RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Radosław Molenda: Stawką wyborów jest zatrzymanie ideologii LGBT w Polsce

Prawo jednak uściśla warunki zawarcia małżeństwa, a jednym z nich jest odmienność płciowa współmałżonka (fot. REUTERS/Victor Ruiz Garcia)
Prawo jednak uściśla warunki zawarcia małżeństwa, a jednym z nich jest odmienność płciowa współmałżonka (fot. REUTERS/Victor Ruiz Garcia)

Najnowsze

Popularne

– Mówienie, że dziecko wychowujące się w rodzinie składającej się z dwóch osób tej samej płci ma takie same szanse na prawidłowy rozwój jest demagogią. Nie możemy też zapominać o tym, na co wskazują statystyki, jak wysoka jest skala pedofilii wśród homoseksualistów. To powinno być ostrzeżeniem dla tych, którzy gotowi są poprzeć adopcję przez homozwiązki, co będzie kolejnym roszczeniem środowisk LGBT po tym, jak uda im się wywalczyć sobie związki partnerskie – powiedział redaktor naczelny portalu Idziemy.pl oraz członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A. Radosław Molenda.

„Małżeństwa, adopcje i prawa LGBT” na marszu z udziałem Donalda Tuska

W zorganizowanym przez Koalicję Europejską „Marszu dla Europy” wziął udział Donald Tusk. Wraz z liderami KE kroczył na czele pochodu na tle...

zobacz więcej

Petar Petrović: Czy spodziewał się Pan, że tak mocno przed wyborami do Parlamentu Europejskiego poruszane będą tematy związane z żądaniami środowisk LGBT? Pojawienie się Wiosny Roberta Biedronia dodatkowo wzmocniło ten temat, pojawiły się postulaty zmian, o których do tej pory Polacy słyszeli jedynie w kontekście krajów zachodnich.

Radosław Molenda: Te tematy są ochoczo podchwytywane przez media wobec miernej jakości naszej kampanii wyborczej, ale podrzuca je do dyskusji opozycja. To jej sposób na zaistnienie. Tak jest, kiedy się nie ma własnego, spójnego i konstruktywnego programu dobrych zmian w Polsce i Europie. Opozycja postawiła więc na deklaracje walki o powszechne prawa człowieka w ramach globalnego społeczeństwa otwartego w wersji George’a Sorosa. I w ten sposób próbuje zyskać przychylność świadomych lub nieświadomych zwolenników tej koncepcji demokracji.

Wracając do Pana pytania, nasilenia dyskusji o prawach dla środowisk LGBTQ+ można było się spodziewać biorąc pod uwagę dwa fakty. Pierwszy – że Platforma Obywatelska i .Nowoczesna od lat wobec ugrupowań posiadających w Parlamencie Europejskim większość, ale także mniejszych grup europosłów-libertynów postępują według zasady „zrobimy wszystko, byleście nas lubili i chwalili”. Nie dziw, że przed wyborami do europarlamentu tego „ideowego utożsamiania się”, lub jak kto woli: podlizywania, mamy więcej. Byleby pochwalili.

Czy jest to skuteczne? Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans – by przyznać, że przez ostatnie trzy lata walczył z polskim rządem – spotkał się nie z Grzegorzem Schetyną, ale Robertem Biedroniem i jego Wiosną.

Warszawski ratusz chce wprowadzenia karty LGBT+. PiS: Zajmujecie się ideologią

Na jednej z najbliższych sesji Rady Warszawy stołeczny Ratusz chce zaprezentować założenia karty LGBT+, która zakłada wsparcie między innymi dla...

zobacz więcej

Jaki wpływ Pana zdaniem miało pojawienie się Wiosny na wzmocnienie postulatów środowisk LGBT w przestrzeni publicznej i na postawę w tej kwestii PO?

To drugi ze wspomnianych wyżej faktów. Sondażowa, relatywnie wysoka pozycja Wiosny jest zaskoczeniem dla wszystkich. To – pokazując, że w Polsce żądania środowisk LGBTQ mają swoich zwolenników – ewidentnie ośmiela posłów Platformy Obywatelskiej, ale także kilku innych partii, do bycia rzecznikiem dążeń wspomnianych środowisk.

Czy nasilenie tematów żądań środowisk LGBT przyniesie opozycji w eurowyborach zwycięstwo? Nie sądzę, żeby to przeważyło. Mocniejszą motywacją elektoratu opozycji jest już choćby reprezentowana przez wielu, niepotrzebująca uzasadnienia, niemal organiczna niechęć do partii obecnie rządzącej, czyli Prawa i Sprawiedliwości.

