„Silny sprzeciw Hongkongu”. Dwaj obywatele dostali azyl w Niemczech

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam wezwała p.o. niemieckiego konsula w regionie (fot. REUTERS/Thomas Peter)

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam wezwała p.o. niemieckiego konsula w regionie Davida Schmidta, by wyrazić „silny sprzeciw” wobec decyzji rządu Niemiec o przyznaniu statusu uchodźców obywatelom Hongkongu – poinformowały władze regionu.

Bójka w parlamencie w Hongkongu. Cztery osoby z obrażeniami [WIDEO]

Co najmniej cztery osoby mają obrażenia po sobotniej bójce między prorządowymi i opozycyjnymi deputowanymi w parlamencie w Hongkongu. Polityków...

zobacz więcej

Lam powiedziała Schmidtowi, że „mocno sprzeciwia się i bardzo żałuje domniemanej decyzji niemieckiego rządu o przyznaniu azylu dwóm rezydentom Hongkongu, którzy zbiegli po wyjściu za kaucją, gdy oczekiwali na proces, oskarżeni o poważne przestępstwa” – napisano w komunikacie przesłanym do mediów.

Szefowa rządu przekonywała również, że „praworządność, egzekwowanie prawa i niezawisłość sądów w specjalnym regionie administracyjnym Hongkong od dawna były wysoko cenione przez lokalną i międzynarodową społeczność”. Zapewniła, że każdy oskarżony w Hongkongu może liczyć na sprawiedliwy proces.

Hongkońscy działacze polityczni Ray Wong i Alan Li, oskarżeni o udział w zamieszkach z 2016 r., otrzymali w Niemczech status uchodźców w maju 2018 r. – poinformował niedawno dziennik „New York Times”, powołując się na samych aktywistów. Komentatorzy ocenili to jako pierwszy przypadek przyznania takiej ochrony obywatelom Hongkongu za granicą oraz przejaw pogorszenia wizerunku tego regionu na świecie.

„Koniec bezwarunkowego zaufania do rządu Hongkongu”

Decyzja niemieckich władz „oznacza koniec bezwarunkowego zaufania do rządu Hongkongu i jego wymiaru sprawiedliwości, że będzie podtrzymywał praworządność i skutecznie chronił prawa obywatelskie pod presją Pekinu” – oceniła ekspertka w dziedzinie praw człowieka z think tanku Mercator Institute for China Studies (MERICS) w Berlinie Katja Drinhausen, cytowana przez dziennik „Financial Times”.

Drinhausen dodała, że sytuację dodatkowo pogarsza planowana przez hongkońskie władze rewizja prawa ekstradycyjnego, która ma umożliwić przekazywanie podejrzanych władzom Chin kontynentalnych. Część mieszkańców Hongkongu obawia się, że Pekin będzie korzystał z tej możliwości, by ścigać dysydentów i krytyków absolutnej władzy Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Tymczasem biuro chińskiego MSZ w Hongkongu „udzielało rad” zagranicznym dziennikarzom, jak powinni opisywać projekt zmian – podała publiczna hongkońska stacja RTHK. Dziennikarzom Reutera, Kyodo, „FT”, CNN i CNBC zalecono, aby „wprowadzili pozytywną energię” do materiałów na temat nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Hongkońskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (HKJA) i prodemokratyczni politycy w regionie potępili spotkanie jako próbę wywierania presji na prasę.

Hongkong, była brytyjska kolonia, został przekazany Chinom w 1997 r. i od tego czasu funkcjonuje jako specjalny region administracyjny ChRL. Zarządzany jest zgodnie z zasadą „jeden kraj, dwa systemy”, która teoretycznie przyznaje mu szeroki zakres autonomii.


W ostatnich latach Pekin nasila jednak ingerencje w wewnętrzne sprawy regionu, co według obserwatorów prowadzi do erozji jego autonomii i swobód obywatelskich. W 2014 r. setki tysięcy Hongkończyków wyszły na ulice, domagając się pełnej demokracji w wyborze szefa lokalnego rządu. Władze odrzuciły jednak te żądania.

źródło:

Zobacz więcej