Prezes NBP: Przyjęcie euro mogłoby znacząco osłabić pozycję Polski

Przystąpienie do ERM2 i przyjęcie europejskiej waluty nie byłoby zasadne ze względów gospodarczych ani politycznych i zamiast wzmocnić naszą pozycję, mogłoby ją znacząco osłabić – ocenił prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Zadeklarował, że dopóki jest prezesem banku centralnego, Polska nie wejdzie do przedsionka eurolandu i nie przyjmie euro.

Sześć wyzwań. Polski rząd ma plan ratunkowy dla Unii

Rząd ma plan odbudowy zaufania społecznego do Wspólnoty; przekazał go właśnie do Brukseli. To pierwsza tak kompleksowa propozycja reform Unii...

zobacz więcej

Glapiński podczas debaty „Złoty, euro i sprawa polska” mówił, że stabilny wzrost gospodarczy naszego kraju jest efektem m.in. posiadania własnej waluty oraz elastycznej polityki monetarnej. – To olbrzymi atut polskiej gospodarki – zaznaczył.

Prezes NBP ocenił, że przystąpienie do ERM2, czyli mechanizmu kursów walutowych, który ogranicza zmienność kursów oraz je stabilizuje, „wiązałoby ręce polityce pieniężnej”.

– Nie ma żadnych dobrych argumentów na wstąpienie Polski do strefy euro, ani jeszcze tym bardziej do ERM2. Zamiana złotego na euro, samo usztywnienie kursu wobec euro, nie przyspieszyłoby trwającego wzrostu gospodarczego, jedynie zwiększałyby ryzyko destabilizacji makroekonomicznej, nadmiernego zadłużenia, pogorszenia konkurencyjności polskiej gospodarki, a ostatecznie – uzależnienia od pomocy zagranicznej – powiedział.

W ocenie prezesa NBP, z polskim złotym i niezależną polityką pieniężną nasz kraj rozwija się szybciej i stabilniej. Jak mówił, w „tej chwili nie ulega żadnej wątpliwości, że przeżywamy w Polsce prawdziwy cud gospodarczy”. Zdaniem Glapińskiego posiadanie własnej waluty i całkowicie płynnego kursu walutowego „jest olbrzymim atutem polskiej gospodarki”.

– Nie ulegniemy zewnętrznym naciskom, które próbują ułożyć nasze polskie sprawy zgodnie z zewnętrznymi interesami, a wbrew interesom Polaków – mówił Glapiński.

Dlatego też – jak tłumaczył – zdecydował, że „niezależnie od tego, kto będzie rządził w Polsce, dopóki będzie prezesem NBP, dopóty Polska nie wejdzie do strefy ERM2 i euro”. Przekonywał, że „tego wymaga dobro polskiej gospodarki i Polaków”.

Dodał, że przyjęcie euro przez Polskę na obecnym etapie rozwoju wiązałoby się z wielkimi kosztami dla gospodarki.

Prezes NBP uznał w rozmowie z dziennikarzami, że w ciągu 5, 10 lat korzyści pozostawania Polski poza strefą euro powinny przeważać. – Co będzie za 10 lat? Jaka sytuacja będzie w UE, w strefie euro, trudno powiedzieć – dodał.

W konferencji NBP wziął udział także Andrzej Sadowski z Centrum imienia Adama Smitha, który podkreślał, że przyjęcie euro nie spowodowałoby wzrostu zamożności Polaków. Ekspert powiedział, że znane z historii przykłady unii walutowych kończyły się fiaskiem. Dodał, że argumenty, które towarzyszyły powstaniu strefy euro, przestały być aktualne. Euro miało bowiem pomóc Unii Europejskiej w pokonaniu Stanów Zjednoczonych w rywalizacji o pozycję lidera światowej gospodarki – przypominał Sadowski.

„Die Welt” o żądaniach reparacji: Miejmy nadzieję, że w Europie nie dojdzie do nowej wojny

Publicysta „Die Welt” Sven Felix Kellerhoff zwraca uwagę na rosnącą liczbę krajów domagających się od Niemiec reparacji wojennych. „Miejmy...

zobacz więcej

Aby przystąpić do strefy euro, państwa członkowskie UE muszą spełnić tzw. kryteria konwergencji. Te wiążące warunki ekonomiczne i prawne zostały uzgodnione w traktacie z Maastricht w 1992 r. Wszystkie państwa członkowskie UE, z wyjątkiem Danii i Wielkiej Brytanii, są zobowiązane do przyjęcia euro i przystąpienia do strefy euro, gdy tylko będą mogły spełnić wymagane warunki. Traktat nie określa harmonogramu przystąpienia do strefy euro i pozostawia w gestii państw członkowskich opracowanie własnych strategii, które pozwolą spełnić warunki konieczne do przyjęcia wspólnej waluty.

Euro jest oficjalną walutą 19 spośród 28 państw członkowskich UE. Kraje, w których euro nie zostało jeszcze przyjęte, a powinny ją wprowadzić po spełnieniu niezbędnych warunków, to głównie te, które przystąpiły do Unii w 2004 r., 2007 r. i 2013 r., czyli już po wprowadzeniu euro do obiegu w 2002 r. Oprócz Polski, to: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Węgry, Rumunia i Szwecja.

Od czasu do czasu państwa członkowskie mogą prowadzić negocjacje dotyczące klauzuli opt-out w odniesieniu do unijnych aktów prawnych lub traktatów i postanowić nie uczestniczyć w niektórych obszarach polityki. Jeśli chodzi o wspólną walutę, taką decyzję podjęła Dania. Kraj ten po przystąpieniu do UE zachował swoją dotychczasową walutę.

źródło:
Zobacz więcej