Niekontrolowany strzał myśliwego trafił w okno domu

Wystrzelony przez niego pocisk przebił żaluzję i okno w pobliskim domu jednorodzinnym (fot. slaska.policja.gov.pl)

Policjanci zatrzymali 54-latka z Ożarowic w woj. śląskim, który oddał niekontrolowany strzał z broni myśliwskiej. Wystrzelony przez niego pocisk przebił żaluzję i okno w pobliskim domu jednorodzinnym. Wewnątrz było małżeństwo z 2,5-letnim dzieckiem.

Kradł auta, do nich kradł paliwo. Gdy mu się znudziły, porzucał je – i kradł następne

19-latek z pow. sulęcińskiego (Lubuskie) wpadł na nietypowy pomysł na spędzanie wolnego czasu. Kradł samochody, następnie tankował nie płacąc za...

zobacz więcej

Myśliwy usłyszał zarzut narażenia mieszkańców na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W poniedziałek do oficera dyżurnego policji w Tarnowskich Górach wpłynęło zgłoszenie od Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że w jednym z domów jednorodzinnych w gminie Ożarowice ktoś wybił szybę. Policjanci ustalili, że otwór w oknie i żaluzji powstał w wyniku strzału, najprawdopodobniej z broni myśliwskiej.

– Zgłaszający opowiedział, że gdy doszło do przestrzelenia żaluzji okiennej i okna, był w salonie z żoną i ich 2,5-letnim dzieckiem. Przestraszył ich huk i odgłos tłuczonego szkła. Później na podłodze znaleźli pocisk – powiedział rzecznik tarnogórskiej komendy mł. asp. Damian Ciecierski.

Policjanci po kilku godzinach wpadli na trop sprawcy. Po rozmowie z 54-latkiem ustalili, że to on oddał strzał. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut narażenia ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Policjanci zabezpieczyli łuskę naboju, pocisk oraz broń, z której padł strzał.

Nie wiadomo, w jakich okolicznościach myśliwy wystrzelił pocisk; odmówił złożenia wyjaśnień. Policjanci przypuszczają, że strzał nie był oddany bezpośrednio w okno, a pocisk trafił w dom po rykoszecie.

W domu myśliwego znaleziono trzy jednostki broni, miał na nie pozwolenie. O dalszym losie mężczyzny zadecyduje prokurator i sąd. Może mu grozić do trzech lat więzienia.

źródło:

Zobacz więcej