Wassermann: Nie ma wątpliwości, że szef Amber Gold był słupem

– Od momentu powstania komisji śledczej, poza Marcinem i Katarzyną P., 15 dodatkowych osób ma postawione zarzuty – powiedziała podczas posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold jej przewodnicząca Małgorzata Wassermann.

Obrońca byłego prezesa Amber Gold wniósł o jego uniewinnienie

O uniewinnienie Marcina P. twórcy Amber Gold wniósł w mowie końcowej przed Sądem Okręgowym w Gdańsku jego obrońca Michał Komorowski. Przekonywał,...

zobacz więcej

Wassermann przekazała pozostałym członkom komisji projekt raportu końcowego. Posłowie będą mieli – jak wskazała – dwa tygodnie na zapoznanie się z nim i kolejne dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych uwag na piśmie.

Szefowa komisji podsumowując prace komisji podkreśliła, że nim nastąpiły pierwsze przesłuchania, członkowie komisji musieli zapoznać się z materiałem dowodowym. – Był to największy materiał dowodowy, jaki wpłynął w historii Sejmu. Akta główne miały 18 tys. tomów – zaznaczyła.

Wassermann zwróciła uwagę, że od momentu powstania komisja współpracuje z prokuraturą, która prowadzi kilka postępowań dot. Amber Gold. – Od momentu zmiany w prokuraturze oraz powstania komisji śledczej, poza Marcinem i Katarzyną P. 15 dodatkowych osób ma postawione zarzuty – podkreśliła szefowa komisji.

Zaznaczyła ponadto, że zadaniem komisji było zbadanie instytucje państwowe podlegające kontroli Sejmu. – Komisja nie miała prawa ani obowiązku badania przestępstwa popełnionego przez osoby prywatne. Co za tym idzie komisja nigdy nie poszukiwała ani złota, ani pieniędzy – zaznaczyła Wassermann.

– Skrajnie źle oceniamy przede wszystkim działalność służb specjalnych oraz policji pod przewodnictwem tutaj na samej górze pana ministra Jacka Cichockiego – powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Twórca Amber Gold uniewinniony w procesie odwoławczym ws. przestępstw skarbowych

Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił w procesie odwoławczym twórcę Amber Gold Marcina P., oskarżonego o opóźnienia we wpłatach zaliczek na podatek...

zobacz więcej

Wassermann mówiła, że Cichocki, „aby ukryć te działania zwłaszcza po stronie policji, ale również ABW (…) po pierwsze przemilczał fakt w ogóle prowadzenie tej sprawy (dot. Amber Gold) podczas debaty sejmowej 30 lipca 2012 r. A po drugie udzielił Sejmowi, a co za tym idzie opinii publicznej nieprawdziwej informacji o tym, że służby specjalne prowadziły działania w stosunku do grupy spółek Amber Gold i OLT, działania analityczne od 2012 roku, od marca”.

Jak mówiła, ta informacja „była informacją nieprawdziwą”. – Prawdziwa informacja jest taka, że służby specjalne posiadały udokumentowaną wiedzę o szykującej się przestępczej działalności OLT, czyli wejścia w linie lotnicze przez Marcina P., od sierpnia 2011 r. – powiedziała Wassermann.

Dodała, że drugim ministerstwem, które jest oceniane przez nią i prezydium komisji „skrajnie źle” jest Ministerstwo Transportu i Budownictwa pod rządami ministra Sławomira Nowaka. Mówiła, że Urząd Lotnictwa Cywilnego podległy temu resortowi utrzymywał, a nawet rozszerzał koncesję dla spółek OLT, mimo że te spółki nie spełniały przewidzianych prawem wymagań.

Wassermann mówiła, że Nowak jako jedyny minister posiadał uprawnienia w postaci „możliwości wydawania decyzji o zamknięciu działalności przez odebranie koncesji z rygorem natychmiastowej wykonalności”. – To oznacza, że pan minister Nowak mógł przeciąć tę działalność w ciągu jednego dnia – powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Nowe dokumenty ABW w aferze Amber Gold

– Mogę potwierdzić, że wpłynęły nowe dokumenty od ABW. Są to dokumenty niejawne. Mogę dodać, że w najbliższy poniedziałek planuje zapoznać się z...

zobacz więcej

Jak mówiła, zdaniem komisji postępowania prokuratorskie dotyczące Amber Gold były prowadzone nieprawidłowo.

– Mimo iż prokurator generalny Andrzej Seremet w 2012 r. wszedł w posiadanie wiedzy o wszystkich postępowaniach, jakie się toczyły dot. Amber Gold; mimo że z mównicy sejmowej zapewnił, że każde z tych postępowań będzie pod jego szczególnym nadzorem, to większość z tych postępowań została przedwcześnie umorzona bez wyjaśnienia stanu faktycznego – powiedziała.

Wassermann oświadczyła, że ocena działań prokuratury „jest skrajnie zła”. – Dwa lata w prokuraturze rejonowej (Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz) nie wykonano najbardziej elementarnych i podstawowych czynności. Nie bądźmy naiwni, pani prokurator (Barbara Kijanko prokurator referent prowadząca postępowanie) miała swojego szefa, swoich przełożonych. To jednoznacznie świadczy o tym, że taki, a nie inny sposób prowadzenia tej sprawy był w Gdańsku akceptowany – wskazała.

Jak dodała, było to „torpedowanie postępowania, a nie postępowanie”.

W jej ocenie, późniejsze decyzje sądów dyscyplinarnych w stosunku do prokuratorów prowadzących postępowania dot. Amber Gold „zawierały uzasadnienia szokujące”. – Uzasadnienia mówiły m.in. że działania prokurator Barbary Kijanko nie podważyły zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości – mówiła Wassermann.

Według szefowej komisji sprawa Amber Gold pokazała, że rozdzielenie Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej było ogromnym błędem. – Sprawa Amber Gold pokazała, że prokuratura, za którą nie odpowiada nikt w rządzie, jest prokuraturą niezdolną do wyjaśniania najważniejszych przestępstw, niezdolną do prowadzenia trudnych postępowań, ale też absolutnie ówczesna prokuratura była niezdolna, aby wyciągnąć z tego wnioski – powiedziała Wassermann.

Prokuratura wnioskuje o 25 lat więzienia dla założycieli Amber Gold

Prokuratura domaga się dla założycieli Amber Gold kar 25 lat pozbawienia wolności. Domaga się też wysokich grzywien, obowiązku naprawienia szkody i...

zobacz więcej

– Wyrażam stanowisko, iż dla mnie po trzech latach prac komisji nie ma żadnych wątpliwości, że Marcin P. był tzw. słupem. P. prowadził oficjalnie tę działalność, P. dawał sobie z tym radę, natomiast na pewno nie był osobą, która tę działalność wymyśliła i przeprowadziła – powiedziała Wassermann.

– Przed komisją stawały osoby, które twierdziły, że Marcin P. to wszystko wymyślił. Twierdzili tak głównie ci funkcjonariusze, których zadaniem było wyjaśnienie, kto stoi za Marcinem P. i skąd poszły pierwsze pieniądze. Skoro tego zadania nie wypełnili, to przedstawiali stanowisko, z którego wedle nich wynikało, że on tego dokonał samodzielnie – mówiła.

Zwróciła uwagę, że podczas przesłuchania P., gdy był pytany, czy ktoś za nim stał, „nastąpiła cisza, po czym P. odpowiedział: »Uchylam się od odpowiedzi na to pytanie«”. – Proszę państwa bez oceny, materiał dowodowy zawarty w raporcie pozwoli państwu wyrobić sobie własne stanowisko w tym zakresie – dodała Wassermann.

Szefowa komisji mówiła też o działalności lotniczej Amber Gold. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express. Linie upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r.

– Nie mam żadnych wątpliwości, że Marcin P. nie wszedł w działalność lotniczą w sposób dobrowolny – oświadczyła. Jak tłumaczyła, według P. oraz świadków zeznających przed komisją, P. z internetu dowiedział się, że jedna ze spółek lotniczych upada.

– Napisał maila do prezesa, zaprosił go na rozmowę i w ciągu pół godziny zadeklarował, że przejmie wszystkie zobowiązania i tę spółkę. W ciągu dwóch godzin, jak to zeznają świadkowie, zadeklarował, że wpłaca 10 mln, aby pohamować wierzycieli i komornika, który na tej spółce jest – mówiła.

– Wpłaca te pieniądze bez żadnego dokumentu, umowy, papierka, bez czegokolwiek – dodała. Jak przypomniała Marcina P. tłumaczył taką decyzję tym, że jego marzeniem było, by zostać lotnikiem, ale żona mu nie pozwoliła. – W związku z powyższym postanowił zrealizować swoje marzenie i zakupić linie lotnicze – powiedziała Wassermann.

Wassermann zamykając środowe powiedzenie zapowiedziała, że następne odbędzie się za około miesiąc.

źródło:
Zobacz więcej