LOT się dusi na lotnisku Chopina. CPK przyspieszy rozwój Polski

Pierwszy samolot z nowego lotniska ma wystartować już w 2028 roku (fot. Shutterstock/Konwicki Marcin)

– Chcemy budować CPK dlatego, że po pierwsze, port przesiadkowy w centralnej Polsce, w samym sercu Europy, jest bardzo potrzebny, a po drugie, ta inwestycja będzie opłacalna finansowo. Liczby nie kłamią. W ostatnim roku w Polsce zostało odprawionych około 46 mln pasażerów, czyli pięć razy więcej niż jeszcze 15 lat temu. Ruch lotniczy w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym Polsce, dynamicznie rośnie, a według prognoz ten trend się utrzyma. Lotnisko Chopina jest u kresu przepustowości i ma już ograniczone możliwości rozwojowe – mówił portalowi tvp.info Konrad Majszyk, dyrektor komunikacji w spółce Centralny Port Komunikacyjny.

„Lotniczy środek ciężkości w Europie przenosi się m.in. do Polski”

Lotniczy środek ciężkości w Europie przenosi się na wschód – napisał na Twitterze pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego Mikołaj...

zobacz więcej

Petar Petrović: Podczas trwającego w dniach 13-15 maja Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach jednym najważniejszych tematów będzie budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego. Wiemy już, że powstanie on w gminie Baranów, 40 km na zachód od Warszawy. Pierwszy samolot z nowego lotniska ma wystartować już w 2028 r. Jakie zadania wyznaczyli sobie państwo na ten rok?

Konrad Majszyk: Podczas katowickiego EKG zaprezentujemy po raz pierwszy założenia koncepcji planowanego portu lotniczego, czyli pokażemy, jak Port Lotniczy Solidarność może wyglądać. Jedna z debata będzie dotyczyła kwestii stricte lotniskowych, w tym otoczenia rynkowego, a druga – ogólnie infrastruktury, w tym kolejowej. Będzie newsowo i ciekawie, dlatego serdecznie zapraszam.

Co do najnowszych działań, to w kwietniu rozpoczęliśmy uzgodnienia strategiczne z partnerami branżowymi, czyli z kilkudziesięcioma firmami i instytucjami bezpośrednio zainteresowanymi projektem, które będą później z lotniska korzystały albo świadczyły dla niego usługi. Jako inwestor przedstawiliśmy zakładany przez nas wstępnie układ lotniska, czyli 60 elementów infrastruktury, z których Port Lotniczy Solidarność będzie się składał. Teraz piłka jest po stronie partnerów biznesowych.

Do kiedy czekają państwo na sygnał zwrotny?

Do końca kwietnia firmy mają czas na zgłoszenie swoich uwag: w ten sposób nasze założenia koncepcyjne zderzymy z ich oczekiwaniami, żeby określić i doprecyzować założenia koncepcyjne lotniska. Dzięki temu jeszcze w tym roku chcemy zlecić wykonanie planu strategicznego, tzw. masterplanu lotniska. Przedstawia on prognozowany rozwój portu lotniczego na przestrzeni ok. 20 lat. Zawiera m.in.: prognozy ruchu lotniczego, zwymiarowanie planowanej infrastruktury i plan jej ulokowania, np. dokładny kierunek i układ pasów, etapowanie inwestycji itd.

Plan generalny zdefiniuje bardzo precyzyjnie, jak inwestycja będzie wyglądała. Kolejnym etapem będą projekty koncepcyjne, w tym techniczne. Docelowo powstanie też projekt budowlany.

Przyspieszają przygotowania do budowy CPK. Skarb Państwa dokapitalizuje spółkę celową

W kwietniu powinno nastąpić znaczące dokapitalizowanie spółki odpowiedzialnej za budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego – zapowiedział...

zobacz więcej

A kiedy wybrany zostanie doradca strategiczno-techniczny?

W tym roku. To będzie zarządca dużego światowego portu przesiadkowego, który na doświadczenie w przygotowaniu koncepcji, projektowaniu i budowie hubu, a także potrafi na nim zarabiać naprawdę duże pieniądze.

Ten partner będzie nam na bieżąco doradzał na każdym etapie inwestycji i w miarę potrzeby korygował nasze planistyczne i biznesowe zamierzenia.

Doradcę strategicznego powinniśmy poznać jesienią, a na masterplan trzeba będzie czekać około roku. Jednocześnie będą trwały liczne prace przygotowawcze, uzgodnieniowe, lawina procedur środowiskowych, lokalizacyjnych itd. zarówno dla komponentu lotniskowego, jak też kolejowego.

A jak wygląda kwestia komponentu kolejowego – czyli budowy dziesięciu nowych linii „szprych” do lotniska?

Nasz program kolejowy zakłada budowę w pierwszej kolejności linii dużych prędkości - Warszawa – CPK – Łódź, czyli około 140 km w ramach tzw. linii igrek, której budowa została zarzucona w 2011 r.

To jest tzw. etap zero, czyli element siatki kolejowej, który powinien być gotowy przed uzyskaniem przez Port Lotniczy Solidarność zdolności operacyjnej. To sprawa bardzo ważna, ponieważ bez integracji z systemem kolejowym i drogowym taki port przesiadkowy nie mógłby funkcjonować w sposób optymalny. Założenie jest takie, żeby pociągi między Warszawą – CPK a Łodzią poruszały się z prędkością do 250 km na godzinę. W kolejnych latach odcinek ten będzie wydłużany z Łodzi w kierunku Sieradza, a potem Poznania i Wrocławia, przybierając kształt „igreka”.

Nasz program kolejowy zakłada wiele innych potrzebnych inwestycji, np. wydłużenie Centralnej Magistrali Kolejowej na północ: przez Płock i Włocławek do Trójmiasta. Planujemy też zadania kolejowe, które będą realizowane w ramach Programu CPK w ciągu kolejnych lat po jego otwarciu. W sumie nasz plan przewiduje budowę 1,6 tys. km nowych linii kolejowych w ramach 10 tzw. szprych biegnących do Warszawy i CPK z różnych zakątków Polski.

Na potrzeby tej kolejowej pajęczyny doszło do podziału zadań między spółki: CPK, odpowiedzialną za powstawanie nowych linii, oraz PKP PLK, która jest zarządcą infrastruktury kolejowej w Polsce i zajmuje się przede wszystkim inwestycjami w linie istniejące.

Centralny Port Komunikacyjny z planem połączeń kolejowych

Ponad półtora tysiąca kilometrów linii, 10 tras i szybkość 250 km/godz. Spółka odpowiedzialna za budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego...

zobacz więcej

Budowa CPK spotyka się też z krytyką. Wskazuje się na jego koszty i na to, że mamy już lotniska na Okęciu i w Modlinie.

Chcemy budować CPK dlatego, że po pierwsze, port przesiadkowy w centralnej Polsce, w samym sercu Europy, jest bardzo potrzebny, a po drugie, ta inwestycja będzie opłacalna finansowo. Liczby nie kłamią.

W ostatnim roku w Polsce zostało odprawionych około 46 mln pasażerów, czyli pięć razy więcej niż jeszcze 15 lat temu. Ruch lotniczy w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym Polsce, dynamicznie rośnie, a według prognoz, ten trend się utrzyma. Lotnisko Chopina jest u kresu przepustowości i ma już ograniczone możliwości rozwojowe.

Na samym lotnisku Chopina, które jest u kresu przepustowości, mamy już teraz 18 mln pasażerów rocznie, a ich liczba rośnie lawinowo. Limit dobowy – 600 operacji (startów i lądowań), już dzisiaj jest wykorzystywany. Przewoźnicy chcący się stąd dalej rozwijać, napotykając w sezonie problem braku slotów (zgód na starty i lądowania).

Lotnisko Chopina znajduje się w strefie gęsto zabudowanej, w której z powodów hałasowych obowiązuje zakaz lotów nocnych. Z powodów infrastrukturalnych, np. bliskości dróg szybkiego ruchu, Lotnisko Chopina nie ma perspektyw, żeby w przyszłości się rozwijać, przyjmując rosnący ruch.

Biorąc pod uwagę prognozy, choćby Urzędu Lotnictwa Cywilnego, w ciągu kolejnych lat ruch lotniczy będzie rósł tak szybko, że nawet planowana modernizacja Lotniska Chopina da jedynie doraźne zwiększenie przepustowości, ale nie będzie przyjąć całego ruchu spodziewanego w ciągu najbliższych kilkunastu lat.

Powstała rada społeczna ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego

Gminy Baranów, Teresin i Wiskitki, na terenie których miałby powstać Centralny Port Komunikacyjny, porozumiały się w sprawie powołania rady...

zobacz więcej

Dynamicznie rozwija się też LOT.

LOT rośnie jak na drożdżach, a można wręcz powiedzieć, że Lotnisko Chopina padło „ofiarą” sukcesu tego przewoźnika.

LOT w ciągu trzech lat zwiększył liczbę pasażerów dwukrotnie, z 4,3 mln do prawie 9 mln (w przyszłym roku przebije 10 mln). Przewoźnik ten zwiększył też liczbę obsługiwanych kierunków z 40 do 110 i rozbudował flotę we wszystkich segmentach: regionalnym, średniego i dalekiego zasięgu.

Przybywa pasażerów, przybywa dreamlinerów, ubywa slotów, dlatego pilnie potrzebujemy nowej infrastruktury.

Padają też pytania o opłacalność inwestycji.

Test Prywatnego Inwestora wykonany w tym roku przez jedną z wiodących firm konsultingowych wykazał, że stopa zwrotu z lotniskowej części naszej inwestycji wynosi ponad 10 proc. Czyli część lotniskowa CPK to biznes, który się opłaci, a zainwestowane pieniądze w przyszłości się zwrócą.

Szczegółowy model finansowania będzie etapem kolejnych analiz, niemniej realne jest zaangażowanie w tę część lotniskową inwestora prywatnego. To są pieniądze, po które trzeba się schylić, zamiast mówić, że się nie da.

Minister rozwoju: CPK będzie objęty transeuropejską siecią transportową TEN-T

Wynegocjowaliśmy, że Centralny Port Komunikacyjny będzie objęty transeuropejską siecią transportową TEN-T – napisało na Twitterze Ministerstwo...

zobacz więcej

A jaki będzie miała ta inwestycja wpływ na gospodarkę?

Z naszych wyliczeń wynika, że CPK może być źródłem dodatkowych 40 tys. miejsc pracy – na samym lotnisku i w jego otoczeniu, a około 150 tys. w innych sektorach gospodarki, powiązanych z branżą lotniczą: logistyce, transporcie, hotelarstwie, deweloperce, usługach, handlu itd. Port przesiadkowy to maszynka do zarabiania pieniędzy, więc jego powstanie wpłynie też skokowo na wzrost PKB i dochodów budżetowych.

Z wyliczeń wynika, że zwiększenie o 10 proc. mobilności społeczeństwa (tzw. connectivity - wskaźnika pokazującego, jak szybko i dogodnie ludzie mogą podróżować z danego lotniska, jak szybko się przesiadać i w ilu kierunkach mogą lecieć) powoduje wzrost PKB do jednego procenta. Przekłada się to na wymierne kwoty.

Według szacunków Ministerstwa Infrastruktury, powstanie CPK może zapewnić Polsce wzrost przychodów budżetowych w wysokości co najmniej 2,4 mld zł rocznie oraz kolejne 4,7 mld zł z tytułu zwiększenia PKB.

Nie tylko Polska zauważyła w budowie CPK szanse na rozwój.

Wiele krajów zrozumiało, jak wiele można zyskać na takich inwestycjach. W ciągu ostatnich dni został otwarty hub w Stambule, lotnisko zaprojektowane na większą skalę niż planowany CPK.

Nasz pierwszy etap zakłada bowiem przepustowość na poziomie 45 mln pasażerów, z możliwością rozbudowy tej infrastruktury do 100 mln, dopiero jeśli będzie takie zapotrzebowanie w przyszłości. Pierwszy etap, czyli wspomniane 45 mln pasażerów, to liczba bardzo racjonalna, biorąc pod uwagę obecną skalę ruchu lotniczego.

Turcy zbudowali teraz lotnisko już w pierwszym etapie na 90 mln pasażerów. Turcja przed laty słusznie zdiagnozowała popyt, wychodząc z założenia, w największym mieście w kraju potrzebny jest nowy port lotniczy, że bez nowego lotniska Turkish Airlines nie będzie w stanie się dalej dynamicznie rozwijać, a dodatkowo powstanie tej inwestycji, jeśli zostanie dobrze zaplanowana, będzie znacznym impulsem dla gospodarki.

Co ciekawe, przed laty, zanim zapadła decyzja o nowym hubie, Turkish Airlines był wielkości dzisiejszego LOT-u, co roku przewożąc ok. 10 mln pasażerów. Dzisiaj jest wielokrotnie większy, a dzięki nowemu lotnisku ma przed sobą ogromne perspektywy rozwoju. Oczywiście, przełoży się to dodatnio na PKB, na miejsca pracy i na gospodarkę tego kraju i stad decyzja o zainwestowaniu pieniędzy. Patrzmy i uczmy się. Przykładów hubów czy rozbudowywanych portów przesiadkowych na świecie jest znaczne więcej.

CPK i Via Carpatia mają szansę na unijne dofinansowanie

Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński poinformował, że Centralny Port Komunikacyjny i trasa Via Carpatia mają szanse na dofinansowanie z...

zobacz więcej

A jaki jest potencjał wzrostu w naszym regionie Europy?

Polska znajduje się wewnątrz obszaru 19 krajów Europy Środkowo–Wschodniej, które zamieszkiwane są przez łącznie 180 mln ludzi, w którym tak naprawdę nie ma dużego, globalnego portu przesiadkowego. To jest wielka okazja. Mamy dużą niszę rynkową i dużą szansę dla Polski i tego regionu.

W Niemczech dzisiaj pasażerowie latają średnio grubo ponad trzy razy w roku, w Polsce średnio raz. Widać więc potencjał do wzrostu, bo przecież gonimy Zachód. Jest bardzo silna korelacja między wzrostem gospodarki a częstszym korzystaniem z przelotów lotniczych.

Wybór jest prosty: albo tę szansę wykorzystamy, tu i teraz, albo znów uwikłamy się w dysputy, krytykę, w dzielenie włosa na czworo, a pasażerowie zamiast przez Warszawę, będą latali przez np. Monachium, Amsterdam, Londyn i Dubaj, zostawiając pieniądze za granicą.

Autor wywiadu jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej