Putin przeminie, Stalin zostanie. Co się dzieje z Rosjanami? [OPINIA]

Dzień Zwycięstwa w Rosji (fot. REUTERS/Alexander Demianchuk)

Dzień Zwycięstwa to dla mieszkańców byłego Związku Sowieckiego, przede wszystkim dla Rosjan, chyba najważniejsze święto. Przypomina, że byli supermocarstwem. 9 maja nie ma bez Józefa Stalina. To generalissimus zapoczątkował pół wieku, podczas którego Rosja (w sowieckiej postaci) była supermocarstwem. A że Stalin wymordował miliony, i to głównie sowieckich obywateli? Putinowska propaganda i to wytłumaczy.

Kreml będzie mógł odcinać Rosję od światowego internetu. Putin podpisał ustawę

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał ustawę o działaniu rosyjskiego segmentu internetu (RuNetu) w warunkach odłączenia go od globalnych...

zobacz więcej

Trzymetrowy granitowy postument, a na nim popiersie z ciemnego brązu. Uroczyste odsłonięcie po odegraniu hymnów ZSRS i Rosji. Lokalizacja: ul. Bolszewicka, przed siedzibą obwodową Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej. 9 maja w Nowosybirsku odsłonięto pomnik Józefa Stalina. Szokujące? Na pewno nie w Rosji, a już szczególnie w tym regionie. Na obrzeżach Nowosybirska leży osiedle, właściwie przypominające bardziej wieś niż miejskie osiedle, pod nazwą Sławianka. Z czego słynie Sławianka? Otóż wszystkie 25 osiedlowych uliczek nosi nazwę… Generalissimusa Stalina. Tylko są ponumerowane. Mieszkańcom to absolutnie nie przeszkadza, sami to wymyślili.

W całej Rosji jest dziś ponad 20 dużych ulic noszących imię Stalina. To tylko niektóre symbole jego powrotu do przestrzeni publicznej. Jeszcze dekadę temu ówczesny mer Moskwy Jurij Łużkow pod wpływem krytyki tuż przed 9 maja jednak kazał zdjąć ze ścian budynków wielkie banery z wizerunkiem generalissimusa. Dziś władza może bez obaw przypominać Stalina i wręcz go gloryfikować – przyzwolenie społeczne na to jest coraz większe. Zresztą owe przyzwolenie w dużym stopniu wynika ze świadomej polityki państwa.

Reżim putinowski od dawna Rosję już nawet nie tylko mentalnie resowietyzuje, co wręcz restalinizuje. Odradza się kult Stalina. Stawiają mu pomniki i popiersia. Wojskowym jednostkom przywraca się historyczne nazwy z czasów wojny. Stalin i jego czasy stały się też widocznym elementem kultury masowej – od filmów (popularne seriale „Własik. Cień Stalina”, „Życie Stalina”) i książek po pamiątki, koszulki i gadżety sprzedawane masowo na bazarach.

Mit Stalina

Podczas gdy te małe i te większe dzieci maszerują z imitowaną bronią na udawane wojny („junarmia”, czyli putinowska odmiana Hitlerjugend), ich rodzice coraz liczniej wychwalają Stalina. Im ostrzejszy kurs polityki obecnej władzy, tym większa popularność Stalina w elektoracie Putina i tym łatwiej Rosjanom usprawiedliwiać zbrodnie. Potężnym echem odbiły się opublikowane niedawno wyniki badań socjologicznych niezależnego Centrum Lewady. Okazało się, że większość Rosjan (51 proc.) pozytywnie ocenia Józefa Stalina. Oceny negatywne? Zaledwie 16 proc. Co czwarty zadeklarował obojętność, a 7 proc. nie miało zdania. Biorąc pod uwagę skalę zbrodni stalinowskich, statystycznie niemożliwe jest, by ci pozytywnie mówiący o dyktatorze nie mieli w rodzinie zamordowanych, zagłodzonych lub osadzonych w łagrze za czasów Stalina.

Putin traci poparcie Rosjan

Władimir Putin traci poparcie Rosjan – wynika z sondażu opublikowanego przez Centrum Analityczne Jurija Lewady. Gdyby w najbliższą niedzielę odbyły...

zobacz więcej

Na początku lat 90. XX w. rosyjskie MSW przedstawiło oficjalną statystykę, że w wyniku wszystkich działań represyjnych władzy państwowej wobec własnych obywateli jeszcze przed rozpoczęciem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej poszkodowanych zostało minimum 50 mln ludzi, z których duża część zginęła. Według Memoriału, który od trzech dekad gromadzi archiwalne dane i wspomnienia mieszkańców Rosji, od represji stalinowskich bezpośrednio ucierpiało nie mniej niż 12,5 mln mieszkańców ZSRS.

Współcześni Rosjanie tak dobrze wyrażający się o Stalinie tego nie wiedzą czy wypierają niewygodną wiedzę? Akceptacja poglądu, że dyktator jest winien zamordowania milionów ludzi, spadła z 62 proc. w 2016 r. do 44 proc. w 2018 r. Przeraża, że coraz więcej ludzi usprawiedliwia ludobójstwo stalinowskie „wielkimi celami i dokonaniami osiągniętymi w krótkim czasie”. W 2019 r. taką opinię wyraziło aż 46 proc. respondentów. Jednocześnie spada liczba uważających, że ofiar ludzkich okresu stalinizmu niczym nie da się niczym usprawiedliwić: 60 proc. w 2018 r., 49 proc. w 2017 r., 45 proc. w 2018 r.

Najwięcej ankietowanych przez Lewadę (41 proc.) darzy Stalina szacunkiem – to aż o 12 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Niepokoić musi wzrost liczby zagorzałych stalinistów. Czterech na stu Rosjan odnosi się do dyktatora „z zachwytem”. To cztery razu więcej niż kilka lat temu. Rosjanie oceniają Stalina lepiej niż przywódców, którzy byli po nim: Leonida Breżniewa, Michaiła Gorbaczowa czy Borysa Jelcyna. Na pytanie „Jaką rolę Stalin odegrał w historii kraju?” 51 proc. Rosjan odrzekło, że „raczej pozytywną”, a 18 proc. „w pełni pozytywną”. A więc łącznie 69 proc.!

Jeszcze szybciej, niż przybywa fanów, ubywa krytyków. W 2001 roku osób negatywnie nastawionych do Stalina było 43 proc. Teraz – zaledwie 14 proc. Rolę Stalina w życiu kraju negatywnie oceniało w 2003 r. 33 proc. Rosjan, dziś – 19 proc. O „raczej negatywnej” roli mówi 14 proc., o „nadzwyczaj negatywnej” - 5 proc.

Paliwo dla wzrostu popularności sowieckiego dyktatora bierze się z dwóch źródeł. Jedno to agresywna, wojenna, izolacjonistyczna, antyzachodnia polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Rosji. Drugie to działalność samych władz i odpowiednio serwowana treść w politykach historycznej, edukacyjnej i medialnej. Politykę zagraniczną ZSRS w okresie poprzedzającym II wojnę światową i podczas tej wojny ocenia się bezkrytycznie. A to oznacza, że dziś wysokie noty dostaje też lider, który rządził wtedy państwem. Wyniki badań pokazują, w jakiej kondycji moralnej jest dziś większość rosyjskiego społeczeństwa.

Oceny Stalina należy widzieć w szerszym kontekście postępującej radykalizacji społeczeństwa, aprobaty dla rządów silnej ręki, gotowości do wojny. Listopad 2018, sondaż Lewady: 75 proc. Rosjan uważa, że ich kraj jest mocarstwem, 58 proc. uważa, że Rosjanom potrzeba silnej ręki. Z ostatnich badań wynika, że Rosjanie idealizują okres stalinowski, widząc w Stalinie sprawnego menedżera, a w ówczesnym ZSRS państwo wolne od korupcji. „Efektywny menedżer”? Jakoś nie chce się pamiętać, że wielka industrializacja była w dużej mierze dziełem darmowej niewolniczej pracy więźniów gułagów. A loty w Kosmos to zasługa naukowców uwięzionych w „złotej klatce” tzw. miast zamkniętych.

Putin: Rozważamy uproszczenie udzielania paszportów dla wszystkich Ukraińców

Przebywający w Pekinie prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że Moskwa rozważa objęcie uproszczonym trybem udzielania obywatelstwa wszystkich...

zobacz więcej

Kat i ofiara

47 proc. rosyjskiej młodzieży w wieku 18-24 lata nigdy nie słyszało o stalinowskich represjach – wynika z jesiennego sondażu Wszechrosyjskiego Centrum Badań Opinii Społecznej. Wynik to tym bardziej szokujący, że u ponad jednej trzeciej z nich w rodzinach były osoby represjonowane za czasów Stalina. Z kolei z badania Centrum Lewady z 2017 r. wynika, że tylko 39 proc. Rosjan, mających wiedzę o represjach, uważa je za przestępstwo. Co czwarty uznał je za „polityczną konieczność”. Rośnie też liczba Rosjan, którzy przyznają, że nic nie wiedzą na temat represji stalinowskich – w 2012 r. taką opinię wyrażało tylko 6 proc. ankietowanych, w maju 2017 roku liczba ta wzrosła do 13 proc.

Pozytywny wizerunek Stalina udało się zbudować przede wszystkim na niewiedzy. Nie uczy się o Wielkim Terrorze (nie wspominając o zbrodniach ludobójstwa na różnych narodach Związku Sowieckiego), za to podkreśla znaczenie zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej czy masowej industrializacji.

Nagłaśnianie prawdy o zbrodniach Stalina odbierane jest jako atak na współczesną Rosję i jej obecne władze. Jeszcze większe poparcie Rosjan niż sama postać Stalina mają stalinowskie idee i wartości. Nie ma się czemu dziwić. Rosja nie przeszła oczyszczenia na wzór choćby denazyfikacji Niemiec. Nie było lustracji, nie było dekomunizacji. Jeśli w latach pierestrojki i rządów Jelcyna Moskwa nawet przyznała się do jakichś zbrodni i błędów, to za czasów Putina, a szczególnie w ostatnich latach, systematycznie się z tego wycofuje.

W październiku 2017 r. podczas ceremonii otwarcia moskiewskiego pomnika nazywanego Ścianą Smutku, Putin powiedział, że „okropna przeszłość” opresji rządów sowieckich nie może być zapomniana i nie może być usprawiedliwiana. W październiku 2018 r. prezydenta nie było już na uroczystościach Dnia Pamięci Ofiar Politycznych Represji. Putin nawet nie wspomniał na ten temat słowem. Putinowska propaganda przepisuje historię na nowo. Od paktu Ribbentrop-Mołotow i Katynia po choćby napaść na Afganistan. W tej historii jest wiele miejsca dla takich postaci jak Stalin i to wyłącznie w dobrym świetle. Jest miejsce dla oprawców, za to coraz mniej jest miejsca dla ofiar.

źródło:
Zobacz więcej