Kambodża: Rośnie niechęć do Chińczyków i ich inwestycji

Relacje Kambodży z Zachodem w ostatnich latach ochłodziły się z powodu niedemokratycznych posunięć premiera Hun Sena (fot. VCG/VCG via Getty Images)

Napływ Chińczyków i chińskiego kapitału do Kambodży pomaga utrzymać wysokie tempo wzrostu gospodarczego, ale chińskie inwestycje pogłębiają problemy społeczne i podsycają antychińskie tendencje wśród Kambodżan – powiedzieli PAP obserwatorzy w Kambodży.

Chiny chcą zainwestować 3 mld dolarów w irańskie pola naftowe

Chiński gigant naftowy Sinopec negocjuje z irańskim National Iranian Oil Company (NIOC) kontrakt o wartości 3 mld dolarów, dotyczący eksploatacji...

zobacz więcej

Relacje Kambodży z Zachodem w ostatnich latach ochłodziły się z powodu niedemokratycznych posunięć premiera Hun Sena, który rządzi azjatyckim krajem od ponad 30 lat. Premier zwraca się więc w stronę Chin w poszukiwaniu wsparcia finansowego i inwestycji. Jeden z europejskich dyplomatów pracujących w regionie określił Kambodżę w rozmowie z PAP jako „zewnętrzną prowincję Chin”.

Według ekspertów zwrot w stronę Pekinu sprzyja dyktatorskim tendencjom Hun Sena. „Chiny potrzebują silnego przywódcy, by z nim negocjować. Chcą dyktatora, zupełnie odwrotnie niż Europa” – powiedział PAP europejski przedsiębiorca pracujący w Phnom Penh od blisko 20 lat. Ze względu na zajmowane stanowisko zastrzegł sobie anonimowość.

– Kambodża jest najbardziej otwartym i liberalnym krajem w regionie. Możecie zainwestować (w spółki należące do kapitału zagranicznego w) 100 proc. we wszystkich sektorach, w tym w bankowości, finansach, ubezpieczeniach, liniach lotniczych i telekomunikacji – przekonywał niedawno chińskich inwestorów sekretarz generalny Rady Rozwoju Kambodży (CDC) Sok Chenda Sophea.

– Nie stosujemy też żadnej kontroli kapitału; możecie sprowadzić tyle pieniędzy, ile chcecie, a kiedy rozwiniecie biznes i osiągniecie zyski, możecie zabrać pieniądze z powrotem do Chin lub do innych krajów bez żadnych restrykcji – mówił Sok cytowany przez chińską agencję prasową Xinhua.

Komentatorzy w Kambodży oceniają, że chińskie inwestycje, które znacznie nasiliły się w ostatnich pięciu latach, w niewielkim stopniu przekładają się na dobrobyt zwykłych mieszkańców kraju, a korzystają z nich głównie mający ziemię i władzę członkowie elit wojskowych i politycznych.

Chiny, Turcja i Włochy czasowo zwolnione z zakazu kupna irańskiej ropy

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo ogłosił, że czasowo zwolnione z zakazu kupna irańskiej ropy naftowej zostało osiem krajów: Chiny, Turcja,...

zobacz więcej

– Współpraca z Chinami jest korzystna dla naszego rządu, ale niekorzystna dla zwykłych ludzi – powiedział PAP ok. 40-letni kierowca motorikszy, wożący turystów po Phnom Penh. Podobne zdanie wyraziła większość Kambodżan, z którymi PAP rozmawiała w stolicy i mieście Sihanoukville na wybrzeżu.

Wielu lokalnych obserwatorów podejrzewa, że dzięki łapówkom, wykorzystując wszechobecną korupcję państwowych urzędników, Chińczycy są w stanie ominąć lokalne prawo i kupować w Kambodży ziemię.

– Ludzie są coraz bardziej negatywnie nastawieni do chińskich inwestycji. Chińczycy windują ceny ziemi, a Kambodżan nie stać już na mieszkania w mieście – powiedział PAP proboszcz anglojęzycznej parafii w Phnom Penh o. Charles Dittmeier. Ocenił, że Chińczycy robią interesy w taki sposób, że większość pieniędzy krąży pomiędzy nimi, a niewiele trafia do lokalnej społeczności.

Jeszcze w 2000 roku w Kambodży znajdował się tylko jeden budynek z windą. Obecnie w Phnom Penh jest już wiele wysokościowców, a dziesiątki innych są w budowie. Wiele z nich powstaje dzięki chińskim inwestycjom i wiele jest budowanych przez chińskich deweloperów.

Część obserwatorów zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach wstrzymano pracę nad niektórymi projektami realizowanymi w Phnom Penh przez spółki chińsko-kambodżańskie. Niektórzy spodziewają się w najbliższym czasie zmniejszenia napływu chińskiego kapitału w związku ze spowolnieniem gospodarczym Chin.

To nie manewry! Tajwan poderwał samoloty w odpowiedzi na działania Chin

W środę Tajwan podniósł alarm, gdy na wodach Cieśniny Tajwańskiej pojawiły się chińskie okręty wojenne. Poderwano samoloty, które mają monitorować...

zobacz więcej

– Współpraca z Chinami jest korzystna dla naszego rządu, ale niekorzystna dla zwykłych ludzi – powiedział PAP ok. 40-letni kierowca motorikszy, wożący turystów po Phnom Penh. Podobne zdanie wyraziła większość Kambodżan, z którymi PAP rozmawiała w stolicy i mieście Sihanoukville na wybrzeżu.

Wielu lokalnych obserwatorów podejrzewa, że dzięki łapówkom, wykorzystując wszechobecną korupcję państwowych urzędników, Chińczycy są w stanie ominąć lokalne prawo i kupować w Kambodży ziemię.

– Ludzie są coraz bardziej negatywnie nastawieni do chińskich inwestycji. Chińczycy windują ceny ziemi, a Kambodżan nie stać już na mieszkania w mieście – powiedział PAP proboszcz anglojęzycznej parafii w Phnom Penh o. Charles Dittmeier. Ocenił, że Chińczycy robią interesy w taki sposób, że większość pieniędzy krąży pomiędzy nimi, a niewiele trafia do lokalnej społeczności.

Jeszcze w 2000 roku w Kambodży znajdował się tylko jeden budynek z windą. Obecnie w Phnom Penh jest już wiele wysokościowców, a dziesiątki innych są w budowie. Wiele z nich powstaje dzięki chińskim inwestycjom i wiele jest budowanych przez chińskich deweloperów.

Część obserwatorów zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach wstrzymano pracę nad niektórymi projektami realizowanymi w Phnom Penh przez spółki chińsko-kambodżańskie. Niektórzy spodziewają się w najbliższym czasie zmniejszenia napływu chińskiego kapitału w związku ze spowolnieniem gospodarczym Chin.

źródło:

Zobacz więcej