Dziennikarz pozwał prawnika za nazwanie go „gangsterem i bandytą”

Nisztor (L) pozwał Giertycha za nazwanie go „gangsterem i bandytą” (fot. PAP/ Arek Markowicz/Marcin Gadomski)

W sądzie rejonowym Warszawa-Mokotów odbyła się kolejna rozprawa w procesie, który Piotr Nisztor wytoczył mecenasowi Romanowi Giertychowi. Dziennikarz pozwał prawnika za nazwanie go „gangsterem i bandytą”. W czwartek sąd rozpoznawał wniosek dowodowy.

Kolejna rozprawa w procesie, który Nisztor wytoczył Giertychowi

Powoli dobiega końca proces, jaki Piotr Nisztor wytoczył mecenasowi Romanowi Giertychowi. Dziennikarz pozwał prawnika za nazwanie go „gangsterem i...

zobacz więcej

– Na dzisiejszej rozprawie sąd rozpoznawał wniosek dowodowy, który został złożony przez oskarżonego. W związku z jego przyjęciem kolejny termin rozprawy wyznaczono na 12 września – powiedział pełnomocnik dziennikarza adwokat Hubert Pogorzelski. Jak wcześniej informował, zgodnie z przepisami Nisztor może żądać od Romana Giertycha zadośćuczynienia, o którego wysokości zdecyduje sąd.

Proces, jaki Nisztor wytoczył Giertychowi dotyczy zniesławienia. Dziennikarz poczuł się urażony wypowiedzią z 2014 roku, która padła w rozmowie z „Gazeta Wyborczą”. „Język był dostosowany do tego bandyty i gangstera, bo dla mnie Piotr Nisztor to gangster, a nie dziennikarz” – powiedział wówczas „GW” Giertych.

W 2014 r. w „GW” ukazał się artykuł opisujący spotkanie Giertycha z dziennikarzami Janem Pińskim i Piotrem Nisztorem. Zapis z tej rozmowy opublikował tygodnik „Wprost”. Według „Gazety” tematem nagranej przez Piotra Nisztora w 2011 r. rozmowy Giertych-Piński miała być sprzedaż za 400 tys. zł praw autorskich do książki, którą Nisztor napisał o Janie Kulczyku. Chodzić miało o to, by książka się nie ukazała. Giertych potwierdził „Wyborczej”, że negocjował z Nisztorem sprzedaż praw autorskich „w imieniu przyjaciela pana Kulczyka”, a zleceniodawca nie chciał, by Kulczykowi było przykro z powodu nieprzyjemnych fragmentów publikacji. Negocjacje nie powiodły się, bo Nisztor chciał więcej pieniędzy.

W wywiadzie dla radia TOK FM w 2014 r. Giertych podkreślał, że nie robił nic złego i że jako adwokat ma prawo realizować takie zlecenia. Twierdził też, że opisywana w tygodniku historia o pomyśle powołania spółki, która miałaby wymuszać od znanych osób pieniądze w zamian za to, by pisane przez Nisztora książki nie ukazywały się na rynku, była „legendą, która miała doprowadzić do tego, że pan Nisztor książkę przekazał”. – Język mojej rozmowy i sposób argumentacji był dostosowany do mojej opinii o panu Nisztorze – dodał Giertych.

źródło:

Zobacz więcej