Nowa orda przyjdzie z północnego wschodu!

Obecnie na federalnym szczeblu najwyższych władz Rosji prawie nie ma muzułmanów, mimo że jest ich, według różnych szacunków, od 14 do aż 25 mln w 144 mln kraju (fot. REUTERS/Maxim Zmeyev)

W kwietniu rosyjski mufti Ravil Gaynutdin stwierdził, że w ciągu 15 lat muzułmanie będą stanowić jedną trzecią populacji Federacji Rosyjskiej. Niektórzy uważają, że islamizacja Rosji postępować będzie jeszcze szybciej. Chyba, że Rosja wchłonie swoich mniej zislamizowanych, słowiańskich sąsiadów: Ukrainę i Białoruś, a potem może i Polskę.

„Obrona cywilizacji”. Prof. Pipes: Dlaczego Polsce nie grozi islamizacja?

„Polski zakaz dla muzułmanów” to tytuł artykułu zamieszczonego w portalu opiniotwórczego amerykańskiego dziennika „The Washington Times”. Autor...

zobacz więcej

Allah Akbar na Placu Czerwonym

Pogrążony w mrokach nocy Plac Czerwony pełen był ludzi. Stali boso, mimo że przed jesiennym świtem w Moskwie zaczynały się już przymrozki. Pod ich stopami rozłożone były tysiące mięciutkich dywaników. Nagle z głośników na dawnej dzwonnicy Iwana rozległ się gromki okrzyk: Allah Akbar!

Odpowiedziały nań tysiące gardeł stłoczonych pod Kremlem wiernych: Allah Akbar! Wrota kremlowskie rozwarły się i z czeluści wynurzyła się procesja, na czele której szedł starzec z długą siwą brodą. Skierował się na Łobne Miesto, gdzie ustawiony został minbar. Starzec wszedł na niego i zakrzyknął: „W tę 140 rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej sławimy imię naszych wielkich wodzów, Stalina i Putina, niech pokój i błogosławieństwo Allaha będzie z nimi. Ogłaszam święty dżihad w obronie naszych braci gnębionych przez niewiernych Europejczyków! Allah Akbar!” – zakrzyknął.

„Niech żyje nasz wódz, prezydent Ramzan Kadyrow” – odkrzyknęli mu zgromadzeni wierni, których głos zagłuszony został hukiem najnowszej generacji SU-101, lecących na południowy-zachód. To oczywiście moja futurologiczna fantazja, a pomysł, że Kadyrow kiedyś zasiądzie na Kremlu, może wydawać się śmieszny.

Obecnie na federalnym szczeblu najwyższych władz Rosji prawie nie ma zresztą muzułmanów, mimo że jest ich, według różnych szacunków, od 14 do aż 25 mln w 144 mln kraju. Na początku lat 90. do pozycji przewodniczącego rosyjskiego parlamentu doszedł Czeczeniec Rusłan Chasbułatow, ale jego kariera zakończyła się wraz ze szturmem zarządzonym przez Jelcyna. Obecnie prawdopodobnie najwyższym rangą Czeczenem na Kremlu jest doradca prezydenta Władysław Surkow, choć to, czy jest on muzułmaninem budzi wątpliwości.

Austria zakazała noszenia chust muzułmańskich w szkołach podstawowych

Austriacki parlament zakazał noszenia muzułmańskiej chusty uczennicom w powszechnych szkołach podstawowych. Nowe prawo przyjęto głosami rządzącej...

zobacz więcej

Był trzeci Rzym, będzie piąta Mekka

To wszystko może się jednak szybko zmienić. Już obecnie odsetek muzułmanów w Rosji jest wyższy niż we Francji i Szwecji, które są najbardziej zislamizowanymi państwami w Europie (nie licząc Bułgarii, gdzie od kilkuset lat mieszka spora społeczność turecka). Według instytutu Pew Research w 2016 r. we Francji było to 8,8 proc., a w Szwecji 8,1 proc., podczas gdy w Niemczech 6,1 proc. Oczywiście według innych źródeł odsetek ten jest większy, ale i tak mniejszy niż w Rosji, zwłaszcza, że jest tam jeszcze ok. 12 mln nieposiadających rosyjskiego obywatelstwa gastarbeiterów, w większości muzułmańskich, z obszaru b. ZSRR. Faktycznie więc, 20-25 proc. osób na stałe przebywających w Federacji Rosyjskiej to już dziś muzułmanie. Najwięcej imigrantów jest zresztą w Sankt Petersburgu (32 proc. mieszkańców) i Moskwie (26 proc.), czyli wielkich miastach, gdzie goniący za karierą etniczni Rosjanie mają najmniejszą ochotę uczestniczyć w demograficznym wyścigu zbrojeń: płodzeniu i rodzeniu dzieci. Gdy Moskwa i Piter staną się muzułmańskimi miastami, to i cała Rosja może się taką stać, a imigranci dostaną wówczas obywatelstwo i proces tworzenia nowej Rosji zostanie przypieczętowany. Moskwa z trzeciego Rzymu stanie się piątą Mekką!

Już według spisu z 2010 r. liczba etnicznych Rosjan w Rosji spadła do niespełna 81 proc., a od 2002-2010 r. ubyło prawie 5 mln Rosjan. Jeśli to tempo spadku się utrzymało, to etnicznych Rosjan w Rosji jest obecnie 73 proc. (ok. 105 mln), ale prawdopodobnie jest ich już znacznie mniej. Wprawdzie ogólne dane statystyczne demografii Rosji są pozornie lepsze od polskich czy ukraińskich, ale diabeł tkwi w szczegółach. Na przykład w 2019 r. przewidywane zmniejszenie populacji Rosji to tylko 0,05 proc., przy 0,2 proc. w przypadku Polski i 0,5 proc. w przypadku Ukrainy, ale wynika to z ujemnego bilansu migracyjnego (przewagi emigrantów nad imigrantami), jeśli chodzi o te dwa ostatnie kraje.

Natomiast do Rosji w 2017 r. przybyło 589 tys. imigrantów (po odliczeniu emigracji jest to liczba ok. 160 tys.), przy czym prawie połowa była z krajów muzułmańskich. Z drugiej strony, w 2018 r. było w Rosji 225 tys. zgonów więcej niż urodzeń, co oznacza, że ujemny przyrost naturalny jest na poziomie 0,16 proc.

„Ruska” Rosja wymiera

To jednak nie wszystko, gdyż problemem Rosjan jest dodatkowo to, że spadek liczby urodzeń jest nierównomierny i w muzułmańskich komponentach Federacji Rosyjskiej liczba ludności rośnie. A to oznacza również wymieranie rosyjskiej Rosji. W Centralnym Okręgu Federalnym, obejmującym m.in. Moskwę, przyrost naturalny spadł w ciągu roku o 0,3 proc., w Północno-Zachodnim o 0,22 proc., a w Południowym o 0,21 proc.

Tymczasem w Północno-Kaukaskim Okręgu Federalnym liczba ludności wzrosła o 0,69 proc. i najwyższy wzrost był oczywiście w Czeczenii – 1,63 proc. Trendów nie można tak szybko odwrócić, gdyż przyrost naturalny determinowany jest takimi czynnikami, jak mediana wieku czy współczynnik dzietności. Mówiąc inaczej, Rosja ma za mało etnicznie rosyjskich („ruskich”) kobiet w wieku rozrodczym, a te które są, nie są wcale skore do rodzenia. Nie to co muzułmańskie Rosjanki z północnego Kaukazu. Ponadto śmiertelność wśród niższych warstw „ruskiego” społeczeństwa, spożywających nadmierne ilości wódki, jest z całą pewnością wyższa niż wśród niepijących alkoholu muzułmanów.

