RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Łzy z pazurem. Sara Chmiel odmieniła zespół #PolskaToWiecej

Ogromny muzyczny talent Sary Chmiel zaowocował współpracą z zespołem Łzy. Po trudnych początkach artystce udało się wprowadzić nowe tchnienie i rockowego pazura. W szczerej rozmowie z portalem tvp.info gwiazda opowiada o swojej działalności muzycznej, ognisku domowym i trudach związanych z wychowaniem dziecka w artystycznej rodzinie.

Aldona Orman: W zdrowych rodzinach konkurencja nie występuje #PolskaToWiecej

Gościem specjalnego świątecznego wydania programu „Polska to więcej” jest Aldona Orman. Gwiazda telenoweli „Klan” i serialu „Barwy szczęścia” w...

zobacz więcej

Młoda, piękna, zdolna. Sama woli określać się tym, co robi, a robi wiele. Jest matką, żoną, wokalistką oraz kobietą biznesu, która prowadzi wytwórnię fonograficzną. Kolejność wymienionych funkcji nie jest przypadkowa, bo dla Sary Chmiel właśnie bycie matką jest najważniejsze.

Portal tvp.info: Jesteś przykładem na to, że nie należy ograniczać się do minimum w życiu. Masz sporo obowiązków.

Sara Chmiel: Najważniejsze role, jakie pełnię, to bycie mamą oraz żoną. Jestem też wokalistką oraz zajmuję się interesami mojego męża. Prowadzimy razem wytwórnię fonograficzną w Krakowie. Odpowiadam za managment.

Do niedawna byłaś studentką.

Dokładnie. Studiowałam zarządzanie kulturą i mediami oraz zarządzanie reklamą, z której zrobiłam magisterkę. Wszystko się fajnie powiązało, bo zawsze interesowałam się managmentem. Lubię pracować z ludźmi, poznawać ich. Oczywiście moje studia i to, że robię teraz to, co robię, to przypadek, ale wiele rzeczy w moim życiu to kwestia szczęścia.

Grasz z zespołem, który już możemy nazwać legendarnym. Przychodząc do Łez miałaś zapewne też świadomość, że poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko przez twoją poprzedniczkę.

Od samego początku nie chciałam nikogo zastępować, tylko wprowadzić coś nowego od siebie. Moją pierwszą myślą było to, jak ja sama bym zareagowała jako fanka jakiegoś zespołu, że nagle następuje zmiana frontmana, który – nie oszukujmy się – jest osobą, z którą ludzie zespół utożsamiają. W przypadku Łez była to wokalistka. Liczyłam, że fani zaakceptują zmianę i chyba ją zaakceptowali. Chociaż nie ukrywam, że na początku było bardzo ciężko.

Przez długi czas stresowałam się tym, jak zostanę odebrana. Wiadomo, że ludzie mnie oceniali. Czytanie negatywnych komentarzy nie robiło na mnie aż tak wielkiego wrażenia, bardziej to moja rodzina miała z tym ogromny problem. Z czasem to minęło. Dotarliśmy się i z fanami, i z chłopakami z zespołu, więc jest bardzo fajnie.

Salvador Sobral: W muzyce inspiruje mnie każde doświadczenie. Od transplantacji serca do dobrej polskiej zupy

O swoich marzeniach, o tym czego żałuje w życiu, co go inspiruje do tworzenia swoich piosenek i z czym kojarzy mu się Polska opowiedział Salvador...

zobacz więcej

Szampan wystrzelił, kiedy dowiedziałaś się, że będziesz nową wokalistką Łez?

W sumie potraktowałam cały ten casting bardziej jak zabawę. Nie spodziewałam się, że przyjdzie mi stanąć na scenie razem z chłopakami. Pamiętam, że pierwszy koncert zagraliśmy dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na placu Defilad w Warszawie i od tego zaczęła się cała ta przygoda.

To był ten moment przełomowy, w którym pomyślałaś, że jesteś częścią legendy?

Tak, to właśnie wtedy, kiedy stanęliśmy na naszym pierwszym koncercie mogłam mieć taką myśl. Nie ukrywam, że to był pierwszy tak duży koncert z muzykami, który zagrałam. Wcześniej oczywiście miałam okazję występować na dużych scenach w teatrach czy na festiwalach, ale nie byłam tak utożsamiana z osobami, które mnie otaczają, jak w tamtym momencie. Wtedy dotarło do mnie, w jakim zespole zaczynam śpiewać.

Twój mąż również jest muzykiem. Na ile potraficie oddzielić życie zawodowe od prywatnego?

Sytuacja jest o tyle komfortowa, że podobają nam się podobne rzeczy. Nie ma co ukrywać, mamy bardzo muzyczny dom. Ja komponuję w domu, mąż też pracuje w domu. Dodatkowo zajmuję się managmentem Gromeego, jego koncertami, więc cały czas wszystko kręci się wokół tego naszego gniazdka, które sobie uwiliśmy. Oczywiście mamy też momenty, kiedy jesteśmy całkowicie odcięci od tego, co robimy, bo człowiek mógłby zwariować, jakby cały czas był w pracy.

To jednak są tylko momenty, bo ta praca w domu w naszym wypadku jest nieunikniona. No i życie medialne, staramy się od tego stronić. Nie udzielamy wielu wywiadów. Ostatnio o Gromeem jest bardzo głośno. Zaczęło się od jego pierwszych singli, ale takie boom powstało, kiedy dostał się do Eurowizji. Mimo tego bardzo rzadko udzielamy się medialnie.

Można wyczuć w tobie taki pierwiastek poświęcenia. Poświęcasz czas na karierę swojego męża, na wychowanie dziecka. Taka cecha nie jest często spotykana u artystów.

Nie wiem, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ja po prostu taka jestem. Jak się czemuś poświęcam, to lubię robić to na 100 procent, a że jest dużo tych spraw, to jestem poświęcona (śmiech). Wcale mi to nie przeszkadza i nie utrudnia niczego. Kiedyś mi ktoś powiedział, że jak kobieta zostaje matką, to potrafi znaleźć czas na wszystko, i faktycznie. Ja teraz widzę, że marnowałam mnóstwo czasu. Zanim urodził się mój syn, miałam bardzo dużo czasu i mogłam go poświęcić na wiele rzeczy, jednak nie robiłam tego. Teraz jestem matką i mimo wszystkich obowiązków potrafię znaleźć czas dla siebie.

Geniusz bez parcia na szkło. Gromee odkrywa karty
 #PolskaToWięcej

Andrzej Gromala, czyli DJ Gromee, wraz ze szwedzkim wokalistą Lukasem Meijerem reprezentowali Polskę na Eurowizji w 2018 r. Na scenie w Lizbonie...

zobacz więcej

Wracając jeszcze do Łez. Jak czujesz się w towarzystwie panów, którzy swoje pierwsze sukcesy muzyczne odnosili, kiedy ty byłaś jeszcze dzieckiem? Nie ma wojny pokoleń?

Bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie. Mają specyficzne poczucie humoru, które mi też odpowiada. Fajnie się z nimi gra. Istnieją zespoły, w których ktoś jedzie na koncert po to, żeby zagrać, zarobić i jechać do domu. Tutaj jest tak, że oni się tym pasjonują. To jest ich hobby, ich stare marzenia, które się zrealizowały. Są bardzo wdzięczni, że mogą do tej pory grać i dzielić się tą swoją energią. U nas na koncertach naprawdę to widać, że cieszymy się z każdego występu i zawsze bawimy się razem z publicznością. To jest bardzo fajne.

Co cię inspiruje? Jak sama wspomniałaś, w twoim życiu dużo się dzieje.

Nie wiem, nie potrafię tego powiedzieć. Ktoś mnie pyta – Jak piszesz? Jak komponujesz? Nie wiem, jak zdefiniować wenę. Pewnie gdybym wpisała w wyszukiwarkę, to wyskoczy jakaś definicja, ale ja sama nie mogę tego określić, zdefiniować. Tak samo nie mogę zdefiniować tego, czym się inspiruję, bo chyba inspiruje mnie wszystko, co nas otacza. Ludzie, sytuacje... Jestem obserwatorką i dużo słucham.

Kiedy uznasz, że osiągnęłaś sukces?

Chciałabym bardzo dobrze wychować mojego syna. Na dobrego człowieka. Żeby spełniał swoje marzenia i niczego mu nie zabrakło. Żeby był uśmiechniętym chłopcem, a kiedyś mężczyzną. Na tę chwilę to jest mój szczyt i do tego chcę dążyć.

źródło:
Zobacz więcej