Wszyscy dziennikarze działu polityki „Kommiersanta” chcą odejść z redakcji

Kryzys w „Kommiersancie” rozwijał się stopniowo od poniedziałku, gdy ogłoszono, że z redakcji musieli odejść dwaj dziennikarze (fot. REUTERS)

Kierownictwo rosyjskiego dziennika „Kommiersant” ma we wtorek przedyskutować sytuację w redakcji, w której wszyscy dziennikarze działu polityki napisali podania o zwolnienie. Powodem ich kroku jest decyzja akcjonariuszy o zwolnieniu dwóch korespondentów gazety.

„Kommiersant”: Księga Memoriału zawiera nieznane w Rosji szczegóły zbrodni katyńskiej

Planowana przez Stowarzyszenie Memoriał księga poświęcona ofiarom zbrodni katyńskiej spoczywającym w Miednoje powinna dodać nowe szczegóły do...

zobacz więcej

Kryzys w „Kommiersancie” rozwijał się stopniowo od poniedziałku, gdy ogłoszono, że z redakcji musieli odejść dwaj dziennikarze: korespondent specjalny Iwan Safronow i redaktor Maksim Iwanow.

Powodem ich zwolnienia był – według samych zwolnionych – artykuł o możliwym odwołaniu Walentiny Matwijenko ze stanowiska szefowej wyższej izby parlamentu Rosji, Rady Federacji.

Media podawały, że zwolnienia dziennikarzy zażądał właściciel dziennika, oligarcha Aliszer Usmanow. Natomiast rzecznik biznesmena zapewnił, że Usmanow o zwolnieniu korespondentów dowiedział się z mediów i że jako akcjonariusz nie ingeruje w politykę redakcyjną.

Redaktor naczelny i prezes zarządu „Kommiersanta” zarzucili Safronowowi i Iwanowowi naruszenie standardów redakcyjnych. Natomiast pracownicy redakcji ogłosili, że akcjonariusze „niszczą jedno z najlepszych mediów w Rosji”. Takie stwierdzenie znalazło się w oświadczeniu dziennikarzy „Kommiersanta”, opublikowanym przez niezależne radio Echo Moskwy.

Zastępca redaktora naczelnego Gleb Czerkasow poinformował na swoim profilu na Facebooku, że dziennikarze działu polityki napisali podania o zwolnienie. Niektórzy z nich pracowali w „Kommiersancie” od początku lat 90. O swoim odejściu poinformował także sam Czerkasow.

Nowaja Gazieta: Rosja utknęła w latach 60. XX wieku

Według „Nowej Gaziety”, Rosja technologicznie i mentalnie utknęła w latach 60. XX wieku. Rosyjski dziennik przeanalizował sytuację na rynku...

zobacz więcej

Sporny artykuł o możliwym przejściu Matwijenko na inne stanowisko pojawił się w „Kommiersancie” 17 kwietnia. Autorzy powoływali się na źródła w strukturach państwowych. W materiale mowa była o tym, że Matwijenko może stanąć na czele Funduszu Emerytalnego Rosji.

Kandydatem na jej następcę w Radzie Federacji miał być – według autorów artykułu – Siergiej Naryszkin, szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). W przeszłości był on przewodniczącym niższej izby parlamentu Rosji, Dumy Państwowej.

Do odejścia Matwijenko nie doszło; Kreml zapewnił, że sprawa ta nie jest omawiana w administracji (kancelarii) prezydenta Władimira Putina.

Tego samego dnia, gdy „Kommiersant” opublikował swój artykuł, niezależna telewizja Dożd podała, że na Kremlu toczą się dyskusje o możliwym odejściu Matwijenko.

Szefowa Rady Federacji z racji urzędu należy formalnie do „pierwszego garnituru” rosyjskich polityków. Piastuje ten urząd od 2011 r. i jest pierwszą w Rosji kobietą na czele wyższej izby parlamentu.

Wcześniej, od 2003 r., Matwijenko była gubernatorem Petersburga. W drugiej połowie lat 90. była wicepremierem Rosji, a następnie pełnomocnym przedstawicielem prezydenta FR w Północno-Zachodnim Okręgu Federalnym. W latach 1991-98 pracowała w MSZ Rosji; była m.in. ambasadorem na Malcie i w Grecji.

źródło:

Zobacz więcej