, bo zaangażował się w tej kampanii totalnie, kosztem powagi sprawowanej przez niego funkcji szefa Rady Europejskiej. Przegrała bezstronność, wygrała strategia „wszystkie ręce na pokład”. Wizja powrotu na białym koniu czy nadzieje na magiczny wpływ Tuska na wynik wyborów został negatywnie zweryfikowany.

Jeśli nie wydarzy się nic wyjątkowego w polskiej polityce, na przejęcie władzy w PO z rąk Grzegorza Schetyny były premier i jego stronnicy w PO nie mają co liczyć. Warto zauważyć też, że Donald Tusk oraz prezydenci Rafał Trzaskowski i Aleksandra Dulkiewicz, którzy mieli być wsparciem dla PO w końcówce kampanii, tak naprawdę nie tylko nie zwiększyli stanu poparcia swojej partii, ale prawdopodobnie skutecznie jej zaszkodzili. Mam tu na myśli nieudane występy szefa RE, ale też nagrywanie spotu na terenach powodziowych przez Rafała Trzaskowskiego czy patronowanie sobotniemu marszowi LGBT w Gdańsku, gdzie niesiono waginę jako Najświętszy Sakrament.

Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory do Parlamentu Europejskiego

Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory do Parlamentu Europejskiego, zdobywając 42,4 proc. głosów – wynika z badania exit poll pracowni IPSOS dla TVP...

zobacz więcej

Wniosek 3

Mimo pewnych napięć wewnętrznych i problemów jakie po dwóch latach rządów zaczęły się w obozie władzy, PiS zachowało jedność, przeprowadziło skutecznie kampanię do najtrudniejszych dla niego wyborów. Sukces ma wielu ojców, jednak w tym wypadku wymienić można dwóch polityków dobrej zmiany: prezesa PiS i premiera.

Jarosław Kaczyński osobiście przyłożył się do ułożenia takiego, a nie innego układu na listach wyborczych, brał aktywny udział w kampanii, zażegnał wewnętrzne spory, a w ostatnim tygodniu skutecznie zmotywował wyborców PiS, by poszli do urn wyborczych i potwierdzili wyniki sondaży. Z kolei Mateusz Morawiecki po ciężkich wyborach samorządowych, stanął na czele kolejnej kampanii, co spowodowało, że stał się celem nr 1 zarówno polityków tzw. totalnej opozycji, jak i wszystkich sprzyjających jej mediów.

Wniosek 4

„Gazeta Wyborcza” wykonała w tym roku tytaniczną pracę, żeby pomóc Koalicji Europejskiej w osłabieniu głównego rywala. Temat inwestycji Srebrnej opisywany był jako serial mafijny, z tablicami pełnymi strzałek, akcją kampanijną PO i dziesiątkami konferencji prasowych.

Z czasem okazało się, że to nie tylko kapiszon, ale temat, który przysporzył Jarosławowi Kaczyńskiemu sympatii. Wisienką na torcie była decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego z końca kwietnia; uchyliło ono decyzję urzędników Rafała Trzaskowskiego, którzy nie zgodzili się na budowę biurowca - dwóch wież spółki Srebrna. Prezes PiS się wzmocnił i skonsolidował Zjednoczoną Prawicę i jej wyborców.

„Te wyniki to bardzo dobry dla PiS prognostyk na wybory jesienne”

– Oceniam te wyniki jednoznacznie jako zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. To bardzo dobry wynik i bardzo dobry prognostyk przed jesiennymi...

zobacz więcej

Wniosek 5

Po atakach na Kaczyńskiego przyszedł czas na premiera. Mateusz Morawiecki stanął przed politycznym wyzwaniem związanym z protestem nauczycieli, który ostatecznie został ugaszony bez większych strat. Skuteczne działanie państwa pokazało, że PiS jest w stanie sobie poradzić z dużym kryzysem i zabezpieczyć egzaminy uczniów. Bilans rządów Morawieckiego to nie tylko rekordowa ściągalność podatkowa, najniższe bezrobocie od początku transformacji, dziesiątki tysięcy Polaków, którzy z Wielkiej Brytanii wrócili do Polski, najlepszy ze wszystkich państw OECD wzrost gospodarczy, 21 proc. wzrostu w inwestycjach czy wdrażanie „piątki Kaczyńskiego”.

Na konto szefa rządu idzie też skuteczne rozbrojenie największej narracyjnej bomby opozycji, czy przekaz o polexicie. To, co miało być głównym paliwem KE w tej kampanii, musiało ustąpić sprawom światopoglądowym, karcie LGBT czy dyskusji o programie KE, a raczej jego braku.

Ważne jest nie tylko to, co Morawiecki zrobił jako twarz kampanii, ale też jak skutecznie udało mu się obronić przed politycznym bombardowaniem, na które złożyły się teksty „Gazety Wyborczej” o gruntach we Wrocławiu czy książki Tomasza Piątka i byłego PR-owca banku BZ WBK Piotra Gajdzińskiego.

Po raz kolejny okazało się, że kolejne kryzysy są dla Mateusza Morawieckiego nie tyle zagrożeniem, co wyzwaniem, z którego wychodzi mocniejszy. W ten sposób weryfikuje się przywódcze zdolności. Czy staną się one gwarantem drugiej kadencji dla Prawa i Sprawiedliwości?

źródło:
Zobacz więcej