Wielka piłka tylko dla elit? Kontrowersyjny pomysł UEFA

Byli piłkarze Roberto Carlos (L) i Paolo Futre (R) z trofeum Ligi Mistrzów UEFA, burmistrz Madrytu, Manuela Carmena (C) (fot. PAP/EPA/ZIPI)

Bogaci nie mają dłużej ochoty kopać (się) z biednymi. Jak donosi „New York Times”, obecny format Ligi Mistrzów lada moment odejdzie w zapomnienie. Założenia nowej koncepcji są proste: jeszcze mniej „mistrzów”, jeszcze więcej pieniędzy. Już od 2024 roku.

Legenda Barcelony kończy karierę. „To był zaszczyt rozwijać się u twego boku”

Dzień po decyzji Xaviego Hernandeza, który postanowił zakończyć piłkarską karierę, jego koledzy z Barcelony i kadry Hiszpanii nie szczędzą pochwał...

zobacz więcej

Ajax Amsterdam to jedna z najpiękniejszych historii tego sezonu. Młodzi chłopcy, zamiast do bram wielkiego futbolu grzecznie zapukać, postanowili je wyważyć. Nic sobie nie robili z wielkiego Realu Madryt, nie przestraszyli się też Cristiano Ronaldo i Juventusu. Awansowali do najlepszej czwórki, a od finału Ligi Mistrzów dzieliła ich... sekunda.

Nieważne: grali pięknie, świat ich pokochał, co bardziej utalentowanych czekają transfery do największych klubów Europy i szansa na kilka kolejnych finałów. Świetlana przyszłość. O tym, co działo się przez kilka ostatnich miesięcy, na pewno opowiedzą wnukom. Ci będą słuchać z rozdziawionymi buziami, bo – dużo na to wskazuje – sami niczego podobnego nigdy nie doświadczą.

UEFA nie chce Ajaksów. Nie chce powtórki z finału Monaco – Porto. Nie chce remisu Legii z Realem przy Łazienkowskiej i fascynującej rywalizacji z Borussią Dortmund. Nie chce, bo się... boi.

Jeszcze w ubiegłym roku głośno mówiło się o powstaniu tzw. Superligi. Władzom kilkunastu najbogatszych klubów (Real, Barcelona, Atletico, Manchester United, Arsenal, Manchester City, Liverpool, Chelsea, Paris Saint Germain, Olympique Marsylia, Juventus, AC Milan, Inter, Roma, Bayern Monachium i Borussia) zamarzyło się „zamknięcie” rozgrywek i stworzenie czegoś na kształt NFL, NBA czy NHL. Nikt nie awansuje, nikt nie spada, same hity, co tydzień wielkie emocje. A że sens straci wtedy rywalizacja w Anglii, gdzie o mistrzostwo rywalizowałyby Wolverhampton z Evertonem? Że mało kto będzie się ekscytował starciami Realu Sociedad z Betisem Sewilla? To nie ich sprawa, ich to nie obchodzi.

Koniec legendarnych skrzydeł Bayernu. „Nie będzie łatwo się pożegnać”

Francuz Franck Ribery zapowiedział, że po zakończeniu obecnego sezonu odejdzie z Bayernu Monachium. Od 2007 roku 36-letni piłkarz wystąpił w ponad...

zobacz więcej

Opuszczenie krajowych rozgrywek przez największe kluby wiązałoby się również z tym, że renomę jako taką straciłaby Liga Mistrzów. A że Liga Mistrzów to produkt niezwykle prestiżowy i dochodowy, na którego utracenie UEFA w żadnym razie pozwolić sobie nie może, mądre głowy usiadły, pomyślały, pomyślały i... wymyśliły.

„Nie twórzcie żadnej Superligi, zrobimy wam taką w Lidze Mistrzów!” – to jednozdaniowe streszczenie rewelacji, do których dotarli nowojorscy dziennikarze.

Cztery grupy, osiem zespołów w każdej, mecz i rewanż – najsłabsze zespoły rozegrają dzięki temu nie sześć (jak dotychczas), lecz co najmniej czternaście spotkań. Więcej meczów to więcej pieniędzy z biletów, praw telewizyjnych i tak dalej. Czysty biznes.

Mecze w środy i we wtorki? Lepiej nie. Władze UEFA chcą sprzedać swój produkt Azjatom, więc w planach jest sporo spotkań w weekendy, w godzinach wczesnopopołudniowych. – Musimy otworzyć się na cały świat, nie tylko Europę – przekonuje Andrea Agnelli, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Klubów.

Cristiano Ronaldo kupił najdroższy samochód świata

Kto bogatemu zabroni. Cristiano Ronaldo kupił jedyny wyprodukowany egzemplarz auta Bugatti La Voiture Noire. Gwiazdor Juventusu Turyn musiał...

zobacz więcej

Tyle że z „otwarciem” cały projekt ma niewiele wspólnego. Główne założenie jest bowiem takie, by spośród 32 zespołów biorących udział w rozgrywkach, aż 24 nie musiały obawiać się o grę w kolejnych sezonach. Cztery najsłabsze spadałyby do dzisiejszej Ligi Europy (nazwa zapewne uległaby zmianie), z której z kolei do LM wchodziłyby cztery najlepsze. O pozostałe cztery miejsca mieliby walczyć mistrzowie z innych, słabszych krajów. W tym, rzecz jasna, Polski. Ajax, wicemistrz Holandii z zeszłego sezonu, musiałby obejść się smakiem.

Dla porównania: na dziś „do wzięcia” jest 15 lub 16 miejsc. Cztery największe ligi (włoska, hiszpańska, angielska i niemiecka) zgarniają drugą połowę, ale sprawa awansu jest tam otwarta. I tak, kibice w Premier League ekscytują się nie tylko losami mistrzostwa, ale też walką sześciu-siedmiu zespołów o cztery miejsca gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. Za pięć lat podobnych emocji ma już nie być...

– Mówi nam się, że to na razie tylko plany i propozycje do dyskusji (decyzja ma zapaść w 2020 roku), ale w rzeczywistości dostaliśmy od UEFA tylko jeden konkretny projekt, stworzony we współpracy z małą grupą bogatych i wpływowych klubów. W tej wersji reforma może zniszczyć krajowe ligi i sportową oraz finansową stabilność większości klubów w Europie – mówił „Timesowi” Javier Tebas, prezydent hiszpańskiej La Liga. – Liga Mistrzów to jest smaczny deser, a nie danie główne. Promotorzy tej reformy nie znają własnych kibiców. W długim okresie stracą też wielkie kluby, bo ich kibice chcą żyć tym, co się dzieje w krajowej lidze – dodał.

„Pazerny traci dwa razy” – mówi przysłowie. Jak będzie w tym przypadku?

źródło:
Zobacz więcej