Wbrew temu, co słyszymy w narracji środowisk LGBTQ, Polacy są społeczeństwem bardzo tolerancyjnym. Nie oznacza to jednak, że wszystko akceptują i na wszystko się zgodzą. Nachalne forsowanie dziś praw dla np. par osób homoseksualnych, czy tzw. związków partnerskich to falstart, o czym wie sama opozycja.

Ale czy Polacy zdają sobie sprawę, że środowiska LGBT nigdy nie zatrzymają się na związkach partnerskich? Przecież nigdzie się na tym nie zatrzymały. Można sprawdzić, jak ten proces wyglądał na Zachodzie. Kolejne etapy są przecież znane. Zrównanie z małżeństwami heteroseksualnymi, a później adopcja dzieci. Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej w chwili szczerości przyznał, że ten proces tak ma właśnie wyglądać.

Liderka Koalicji Europejskiej o homoadopcji: Związki partnerskie to pierwszy krok

– Jeżeli dojdziemy do etapu takiego, byśmy mieli związki partnerskie, to już będzie pierwszy bardzo ważny krok – powiedziała jedna z liderek...

zobacz więcej

Znów na początek proszę pozwolić mi na dygresję. Przy słowie „związek” warto stawiać cudzysłów. Związek partnerski tworzę ze swoją żoną przez partnerstwo, a nie czyjąś dominację w tej czy innej dziedzinie naszego życia. Partnerstwo jest bardzo dobre także np. między dziennikarzami w redakcji. Natomiast wszelkie „wolne związki” to oksymoron.

To, że środowiska LGBT nigdy i w żadnym państwie nie zatrzymują się na postulatach jedynie uznania prawnego „związków partnerskich”, jest dla Polaków coraz bardziej oczywiste. Przynajmniej dla tych, którzy nie żyją w „bańce informacyjnej” fundowanej osobom sięgającym jedynie po przekaz tzw. mediów opozycyjnych.

Niemałą zasługę w tym, by Polacy dowiedzieli się i przekonali o dalekosiężnych zamiarach opozycji, by realizować postulaty LGBTQ+, mają wspomniany wiceprezydent Rabiej, czy ostatnio poseł Rafał Grupiński.

Środowiska, o których mówimy, i opozycja, mogą jednak temat „przegrzać”. Społeczeństwo jest tolerancyjne wobec par homoseksualnych, które swoimi preferencjami seksualnymi nie epatują, nie chcą uczynić nową normą. Jeżeli jednak te środowiska będą chciały narzucać innym swój sposób życia, domagać się dla siebie przywilejów – nie mam wątpliwości, że jeszcze przez długi czas spotka się to z dużym oporem społecznym.

Jaki program? PiS pyta Koalicję Europejską o seksualizację dzieci

– Platforma Obywatelska prezentuje typ partii skrajnie niewiarygodnej – powiedział w poniedziałek podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński....

zobacz więcej

Przypomnijmy: poseł PO Rafał Grupiński wyjawił, że taktyka jego ugrupowania w tej sprawie zakłada ustanowienie związków partnerskich po ewentualnych wygranych wyborach. Tłumaczył przy tym, że obecnie partia ta nie chce za bardzo o tym mówić, gdyż walczy również o głosy na prowincji. Jednak, jeśli spojrzymy na wypowiedzi lidera PO Grzegorza Schetyny, czy prominentnych członków tego ugrupowania jak choćby Andrzeja Halickiego i Tomasza Siemoniaka, nie można mieć już wątpliwości co do intencji tego ugrupowania.

Z pewnością będziemy mieć do czynienia z działaniem wieloetapowym. Niedzielne wybory do Parlamentu Europejskiego i jesienne wybory parlamentarne będą i dla naszych ugrupowań politycznych, i dla społeczeństwa, mocnym sygnałem, w jakim stopniu dajemy, i jakie światło do tego typu postępowań. Dlatego nie ma co ukrywać – stawka czekających nas za chwilę i kolejnych wyborów jest wysoka.

Czemu PO przesunęło się tak mocno na lewo?

Ponieważ od dawna nie umie niczym przekonać do siebie elektoratu sympatyzującego z elektoratem mającym „serce po prawej stronie”.

Taktyka na bycie totalną opozycją, koncentrowanie się jedynie na walce z PiS, bez własnego, konstruktywnego programu kierowania krajem, była i jest dla Platformy Obywatelskiej samobójcza. Do tego dochodzi pamięć społeczeństwa o różnych aferach, „kupie kamieni” i straconych w wielu dziedzinach latach 2007-2015. A na to wszystko niekończące się występy pogardy dla „przeciwnika”, jak choćby ten dosłownie sprzed chwili apel Radosława Sikorskiego na Twitterze: „Jeśli lubisz odmawiać różaniec z pedofilem z Radia Maryja – głosuj na PiS", lub chwilę wcześniej mentora PO Andrzeja Saramonowicza: „Lepiej w d… mieć czyraki, niż dać iks na Patryk Jaki”.

Cenzura i obelgi pod adresem radnych PiS i rodziców. PO-KO w Radzie Warszawy poparła LGBT+

Sami szkodzicie osobom, które mają inną orientację. Niepokojącym zjawiskiem jest stygmatyzowanie, pokazywanie, że są ludzie, którzy potrzebują...

zobacz więcej

Przykłady można mnożyć. To jest ta nasza elita? Tak można zjednywać sobie anarchistów, a nie osoby zatroskane o dobro Polski.

Z kolei – przy destrukcyjnej postawie PO – ostatnie cztery lata PiS wykorzystał dość dobrze. Mimo prognozowanego spowolnienia tempa wzrostu naszej gospodarki Komisja Europejska ocenia, że silny wzrost polskiego PKB pozostanie na „solidnym” poziomie, ludzie mają więcej pieniędzy w kieszeni, a bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie.

W czasie swoich rządów PiS – mimo m.in. biernej postawy wobec postulatów środowisk pro-life w kwestii aborcji eugenicznej – udało się zatrzymać przy sobie zdecydowaną większość zwolenników prawicy. Platforma musiała więc, by nie przegrać kolejnych wyborów z kretesem, zwrócić się w lewą, a raczej lewacką stronę. Dlatego stara się przyciągnąć wyborców lewacką agendą obyczajową.

Jak Pan ocenia w tym kontekście stanowisko PSL, które weszło do Koalicji Europejskiej a oficjalnie nie zgadza się na postulaty LGBT?

W ramach Koalicji Europejskiej stanowisko PSL na jakikolwiek temat jest kompletnie nieistotne. Głos PSL brany byłby pod uwagę – przez inne partie, ale przede wszystkim przez wyborców – gdyby ta partia startowała do wyborów sama. Oczywiście w możliwej dla siebie, niewielkiej skali poparcia. W KE jest PSL jedynie przystawką dla PO. Zresztą dosłownie kilka dni temu, na finiszu kampanii wyborczej, odbyła się wspólna konferencja prasowa szefów partii koalicyjnych, jednak bez Władysława Kosiniaka-Kamysza. Czy komuś to przeszkadzało? Zrobiło różnicę? Niemal nikt tego nie zauważył.

Jaki: Wybierzemy albo Zjednoczoną Prawicę i silną rodzinę, albo PO-KO i osłabianie rodziny

W najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego wybierzemy albo Zjednoczoną Prawicę i silną rodzinę, albo PO-KO Grzegorza Schetyny i osłabianie...

zobacz więcej

W kontekście karty LGBT, podpisanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, możemy się spodziewać, że przy dojściu do władzy sympatyków tych postulatów, jej zapisy mogą zostać przeniesione na cały kraj. A to oznacza już indoktrynowanie dzieci homo-ideologią i ich seksualizację od najmłodszych lat.

KE, gdy chodzi o wybory krajowe, robi naprawdę wiele, by do władzy nie dojść. Inaczej jest na szczeblu samorządowym, gdzie opozycja w wielu miejscach ma władzę. Dlatego bardzo wiele zależy od mediów, głównie mediów publicznych, czy będą dobrze wywiązywały się ze swojej misji edukowania społeczeństwa, informowania o zagrożeniach związanych z kartą LGBTQ+ i o planach zliberalizowania naszego życia obyczajowego.

Jeżeli mediom publicznym uda się skutecznie informować społeczeństwo o tym, co nam grozi, jakie będą konsekwencje zniszczenia systemu wartości chrześcijańskiej, zniszczenia modelu tradycyjnej rodziny, rozseksualizowania młodzieży, wtedy uda się zatrzymać realizację tych projektów. Jeśli jednak to się nie powiedzie, to może udać się tym środowiskom „wkręcić” społeczeństwo w relatywizm moralny, w myślenie, że „wszystko nam wolno”, a „zabrania się zabraniać”, jak to miało miejsce np. we Francji. W takiej sytuacji procesy te mogą zachodzić szybciej zachodzić.

Środowiska LGBT i sympatyzujące z nimi media mainstreamowe starają się przekonywać społeczeństwo, że przecież przyznanie homoseksualistom możliwości zawierania małżeństw nie jest zagrożeniem dla samej instytucji małżeństwa. Przekonują również, że brak takiej możliwości jest ograniczeniem im praw obywatelskich co wynika z homofobii. Podobne argumenty stosuje się, by przekonywać, że lepiej, by dzieci były adoptowane przez pary homoseksualne niż by zostawały w sierocińcach.

„Tęczowy piątek”. Promocja LGBT w 211 polskich szkołach

26 października w 211 polskich szkołach ma zostać zorganizowany „Tęczowy Piątek”. – Wszystko po to, żeby młode lesbijki, geje, osoby biseksualne,...

zobacz więcej

Ci wszyscy, którzy postulują możliwość zawierania przez homoseksualistów małżeństw, nie rozumieją, czym jest małżeństwo ze swej istoty i jakie spełnia funkcje społeczne. Tych funkcji nie jest w stanie spełniać żaden „związek” homoseksualny. Próby redefiniowania, czym jest małżeństwo, nie zmieniają jego istoty i już nie raz skutkowały absurdami, gdy gdzieś uznano czyjeś „prawo obywatelskie” do ślubu z delfinem, kotem lub drzewem. Takie śluby się odbyły, ale czy powstało prawdziwe małżeństwo?

Rozmawiamy tu o prawach obywatelskich, więc warto powiedzieć, że nieprawdą jest jakoby w Polsce ktoś, także osoba homoseksualna, nie miał prawa zawrzeć małżeństwa. Prawo jednak uściśla warunki zawarcia małżeństwa, a jednym z nich jest odmienność płciowa współmałżonka. Podobnie z adopcją dzieci. Także nie każde małżeństwo może zostać rodziną adopcyjną, bo nie każde się do tego nadaje, nie każde spełnia warunki. Czy jest to odebranie komuś prawa obywatelskiego do adoptowania dziecka?

Jeszcze, gdy chodzi o adopcję – dlaczego mówi się o prawie par homoseksualnych do adopcji dziecka, a milczy się o prawie dziecka do wychowywania się w zdrowej, normalnej rodzinie, o prawie dziecka do posiadania mamy i taty? Mówienie, że dziecko, jeśli wychowuje się w „rodzinie” składającej się z dwóch osób tej samej płci, to ma takie same szanse na prawidłowy rozwój, jest demagogią.


Nie możemy też zapominać o tym – na co jednoznacznie wskazują statystyki - jak wysoka jest skala pedofilii wśród homoseksualistów. To powinno być ostrzeżeniem dla tych, którzy gotowi są poprzeć adopcję przez homozwiązki, co – i o tym rozmawiamy – będzie kolejnym roszczeniem tych środowisk po tym, jak uda im się wywalczyć sobie „związki partnerskie”.

Rabiej o karcie LGBT: Ważne sprawy trzeba załatwiać

Nie mamy zamiaru się cofnąć i uznać, że atakowanie drugiego człowieka, uznawanie, że nie można go szanować, jest czymś normalnym; nie będziemy tego...

zobacz więcej

W końcu warto, a nawet trzeba odróżnić prawa obywatelskie, które każdy w Polsce ma równe, od dodatkowych przywilejów dla pewnych instytucji i grup społecznych. Taką uprzywilejowaną grupą instytucją są m.in. małżeństwa, które państwo chce dowartościować, wesprzeć ze względu na pewne role i funkcje, jakie pełni w społeczeństwie. Homoseksualiści mogą się domagać tego czy innego przywileju, ale państwo nie musi im ulegać. I jeśli ktoś nie ma jakiegoś przywileju – wcale nie oznacza to, że jakiekolwiek jego prawo jest łamane. Wspomniane przez Pana środowiska i media prawdopodobnie świadomie i cynicznie nie rozróżniają między prawami i przywilejami, i w ten sposób manipulują opinią osób, które są pod ich wpływem.

Czy Pana zdaniem powinniśmy się obawiać, że polskie władze walcząc z ideologią serwowaną przez LGBT będą krytykowane w UE? Tego, że zostanie nam przyklejona łatka homofobicznego kraju, chociaż ludzie o takich skłonnościach nie są u nas ani dyskryminowani ani prześladowani?

Takiej łatki nie obawiałbym się wcale. Sam termin „homofobia” to jedynie słowotwórcza manipulacja, próba niedopuszczalnego nacisku, zdyskredytowania tych, którzy myślą inaczej.

Co do Unii Europejskiej – z tym, jak nasz kraj będzie postrzegany, jaka będzie jego sytuacja wobec instytucji europejskich, poczekałbym do wyników eurowyborów. Wiele wskazuje na to, że konserwatywne skrzydło europosłów, i generalnie opcja powrotu do ideałów założycieli Unii Europejskiej, chrześcijańskiej myśli Gaspariego i Schumanna, mogą zostać poważnie wzmocnione. Widać wyraźnie, że wielu mieszkańców krajów Unii ma już dość tego, w jaki sposób stery UE dzierżyła lewica. Wystarczy spojrzeć na klęskę unijnej polityki imigracyjnej, na Niemcy i konsekwencje ich polityki „Willkommen!”. Po tych eurowyborach wiele może się zmienić. Tym bardziej warto wziąć w nich udział.

Autor wywiadu jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej