Centrum kulturalnemu Królestwo bez Kresu wypowiedziano lokal. „Sprawa jest niejasna”

Lokal działał wyłącznie dzięki darowiznom (fot. Facebook/Królestwo Bez Kresu)

– Żadnego wytłumaczenia, dlaczego tak się stało, nie dostaliśmy. Otrzymaliśmy pismo z wypowiedzeniem wynajmu. Dla mnie cała sprawa związana z tym budynkiem jest niejasna – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Dawid Hallman, muzyk i jeden z koordynatorów Królestwa bez Kresu. Jest to prowadzone przez garstkę wolontariuszy rzeszowskie centrum kulturalne mieszczące się w XIX-wiecznych koszarach.

Mobilny baner „Death Camps Were Nazi German” pod siedzibą ZDF

zobacz więcej

Królestwo bez Kresu powstało w 2015 r. Mieści się ono w rzeszowskich koszarach na ul. Piłsudskiego. Jego celem jest szeroko pojęta promocja kultury i tradycji. Jako symbol inicjatywy przyjęto herb Polski z okresu powstania styczniowego.

– My to nazywamy pierwszą w Polsce herberciarnią, miejscem tworzonym w duchu poezji Zbigniewa Herberta. To takie nieformalne miejsce, gdzie udostępniamy przestrzeń dla różnych osób, które robią coś ciekawego i chcą się tym z innymi podzielić. Ludzie mówią tu o swoich podróżach, organizują wieczory poetyckie, czasem chcą zagrać koncert – my dajemy tu dla takich inicjatyw przestrzeń. Sami również organizujemy różne wydarzenia – opowiada nam Hallman.

Lokal jest prowadzony przez Fundację Tradycji Miast i Wsi, która w ten sposób realizuje swoje cele statutowe. To jak często się tu coś odbywa, „zależy od ludzi”. Jak mówi Hallman, dawniej lokal był otwarty codziennie, obecnie – dwa razy w tygodniu. Wszystko odbywa się w ramach wolontariatu. Hallman dodaje: „Lokal jest niekomercyjny, działa jedynie dzięki darowiznom”.

Niedawno Fundacja Tradycji Miast i Wsi otrzymała jednak wypowiedzenie. Podobnie jak wszyscy inni, którzy wynajmowali pomieszczenia w kompleksie m.in. antykwariat działający tu od 17 lat.

Nadchodzi Biało-Czerwony Korowód. „Impreza ma łączyć obywateli naszego kraju”

2. maja ulicami Warszawy przejdzie Biało-Czerwony Korowód. „Pomysł narodził się z potrzeby wspólnotowego, patriotycznego, radosnego świętowania” –...

zobacz więcej

– Żadnego wytłumaczenia, dlaczego tak się stało, nie dostaliśmy, nikt nam nic nie wyjaśnił. Otrzymaliśmy pismo z wypowiedzeniem wynajmu. Dla mnie cała sprawa związana z tym budynkiem jest niejasna – mówi.

Jak dodaje, jego środowisku zależy przede wszystkim na ochronie zabytkowego obiektu, bo samo „Królestwo bez Kresu jest raczej szerszą ideą niż konkretnym miejscem”.

– Cały budynek jest wyjątkowy w skali Rzeszowa. Miasto nie jest znane z dużej liczby zabytków. Budynków, które mają długą historię, nie ma zbyt wiele. Kompleks koszarów z połowy XIX wieku się na tym tle wyróżnia. Niewiele się tu zmieniło od dziesiątek lat. Ma to również swoje minusy, bo budynek niszczeje, niektóre pomieszczenia są w fatalnym stanie. Nigdy zresztą nie był w pełni wykorzystany, może jedna czwarta była użytkowana. Racjonalnym podejściem byłoby wynajęcie jak największej przestrzeni, tak by wynajmujący zajęli się utrzymaniem pomieszczeń. Byłoby wtedy zresztą więcej środków na utrzymanie całości. Działania Fundacji Nowe Życie, która jest właścicielem budynku są dla mnie niezrozumiałe – mówi.

Portal tvp.info starał się skontaktować z Fundacją Nowe Życie – bezskutecznie.

O prowadzącej Królestwo bez Kresu Fundacji Tradycji Miast i Wsi było głośno już w przeszłości. W 2017 r. była ona jednym z inicjatorów akcji przeciwko używaniu przez zagraniczne media sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”. Mobilny, podświetlany billboard z napisem „Death Camps Were Nazi German” wyruszył wtedy z Wrocławia do Niemiec, Belgii i Wielkiej Brytanii.

Fundacja Hallmana chce dalej prowadzić działalność, w nowym miejscu. W tym celu m.in. zbiera pieniądze na dalsze wypełnianie celów statutowych.

źródło:
Zobacz więcej