Opiekun tygrysów zaatakowany przez pupila. Cudem przeżył

Tygrys nie zostanie poddany eutanazji (fot. Pexels)

Dyrektor rezerwatu dla zwierząt w amerykańskim stanie Arizona został poważnie ranny po ataku tygrysa. Drapieżnika odciągnęli inni pracownicy ogrodu.

Tygrys zagryzł opiekuna. O litość dla zwierzęcia prosi rodzina zmarłego

Do tragedii doszło w japońskim ogrodzie zoologicznym. 40-letni Akira Furusho, pracownik zoo, został zaatakowany przez białego tygrysa podczas...

zobacz więcej

Do incydentu doszło w Keepers of the Wild leżącym w Valentine, około dwie godziny drogi na południe od Las Vegas. Założyciel i dyrektor rezerwatu Jonathan Kraft chciał zabrać 11-letniego tygrysa o imieniu Bowie w bezpieczne miejsce w związku z potężną burzą.

Zwykle posłuszne zwierzę rzuciło się na 71-latka. „Jonathan miał obawy o stan kilku dzikich kotów, m.in. tygrysa i przedsięwziął kroki, by uchronić je przed burzą. Podczas tego procesu najwyraźniej zawiodły procedury bezpieczeństwa i doszło do ataku” – napisano w oświadczeniu placówki.

Kraft doznał wielu obrażeń spowodowanych zębami tygrysa, miał też dwie złamane kości. Został przetransportowany helikopterem do szpitala w Las Vegas. Lekarze oceniają, że rekonwalescencja potrwa wiele miesięcy.

Bowie trafił do rezerwatu w zeszłym roku. Wcześniej był zwierzęciem domowym, po narodzeniu został pozbawiony pazurów. Władze ogrodu zapewniły, że mimo ataku na Krafta nie zostanie poddany eutanazji.

W rezerwacie Keepers of the Wild żyje około 150 dzikich zwierząt, m.in. tygrysy, lwy, gepardy, niedźwiedzie i wilki. W chwili ataku placówka była zamknięta dla zwiedzających ze względu na burzę.


źródło:
Zobacz więcej