Produkują popularne w Polsce ciastka. Niemiecki gigant z nazistowską przeszłością

Werner Bahlsen był honorowym członkiem NSDAP, finansował SS i wywoził ludzi do pracy niewolniczej. Zmienił rodzinną piekarnię w globalny koncern (fot. PAP/DPA/Wolfgang Weihs)

Niemiecki producent wyrobów ciastkarskich Bahlsen został skonfrontowany z nazistowską przeszłością. Z materiałów, do których dotarł „Bild am Sonntag”, wynika, że były szef firmy, dziadek obecnych właścicieli, finansował SS, był członkiem NSDAP i współorganizował wywózki na roboty do III Rzeszy.

Rzecznik KEP: W czasie II wojny światowej zginął co piąty polski ksiądz

20 proc. księży diecezjalnych zostało zamordowanych podczas II wojny światowej, czyli co piąty kapłan diecezjalny stracił życie w Polsce okupowanej...

zobacz więcej

Redakcja tabloidu dotarła do archiwalnych dokumentów z procesu denazyfikacyjnego Wernera Bahlsena – jednego z szefów ciastkarskiego imperium w czasie II wojnie światowej i w latach powojennych.

Z informacji „Bilda” wynika, że Bahlsen był członkiem honorowym SS, finansował tę formację i należał do NSDAP. Kiedy podczas wojny kierował fabryką wypieków w Kijowie zaopatrującą Wehrmacht, koordynował wywózki robotników przymusowych do Hanoweru, który do dziś jest główną siedzibą Bahlsena. Właśnie w czasach Wernera Bahlsena przedsiębiorstwo z rodzinnej piekarni przekształciło się w globalny koncern.

Po wojnie był zdeklarowanym zwolennikiem społecznej gospodarki rynkowej, współzałożycielem stowarzyszenia Rada Gospodarcza CDU w Dolnej Saksonii i jego wieloletnim szefem.

W teczce Wernera Bahlsena znajduje się zeznanie jednej z wywiezionych przez niego pracownic przymusowych Jekateriny S., urodzonej w 1919 roku w Kijowie.

– Pracowałam w kijowskiej fabryce wypieków, która wówczas piekła chleb dla Wehrmachtu. Naszym szefem był Werner Bahlsen. W sierpniu 1942 po zakończeniu zmiany zobaczyliśmy, że budynek jest otoczony przez żołnierzy z owczarkami – opowiadała Ukrainka.

– Wybrano spośród nas najmłodsze i najsilniejsze. Bez słowa wyjaśnienia zostaliśmy załadowani do ciężarówek, przewiezieni na dworzec i wsadzeni do wagonów towarowych. Kierownikiem tej operacji był sam nasz szef - Werner Bahlsen. Zaczął się straszny płacz i krzyki. Z głośników nagle zagrzmiała muzyka – relacjonowała ofiara Bahlsena.

Mosberg: Katz jest idiotą. Niemcy są odpowiedzialni za wszystko

– Twierdzę, że ten człowiek o nazwisku Katz jest głupim idiotą. To jest moje zdanie – powiedział w „Minęła 20” Edward Mosberg, były więzień...

zobacz więcej

– Ktoś zdołał powiadomić nasze matki i krewnych. Przybiegli na dworzec z jedzeniem i ubraniami. Zostali odepchnięci kolbami przez żołnierzy. Pociąg ruszył. Nie wiedzieliśmy dokąd. Zostaliśmy przywiezieni do Hanoweru. Do baraków. Stamtąd do pracy w fabryce Bahlsena – zeznała uprowadzona kobieta.

Założona 130 lat temu przez Hermanna Bahlsena firma wciąż pozostaje w rękach rodziny. Roczne obroty przedsiębiorstwa w 2018 roku wyniosły 545 mln euro (2,35 mld zł). Zatrudnia ono 2,8 tys. pracowników. W Polsce, gdzie dobrze znane są takie jego marki jak „Krakuski”, „Hit” i „Leibniz”, ma dwie fabryki.

Dziennikarze „Bild am Sonntag” przedstawili 70-letniemu Wernerowi Michaelowi Bahlsenowi - synowi Wernera porywającego ludzi do niewolniczej pracy w Hanowerze - dokumenty znalezione w archiwum.

„Patriarcha przedsiębiorstwa” – jak określa go „BamS” – do którego czwórki dzieci od 1995 roku należy 95 proc. udziałów firmy, wydawał się zaskoczony.

MKiDN zamierza wstrzymać niemiecką aukcję zabytkowego polskiego orła

MKiDN podjęło starania o wstrzymanie niemieckiej aukcji zabytkowej figurki polskiego orła, która zaginęła podczas wojny w 1939 r. – podała w piątek...

zobacz więcej

– Jestem zszokowany. Słyszę to dziś po raz pierwszy i jest to katastrofa. Jestem głęboko poruszony opisanym przestępstwem. Nasze rodzinne przedsiębiorstwo ma jasne zasady. Prawdomówność i autentyczność należą do najważniejszych – powiedział.

– Tym ważniejsze jest teraz dokładne przepracowanie tego rozdziału – dodał.

Bahlsen zatrudnił hanowerskiego historyka Manfreda Griegera, żeby zbadał dzieje firmy w czasie rządów Hitlera. To praktyka powszechnie stosowana przez niemieckie przedsiębiorstwa oraz instytucje publiczne i traktowana zazwyczaj przez opinię publiczną jako forma rozliczenia się z nazistowską przeszłością.

Nie jest to jednak dla Bahlsena pierwsza okazja do takich rozliczeń: w 1999 roku rozpoczął się proces wytoczony firmie przez około 40 Ukrainek - byłych pracownic przymusowych. Każda z nich żądała 13 tys. euro odszkodowania.

„Ale Bahlsen nie chce płacić. Wybiera perfidną strategię obrony: sąd pracy rozstrzyga tylko w sprawach dotyczących zatrudnienia. Między Bahlsenem a pracownikami przymusowymi nie istniał stosunek pracy, bo kobiety były do niej zmuszone i nie miały umowy” – przypomniał „Bild am Sonntag”. Wniosek został w końcu oddalony ze względu na przedawnienie.

„Kupię sobie jachty” – mówi dziedziczka fortuny, na którą pracowali robotnicy przymusowi

– Chcę zarabiać pieniądze i kupować sobie jachty – mówi 25-letnia Verena Bahlsen, która ma odziedziczyć 25 proc. udziałów w koncernie Bahlsen. W...

zobacz więcej

Werner Michael Bahlsen powiedział, że nie zajmował się tą sprawą, a prawnicy skoncentrowali się na paragrafach, a nie na obowiązkach moralnych. Jednak jego firma przystąpiła do fundacji „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość”, z której środków wypłacane były odszkodowania dla pracowników przymusowych.

Najnowszy skandal wokół firmy wybuchł, gdy jedna z córek i dziedziczek Wernera Michaela, 26-letnia Verena, oświadczyła na konferencji prasowej, że firma traktowała pracowników przymusowych tak samo dobrze jak Niemców, płaciła im i „nie zrobiła nic złego”.

Oświadczenie wywołało falę krytyki i wezwania do bojkotu produktów firmy. Werner Michael Bahlsen musiał przerwać urlop w Toskanii, żeby stawić się na spotkanie z dziennikarzami „BamS” i próbować ratować sytuację.

– Byłem zszokowany wypowiedziami Vereny Bahlsen. Coś poszło nie tak w procesie kształtowania politycznej świadomości i wychowania – podsumował skandal dyrektor zarządzający organizacji wspierającej prawnie ofiary narodowego socjalizmu NS-Beratung Jost Rebentisch.

źródło:

Zobacz więcej