„Żółte kamizelki” nie odpuszczają. Protesty znów przybrały na sile

Zamieszki na ulicach Paryża (fot. REUTERS/Gonzalo Fuentes)

60 tysięcy policjantów i żandarmerii zmotoryzowanej na ulicach francuskich miast, w Paryżu płonące samochody i gaz łzawiący – tak wyglądała się 23. sobota protestów tzw. żółtych kamizelek. Chociaż ostatnie demonstracje przebiegały znacznie spokojniej, dziś znów przybrały na sile. W stolicy skontrolowano około 11 tysięcy osób; sprawdzano, czy nie mają przy sobie niebezpiecznych przedmiotów.

Kolejne protesty „żółtych kamizelek”. Ruch traci impet

Uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek” po raz 21. protestowali w sobotę na ulicach Paryża i innych francuskich miast przeciw polityce gospodarczej...

zobacz więcej

W Paryżu doszło do rozrób w okolicach Placu Republiki. Ich sprawcami są, według policji, tak zwani „żółci ultrasi” – skrajne grupy lewackie i ekstremalnej prawicy. Podpalano palety i skutery pozostawione przy trasie przemarszu; atakowano policję, która użyła gazów łzawiących.

Z ambulansów udzielana była pomoc poszkodowanym; około 130 osób aresztowano. Część stacji metra wyłączono z ruchu.

Demonstranci przynieśli transparenty, które nawiązywały do niedawnego pożaru katedry Notre Dame i wynoszących już około miliarda euro datków na jej odbudowę. „Miliony na Notre Dame, ale co z nami, biedakami?”, „Wszystko dla Notre Dame, nic dla biedaków” – można było przeczytać. Wśród „żółtych kamizelek” pojawiały się też głosy, że kataklizm przyćmił ich organizowane od pięciu miesięcy protesty przeciw nierównościom społecznym – pisze AP. Agencja informuje też, że protesty w innych miastach miały w większości spokojny przebieg.

Jak uprzedzał minister spraw wewnętrznych Christophe Castanier, z analiz internetowcyh wpisów wynikało, że rozróby zaplanowano w Tuluzie, Montpellier i Bordeaux, ale przede wszystkim w Paryżu.

Autorzy apelu w sieci nazwali akcję „drugim i ostatecznym ultimatum”, wezwaniem do „rewolucji”. Podpisano je: „Black Bloc i żółte kamizelki”.

Zdaniem ministra Castaniera, chodziło o powtórzenie sytuacji z 16 marca, gdy dochodziło do rabunków, demolowania sklepów, restauracji oraz siedzib banków.

Jednak na ulice francuskich miast wysłano 60 tys. policjantów i żandarmerii zmotoryzowanej. Media informują, że panują wśród nich pesymistyczne nastroje: funkcjonariusze są tak przemęczeni i zestresowani, że znów dwie osoby odebrały sobie życie. Od początku roku samobójstwo popełniło 28 policjantów.

źródło:
Zobacz więcej