Przestępcy eksportują chrześcijanki jako „żony” dla bogatych Chińczyków

Pakistańskie siły bezpieczeństwa udaremniły przemyt kilkudziesięciu chrześcijanek do Chin. Kobiety przeznaczone były do dania potomstwa bogatym...

zobacz więcej

Czy oznacza to, że możemy już otwierać szampana i świętować to, że Rosja zniknie, a wraz z nią zagrożenie ze wschodu? Niestety niekoniecznie. Nie da się bowiem wykluczyć dwóch bardzo niebezpiecznych dla nas scenariuszy. Rosja, widząc spadającą na łeb na szyję liczbę Rosjan, może wpaść na pomysł, że aby wzmocnić „element słowiański” i „element prawosławny” trzeba anektować Ukrainę i Białoruś. To prawie 55 mln ludzi, czyli ponad połowa liczby „ruskich” w Rosji.

Taki zastrzyk populacji zbliżonej kulturowo i językowo mógłby zrównoważyć spadek ilości „ruskich” w Rosji („ruskij” oznacza etnicznego Rosjanina, a „Rosijanin” - obywatela Federacji Rosyjskiej) i wzrost liczby muzułmanów. Ponadto warto też pamiętać, że po uznaniu przez Patriarchę Konstantynopola niezależności Ukraińskiej Cerkwi prawosławnej od Patriarchatu Moskiewskiego i wraz z z postępującą islamizacją Rosji to Kijów może się wkrótce stać „czwartym Rzymem” w związku z upadkiem „trzeciego”. To też może zmobilizować Rosję do radykalnych działań, czyli nowej inwazji.

Bracia ze wschodu i zachodu, a Polska pośrodku

Ale możliwy jest też inny scenariusz, tj. próba wypchnięcia muzułmanów z Rosji jakąś szeroko zakrojoną kampanią czystek etnicznych. Byłoby to coś podobnego do pogromów Żydów w XIX w., co też przecież skłoniło ich do wędrówki do Polski. Setki tysięcy muzułmańskich uchodźców stanęłoby wówczas pod polską granicą.

Załóżmy jednak, że Rosja tego nie zrobi, a gdy ponad 80-letni Putin już nie będzie mógł rządzić, to po władzę w islamizującym się kraju sięgnie Kadyrow. Niedawno pewien znajomy czeczeński dziennikarz mieszkający w Turcji powiedział mi, że rosyjskie „siłowiki” oraz grupy oligarchiczne mogą uznać w pewnym momencie, iż kontrolowana islamizacja Rosji może być najlepszym sposobem na uchronienie ich interesów przed chaosem związanym z narastającym napięciem między rosnącą w siłę społecznością muzułmańską a słabnącymi prawosławnymi „ruskimi”.

Według niego nie jest istotne, jaki jest obecnie stosunek Rosjan do islamu i przybyszów z Kaukazu, gdyż zmieni się on, gdy inna będzie również państwowa propaganda. „Był komunizm, jest prawosławie i będzie islam, ale Rosja pozostanie Rosją, tylko że to nie jest Rosja „ruskich” tylko Rosjan. „Ruscy” to są na Ukrainie” – powiedział mi mój znajomy.

Co będzie dalej? Warto sobie przypomnieć historię. Po opanowaniu Rosji przez bolszewików nie znalazła się ona w defensywie. Wręcz przeciwnie, ruszyła z czerwonym sztandarem na zachód, by połączyć się z niemieckimi towarzyszami, którzy próbowali zorganizować komunistyczną rewolucję nad Renem i Łabą. Po drodze była jednak Polska. Za 30, a może 50 lat, gdy nad Placem Czerwonym będzie unosił się śpiew muezina, wpływy muzułmanów w Europie Zachodniej będą również znacznie większe. Czy zatem orda z północnego-zachodu ruszy na Berlin wesprzeć swoich braci w wierze i stworzyć kalifat? Jeśli tak, to będzie musiała przejść przez Polskę!

źródło:
Zobacz więcej