Afera pedofilska w Słupsku. „Biedroń nie zawiadomił śledczych”

Robert Biedroń był prezydentem Słupska, kiedy wybuchła afera pedofilska (fot. PAP/Jakub Kamiński)

– Podjąłem bardzo ważne decyzje. Natychmiast zawiesiłem tego faceta, natychmiast złożyłem doniesienie do prokuratury i przekazałem wszystkie informacje – powiedział w poniedziałek Robert Biedroń, odnosząc się do afery pedofilskiej w Słupsku, za czasów, kiedy był prezydentem miasta. Co innego mówi prokuratura, która zapewnia, że lider Wiosny żadnego doniesienia o pedofilu nie złożył.

„Co zrobiłeś z aferą pedofilską w Słupsku?”. Neumann pyta Biedronia

„Robert naprawdę? Ciagle szukasz zaczepki? Nawet w takiej kwestii chcesz dzielić? Może przypomnisz co sam zrobiłeś z aferą pedofilską w Słupsku...

zobacz więcej

Instruktor tańca w Słupskim Ośrodku Kultury Paweł K. został oskarżony przez prokuraturę, że molestował cztery małoletnie dziewczynki. Trzy z nich miał doprowadzić do „obcowania płciowego”, ostatnią do „poddania się innym czynnościom seksualnym”.

Do wybuchu afery pedofilskiej doszło w czasie, kiedy Biedroń, obecny lider Wiosny, był prezydentem Słupska. Pod jego adresem z ust polityków padają oskarżenia, że wiedział o sprawie pedofila, lecz nic z tym nie zrobił.

To właśnie Biedroń miał nie wykazywać zainteresowania sprawą, mimo że już w lutym ub.r. słupscy urzędnicy dysponowali informacjami na ten temat. Dopiero w kwietniu br. Prokuratura Okręgowa w Słupsku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K.

O tę sprawę były prezydent Słupska był pytany w poniedziałek w TVN. – Podjąłem bardzo ważne decyzje, które trzeba podjąć w takiej sytuacji. Natychmiast zawiesiłem tego faceta, natychmiast złożyłem doniesienie do prokuratury i przekazałem wszystkie informacje – oznajmił polityk i zapewniał jednocześnie, że wiceprezydent Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka – obecnie prezydent miasta – nie zignorowała ostrzeżenia o pedofilu.

Jednak, jak donosi „Rzeczpospolita”, oświadczenie Biedronia stoi w sprzeczności z faktami podawanymi przez prokuraturę, która twierdzi, że Biedroń żadnego zawiadomienie nie złożył.

„W sprawie Pawła K., przed wszczęciem śledztwa w jego sprawie, zarówno Słupski Ośrodek Kultury, jak i Urząd Miasta w Słupsku nie kierowały do tutejszej prokuratury pism, które nosiłyby cechy zawiadomienia o przestępstwie o charakterze seksualnym, którego miałby dopuścić się Paweł K.” – poinformował rzecznik słupskiej prokuratury Paweł Wnuk, cytowany przez gazetę.

Jak dodał, „ówczesna wiceprezydent Słupska nie informowała prezydenta Roberta Biedronia o treści anonimu, a sam prezydent o sprawie Pawła K. dowiedział się z doniesień medialnych".

Sprawę w rozmowie z gazetą skomentował sam Biedroń. – W okresie pełnienia przeze mnie funkcji prezydenta miasta, urząd miasta i Słupski Ośrodek Kultury w pełnym zakresie współpracowały z policją i prokuraturą oraz przekazywały wszystkie posiadane informacje – wskazał polityk.

źródło:
Zobacz więcej