Brexit może wzmocnić wschodnią flankę NATO [OPINIA]

Ćwiczenia Baltic Operations (BALTOPS) 2018 w Ustce (fot. REUTERS/U.S. Marine Corps/Staff Sgt. Dengrier M. Baez)

Londyn może po brexicie wzmocnić swoje zaangażowanie militarne w rejonie Morza Bałtyckiego. Już teraz Wielka Brytania uważa Rosję za zagrożenie dla swojego i europejskiego bezpieczeństwa i zacieśnia współpracę militarno-polityczną z krajami skandynawskimi i bałtyckimi. Wiele wskazuje na to, że Polska będzie mogła skorzystać na realizacji planów Zjednoczonego Królestwa, by po opuszczeniu UE wzmocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej.

Brytyjczycy prowadzą symulacje wojny z Rosją

Brytyjscy wojskowi przeprowadzili symulacje na wypadek konfrontacji z Rosją, w tym m.in. dotyczące ataku cybernetycznego mającego na celu...

zobacz więcej

Partia Konserwatywna zapowiadała po decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu przez ich kraj Unii Europejskiej, że będzie chciała realizować koncepcję określaną jako „Global Britain”, której celem będzie wykorzystanie potencjału dyplomatycznego, militarnego, handlu i pomocy rozwojowej do umacniania pozycji kraju na arenie międzynarodowej. Z dzisiejszej perspektywy koncepcja ta będzie miała za zadanie poprawić nadszarpnięty, poprzez długi i bolesny proces opuszczania wspólnoty, wizerunek mocarstwa, mającego swoje interesy w wielu miejscach na świecie. Co dla naszego kraju szczególnie ważne, koncepcja ta zakłada, że w dziedzinie bezpieczeństwa kluczowe znaczenie ma mieć wzmocnienie sieci sojuszy i partnerstwa, w formatach wielostronnych kluczowe ma być NATO, a w dwustronnych – współpraca z USA.

O tym, że Wielka Brytania musi być gotowa do użycia „twardej siły”, aby nie być postrzegana jako „papierowy tygrys” – mówił w lutowym przemówieniu wygłoszonym w prestiżowym think tanku Royal United Services Institute (RUSI) minister obrony Gavin Williamson. Przekonywał on, że władze po brexicie powinny zadbać o „wzmocnienie globalnej obecności”, a także zasobów wojskowych. Podkreślił przy tym, że Chiny i Rosja muszą mieć świadomość, że „zapłacą wysoką cenę za agresywne zachowanie”, ponieważ Zjednoczone Królestwo jest gotowe do „użycia twardej siły w celu wspierania swych interesów”.

Jeśli po brexicie brytyjski rząd wciąż będzie zdominowany przez konserwatystów, to zapewne, co jest szczególnie ważne dla Polski, nie zmniejszy swojego zaangażowania w strategię odstraszania na wschodniej flance NATO i dalszego wspierania krajów skandynawskich i bałtyckich. Wprost przeciwnie, może na tym odcinku wzmocnić swoją obecność, gdyż przyczyni się to do wzrostu jego pozycji w regionie, a co za tym idzie także w Europie i na świecie. Tym bardziej że Francja i Niemcy są o wiele mniej przekonane do potrzeby aktywnego przeciwstawiania się agresywnej postawy Rosji, a ich władze z niechęcią reagują na ustanawianie surowszych sankcji wobec tego kraju i starają się poszerzać z nim swoją współpracę gospodarczą. O stosunku Berlina do władzy Władimira Putina najlepiej świadczy uporczywa chęć wybudowania Nord Stream 2, pomimo sprzeciwu krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Londyn poprzez swoje zaangażowanie militarne w rejonie północno-wschodniej Europy będzie mógł realizować swoją strategię polegającą na ochronie własnego terytorium i uczestniczeniu w obronie zbiorowej. Nic nie wskazuje na to, że po brexicie zmieni się negatywna opinia wyspiarzy wobec Rosji, którą oficjalnie krytykują oni za prowadzenie agresywnej polityki wobec sąsiadów i państw regionu, cyberataki, szerzenie dezinformacji, a także zamachy z użyciem niebezpiecznych substancji na brytyjskim terytorium na swoich byłych agentów - Aleksandra Litwinienkę i Siergieja Skripala.

Brytyjczycy prowadzą symulacje wojny z Rosją

Brytyjscy wojskowi przeprowadzili symulacje na wypadek konfrontacji z Rosją, w tym m.in. dotyczące ataku cybernetycznego mającego na celu...

zobacz więcej

Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich zwraca uwagę w swojej analizie, że przyjęta przez Brytyjczyków przed czterema laty strategia bezpieczeństwa narodowego wyróżnia wśród głównych wyzwań wzrost zagrożenia terroryzmem, ekstremizmem i niestabilnością, powrót zagrożeń ze strony aktorów państwowych, zagrożenia cybernetyczne, a także erozję ładu międzynarodowego opartego na prawie międzynarodowym. „Polityka Rosji wymieniana jest jako główne wyzwanie w obszarze zagrożeń związanych z rywalizacją międzypaństwową i jako jedno z wyzwań dla przestrzegania norm międzynarodowych” – podkreśla ekspert OSW. Ocena ta po brexicie nie powinna ulec zmianie.

Na korzyść Polski i krajów regionu szczególnie zagrożonych przez agresywną politykę Kremla może działać to, że basen Morza Bałtyckiego traktowany jest przez Brytyjczyków priorytetowo. Warto pamiętać, że kraj ten jest mocarstwem nuklearnym, posiadającym po USA największy budżet obronny w NATO (wynoszący około 60 miliardów dolarów, co stanowi 2,1% PKB w 2018 roku) i siły zbrojne liczące około 150 tysięcy żołnierzy.

Jest on też obecnie mocno zaangażowany w militarną obecność NATO na wschodniej flance. Siły brytyjskie znajdują się w Estonii (gdzie batalionowa grupa bojowa ma zostać wzmocniona śmigłowcami Wildcat i Apache), w Polsce i w Rumunii. Londyn poszerza również swoją współpracę wojskową z Norwegią, która podobnie jak Szwecja i Finlandia coraz bardziej odczuwają zagrożenie ze strony Moskwy. Londyn zacieśnia też współpracę wojskową z państwami nordyckimi i bałtyckimi w ramach Połączonych Sił Ekspedycyjnych (JEF) i w tym roku będą organizowane ćwiczenia w regionie Morza Bałtyckiego.

Lotnictwo Zjednoczonego Królestwa uczestniczy w ramach Baltic Air Policing w nadzorze przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, a brytyjscy żołnierze biorą również udział w manewrach lądowych Saber Strike, morskich Baltops i lotniczych Arctic Challenge.

Przy dyskusji o konsekwencjach brexitu trzeba też brać pod uwagę, że może on wpłynąć na przejściowe kłopoty finansowe Zjednoczonego Królestwa, a co za tym idzie, na zmniejszenie budżetu brytyjskiej armii. To zaś może doprowadzić zarówno do odłożenia na przyszłość planów zakupu nowego sprzętu i przeprowadzania niezbędnych remontów, zmniejszenia liczby żołnierzy, jak i ograniczenia planów ekspedycyjnych. Również rozbudowana koncepcja „Global Britain” może okazać się projektem zbyt ambitnym do zrealizowania dla tego państwa.

Ukraina skarży Rosję do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy zwróciło się do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza o podjęcie działań, które zmuszą Rosję do...

zobacz więcej

Miejmy nadzieję, że Polska w takiej sytuacji będzie potrafiła zachęcić Brytyjczyków do niezmniejszania swojego zaangażowania w naszym regionie. Sytuacja może również nie być tak pozytywna w kontekście naszych interesów i bezpieczeństwa, gdyby władzę na Wyspach przejęła Partia Pracy, gdyż dla ugrupowania tego kluczowymi zagadnieniami są m.in. zmiany klimatyczne i polityka migracyjna, a nie kwestie związane z NATO i regionalnym bezpieczeństwem.

Zacieśnianie współpracy z Brytyjczykami, zarówno politycznej, jak i wojskowej, leży w interesie Polski. Zjednoczone Królestwo, w porównaniu choćby do Francji i Niemiec, ma o wiele bardziej krytyczny stosunek do Rosji i potrafi go jednoznacznie formułować. Nie kończy też na słowach, ale wspiera sankcje i angażuje się militarnie w regionie. Londyn utrzymuje też dobre relacje z USA, pomimo tego że w ostatnim czasie obserwujemy coraz większy rozłam między Waszyngtonem a Berlinem i Paryżem. Wpływa to także na zbliżanie się obu tych europejskich stolic do Moskwy, dla której jednym z głównych celów jest dzielenie Zachodu i możliwie największe osłabianie wpływów amerykańskich na Starym Kontynencie. Starania rządu w Warszawie o wzmocnienie obecności sił USA w naszym kraju również nie spotykają się z pozytywnym odzewem Francji i Niemiec, które obawiają się, że wpłynie to na pogorszenie ich relacji polityczno-gospodarczych z Rosją. Irytuje ich także, że Polska staje się głównym partnerem Waszyngtonu w Europie, co wzmacnia naszą pozycję.

Władze w Warszawie prowadzą również w kontekście brexitu inną politykę niż Francja i Niemcy, gdyż w przeciwieństwie do nich nie chcą „karać” Zjednoczonego Królestwa za suwerenną decyzję jego obywateli o opuszczeniu UE, ale chcą możliwie sprawnie przeprowadzić ten proces. To zaś sprawia, że po brexicie współpraca Londynu i Warszawy, w kooperacji z innymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej i Północnej, a także większa obecność amerykańskich żołnierzy w naszym kraju, mogą być kluczowymi czynnikami w kontekście odstraszania Rosji.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej