Rząd nie zapomina o OZE. Polska potrzebuje więcej energii, także odnawialnej [OPINIA]

Farma wiatrowa w okolicach Wolina (fot. arch. PAP/Marcin Bielecki)

Odnawialne źródła energii (OZE) nie staną się głównym źródłem jej pozyskiwania, ale już teraz pomagają w procesie dywersyfikacji struktury wytwarzania energii. Do rozwoju branży OZE przyczyniają się spadające koszty i wdrażanie polityki klimatycznej, która zmierza do ograniczenia globalnego ocieplenia zgodnie z porozumieniem paryskim. Motywacją do wytężenia prac nad przyspieszeniem rozwoju tej energetycznej gałęzi jest też wizja straty nawet 8 mld zł, jeśli Polsce nie uda się wypełnić limitów. Będziemy bowiem wtedy zmuszeni zakupić OZE z państw członkowskich, które mają nadwyżkę tej energii.

Niemcy pozbywają się węgla i atomu – i lądują w ramionach Kremla [OPINIA]

Niemcy – odchodząc od węgla i zamykając w tym samym czasie elektrownie atomowe – mogą mieć nie lada kłopoty. Rząd w Berlinie stara się jak...

zobacz więcej

Podczas pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (13-15 maja) wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zapewniał, że w najbliższych latach w polskim miksie energetycznym przybędzie nowych mocy wiatrowych i fotowoltaicznych. Ocenił przy tym, że możliwy jest taki rozwój OZE dużej mocy, pozyskiwanych ze źródeł wiatrowych na lądzie i morzu, aby utrzymywać konwencjonalną rezerwę mocy i jednocześnie zapewnić akceptowalne ceny energii. Podczas debaty na katowickim kongresie zaprezentowano raport, przygotowany przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) i Dolnośląski Instytut Studiów Energetycznych (DISE), w którym podkreślono, że w nieodległej przyszłości nastąpi wymiana wyeksploatowanych konwencjonalnych jednostek wytwórczych, a nowe bloki węglowe, które częściowo je zastąpią, będą mogły pracować z większą elastycznością.

– Wyzwaniem dla naszego sektora jest ambitna polityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej do 2030 r. i wizja gospodarki zeroemisyjnej do 2050 r. Dla nas istotna jest sprawiedliwa transformacja, która dotyczyć będzie dywersyfikacji miksu i obniżenia emisji CO2 – powiedział Krzysztof Tchórzewski. – Nie możemy się skupiać na jednostkowych elementach, jak odejście od węgla. Zmiany muszą zachodzić w takim tempie, by zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne. Źródła konwencjonalne ulegać będą modernizacjom, dzięki którym spadnie ich emisyjność i wzrośnie efektywność – dodał.

Minister zwrócił przy tym uwagę, że rozwój OZE w naszym kraju będzie musiał następować ewolucyjnie, gdyż jej Polaków nie stać na ponoszenie wysokich kosztów, które się z tym wiążą. Wyjaśnił również, że bezpieczeństwo energetyczne Polski zależy od pracy nad technologiami węglowymi, by zwiększyć ich efektywność.

W trakcie katowickiego kongresu padła też ważna deklaracja z ust ministra środowiska Henryka Kowalczyka, który zapowiedział, że w ciągu najbliższych tygodni przedstawi konkretne propozycje wsparcia OZE, gdyż obecnie ich rozwój wyhamował i należy go pobudzić. Jest to o tyle ważne, że Polska zobowiązała się do wypełnienia europejskiego celu 15-procentowego udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym do 2020 r. Część ekspertów ocenia, że możemy nie osiągnąć tego celu, co skutkować będzie karami ze strony Unii.

Lotos testuje stację benzynową 4.0 z OZE i system odzysku deszczówki

Lotos testuje w Warszawie nową stację benzynową 4.0 z punktem ładowania „elektryków” i nowoczesnymi rozwiązaniami zmniejszającymi obciążenie...

zobacz więcej

Minister energii Krzysztof Tchórzewski przekonywał jednak, że „jest duża szansa” na wypełnienie unijnego limitu i że dzięki OZE rząd planuje doprowadzić do powstania 3,5 GW nowych mocy odnawialnych. Informował również, że trwa dyskusje nad 2- procentowym celem OZE na 2030 roku proponowanym w strategii „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” (PEP2040). Dalsza transformacja energetyki ma polegać na dywersyfikacji struktury wytwarzania i obniżania emisji. – Bezpieczeństwo energetyczne Polski wymaga aby pracować nad technologiami węglowymi, by były coraz bardziej efektywne i mniej emisyjne – dodał minister. Mówił również, że rząd w dalszym ciągu opowiada się za wprowadzeniem energetyki atomowej po 2033 r. i przygotowuje się do tego, by źródła gazowe odgrywały ważną rolę.

Projekt PEP2040 zakłada zmianę struktury wytwarzania energii. Rola OZE, w tym farm wiatrowych na Bałtyku, będzie rosnąć, ale nadal stabilność systemu energetycznego będą gwarantować źródła konwencjonalne. Energia wytarzana przez wiatraki na lądzie, a w przyszłości i na morzu, ma na celu wypełnić część luki, powstałej po wyłączeniu wyeksploatowanych elektrowni konwencjonalnych, co zwiększy bezpieczeństwo energetyczne kraju i obniży import energii. Eksperci zwracają uwagę, że lądowa energetyka wiatrowa jest coraz tańszą technologią produkcji, a inwestycje w elektrownie wymagają wytwarzania elementów i komponentów, których coraz więcej powstaje w polskim przemyśle.

W naszym kraju pracują obecnie lądowe wiatraki o mocy ok. 6 GW. Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej szacuje ich potencjał na 12 GW i przekonuje, że na Bałtyku, po uprzednim przeprojektowaniu planu zagospodarowania obszarów morskich, mogłoby powstać 12-14 GW. Ministerstwo Energii w projekcie PEP2040 przewiduje budowę 10,3 GW.

Resort przekonuje również, że nowelizacja ustawy o OZE umożliwi powstanie nowych mocy wiatrowych i fotowoltaicznych. W tym roku akcje na zakup energii z OZE mają doprowadzić do powstania ok. 2,5 GW mocy wiatrowych i ok. 700 MW w fotowoltaice. Dzięki temu moce wszystkich OZE w Polsce wzrosną prawie do 14 GW, a w przyszłym roku źródła te powinny wyprodukować ok. 35 TWh energii elektrycznej.

W latach 2007–2017 ilość energii wytworzonej przez panele fotowoltaiczne (PV) i turbiny wiatrowe wzrosła prawie dziewięciokrotnie. Szacuje się, że ich udział w wytwarzaniu energii wzrośnie z obecnych 10 proc. do około 30 proc. w 2040 r. Rządowy projekt PEP2040 zakłada wzrost zainstalowanej mocy PV z 0,9 GW w 2020 r. do 20,2 GW w 2040 r., a morskich elektrowni wiatrowych – do 10,3 GW (pierwsze zaczną powstawać od 2025 r.).

Wiatr od morza pachnie energetycznym boomem

W ciągu 13 lat morskie farmy na świecie urosną sześciokrotnie. Polski potencjał też urósł, a węgiel zrobi miejsce na rynku – informuje „Puls...

zobacz więcej

W ramach rozwoju OZE w Polsce wsparta ma być również m.in budowa geotermii. Obecnie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pracuje nad konsolidacją programów wsparcia w jeden projekt – „polska geotermia plus”, którego celem jest ułatwienie inwestycji w badanie złoża, odwiert i budowę ciepłowni geotermalnych. W efekcie nie trzeba będzie oddzielnie składać wnioski o pomoc finansową na badanie złoża i późniejszą budowę ciepłowni geotermalnej. W latach 1995-2018 wydano na prace badawczo-rozpoznawcze wód geotermalnych 219 mln zł, a całkowity koszt tych odwiertów wyniósł 273 mln zł. W latach 2016-2018 dofinansowano siedem takich projektów. Eksperci oceniają, że geotermia jest stosunkowo tanim źródłem pozyskiwania energii, a samo jej źródło, w przeciwieństwie do innych OZE, np. wiatru albo słońca, jest permanentnie dostępne.

Rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE) i towarzysząca mu cyfryzacja sieci elektroenergetycznych stanowią nowe wyzwania dla bezpieczeństwa Polski i UE – ostrzega w swojej analizie Bartosz Bieliszczuk, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Należy bowiem zagwarantować dostawy surowców niezbędnych do produkcji instalacji służących wytwarzaniu energii (paneli fotowoltaicznych, turbin wiatrowych) – takich jak metale ziem rzadkich (REE): neodym do magnesów dla turbin wiatrowych, czy nikiel, kobalt, mangan i lit do produkcji baterii. Część z nich znajduje się jednak w krajach niestabilnych lub autorytarnych.

Trzeba też zapewnić cyberbezpieczeństwo sieci przesyłowych energii elektrycznej. Państwa autorytarne, jak Chiny i Rosja, starają się bowiem przejęć kontrolę nad zasobami służących do tego surowców i prowadzą działania cyberprzestępcze. Rosyjscy hakerzy skutecznie zakłócali dostawy energii na Ukrainie, atakowali spółki energetyczne z Niemiec i starają się penetrować infrastrukturę energetyczną eksporterów, np. Norwegii.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej