Lokalna gazeta dostała zakaz pisania o imigrantach. Redakcja podała się do dymisji

Dziennikarze lokalnej holenderskiej gazety dostali zakaz pisania artykułów o powstającym w sąsiedztwie ośrodku dla imigrantów (fot. Ana Fernandez/SOPA Images/LightRocket/Getty Images/TT/NL Nieuws)

Redakcja lokalnej holenderskiej gazety „De Wijkkijker” podała się do dymisji, kiedy rada dzielnicy, która jest fundatorem czasopisma, zabroniła pisania artykułów krytykujących ośrodek dla imigrantów powstający w okolicy. – Poczułem się jak w smutnej grze. Takie rzeczy zdarzają się w Chinach albo Korei Północnej – z rozczarowaniem komentował jeden z redaktorów gazety Gert-Jan Tamboer, cytowany przez portal destentor.nl.

Thun o imigrantach: Jakby 7 tys. przyjechało do Nowej Huty, nikt by nie zauważył

– Jakby 7 tys. osób przyjechało do Nowej Huty, to by państwo tego nie zauważyli. To jest nic, po prostu. Na każdym stadionie jest więcej ludzi –...

zobacz więcej

Tamboer, który pracował jako wolontariusz dla „De Wijkkijkera” od 2015 roku, napisał trzy artykuły o powstającym ośrodku dla uchodźców w okolicach miasta Apeldoorn w środkowej Holandii. W tekstach informował m.in. o tym, że ośrodek powstaje w sąsiedztwie około 5,5 tys. gospodarstw domowych, a oprócz uchodźców będą w nim umieszczani także pacjenci psychiatryczni.

Choć władzom gminy i radzie dzielnicy nie podobały się publikowane artykułu, zawsze w tekstach pozwalano im odnieść się do sprawy. Jednak na początku lutego władze samorządowe wezwały Tamboera i poinformowały, że nie „ma potrzeby” pisać tekstów o ośrodku dla uchodźców „w ten sposób”. Następnie dziennikarzom „De Wijkkijkera” całkowicie zabroniono pisania artykułów o uchodźcach.

– Chcę móc pisać o wszystkim, co się tutaj dzieje – wyjaśnia redaktor naczelna gazety Wendy Le Griep i dodaje, że nie ważne „czy chodzi o asfalt, czy o park rozrywki lub ośrodek golfowy”. Jak zaznacza, chcieli pisać także o uchodźcach, ponieważ ten temat interesuje mieszkańców dzielnicy. – Nie akceptujemy tego, że rada dzielnicy mówi, żeby „nie pisać w ten sposób” – dodaje.

Jaap van Brummen, przewodniczący rady dzielnicy Osseveld-Woudhuis przyznaje, że redaktorzy „De Wijkkijkera” złożyli rezygnacje. Jednak według niego nie ma mowy o cenzurze. – Rada sąsiedzka i redaktorzy się rozeszli. Pozwalamy, żeby tak się stało. (…) Jest to nasz magazyn i płacimy za niego, a także ponosimy odpowiedzialność za to, co jest drukowane w De Wijkkijker – cytuje Brummena holenderski „De Telegraaf”.

źródło:
Zobacz więcej