Chrześcijanie w świecie islamu [OPINIA]

Sytuacja chrześcijan w świecie islamu jest zróżnicowana i zawsze tak było (fot. REUTERS/Jorge Silva)

W najbliższą niedzielę radosne Alleluja oznajmi Zmartwychwstanie Chrystusa również w wielu krajach muzułmańskich. W niektórych jednak co najwyżej będzie można usłyszeć świst bata opadającego na chrześcijańskie plecy lub ujrzeć wyznawcę Chrystusa rozpiętego na krzyżu i to nie w ramach krwawej inscenizacji. Sytuacja chrześcijan w świecie islamu jest zróżnicowana i zawsze tak było.

Dziś Wielki Piątek – drugi dzień Triduum Paschalnego

Dziś Wielki Piątek. Dla chrześcijan to czas kontemplowania męki i śmierci Chrystusa. W kościołach nie sprawuje się mszy. Wieczorem wierni...

zobacz więcej

O tym, jak różne są podejścia muzułmanów do chrześcijan, można się było przekonać po tragicznym pożarze paryskiej katedry Notre Dame. Pochodzący z Algierii rektor Wielkiego Meczetu w Paryżu Dalil Boubakeur wezwał swoich współwyznawców z Francji do wsparcia finansowego odbudowy katedry. Przypomniał przy tym, że Pani Mariam, jako matka Jezusa (czyli dla muzułmanów proroka Isy), jest wspominana 34 razy w Koranie. To nie jest tani chwyt, mający na celu ocieplenie wizerunku muzułmanów.

Kult maryjny jest obecny w części świata islamu, np. w Iraku. Na własne oczy widziałem w 2016 r. otulone czadorami muzułmanki palące świeczki pod ikoną Matki Boskiej w dawnym kościele garnizonowym armii Andersa w Bagdadzie.

U części muzułmanów, zwłaszcza szyitów, następuje zresztą pewnego rodzaju synteza trzech postaci tj. Marii oraz Fatimy, córki Mahometa i zarazem żony Alego, pierwszego szyickiego imama, a także Chadidży, pierwszej żony Mahometa i matki Fatimy, pochodzącej zresztą z chrześcijańskiej rodziny.

Jednak gdyby ktoś ośmielił się czcić Panią Mariam w Arabii Saudyjskiej, mogłoby się to dla niego bardzo źle skończyć. Nie wydaje się również, by apelu Boubakeura zamierzali posłuchać wszyscy muzułmanie we Francji. Pod arabskojęzycznymi informacjami o pożarze symbolu chrześcijaństwa we Francji w mediach społecznościowych roiło się bowiem od wyrazów radości i zadowolenia.

Jeden z irackich ajatollahów powiedział mi kiedyś, że Irak jest jak ogród pełen pięknych kwiatów i jeśli zabraknie któregoś z nich, nie będzie już taki piękny. Tym kwiatem są oczywiście iraccy chrześcijanie, którzy nad Eufratem i Tygrysem byli od samego początku chrześcijaństwa. Według jednej z legend to nestoriańscy mnisi skłonili w 762 r. abbasydzkiego kalifa Al-Mansura, by założył nową stolicę świata muzułmańskiego w zamieszkiwanej przez nich od wieków niewielkiej osadzie nad Tygrysem, noszącej staroperską nazwę Dar Boga, czyli Bagdad.

Chrześcijanie ze Strefy Gazy bez wstępu do Jerozolimy

Izrael nie udzielił ani jednego pozwolenia chrześcijanom ze Strefy Gazy, aby mogli udać się na Święta Paschalne do Jerozolimy. Decyzję tłumaczy...

zobacz więcej

W Iraku wciąż pełno jest zresztą kościołów, choć chrześcijan już niestety coraz mniej. Nie jest to jednak efekt systematycznych prześladowań, występujących w niektórych innych krajach muzułmańskich, lecz ogólnego braku bezpieczeństwa, jaki nastał po 2003 r. Całe szczęście od 2017 r. sytuacja się poprawia, więc jest szansa na zahamowanie tego exodusu.

Przysięgamy, że odbudujemy kościoły

Gdy na Irak spadła plaga Państwa Islamskiego, sytuacja chrześcijan stała się jeszcze gorsza. W Kurdystanie zawsze byli jednak bezpieczni. Pewien kurdyjski pastor z Duhoku opowiedział mi, jak imam meczetu z sąsiedztwa próbował go zastraszyć, by nie budował kościoła. Bardzo szybko owego imama odwiedziła kurdyjska bezpieka Asaisz, która skłoniła go, by sam się wyniósł w inne miejsce. Również szyici nigdy nie zapomnieli o tym, jak często wymieniana jest w Koranie Pani Mariam.

Katolicki ksiądz w Bagdadzie pokazał mi w 2016 r. nagranie, na którym szyici w rytualnej pieśni na cześć imama Husajna przysięgali Pani Mariam, że odbudują kościoły w Niniwie. Milicje szyickie już w 2015 r. nagrały zresztą piękny klip, na którym iracki żołnierz rozwala młotem kłódkę na drzwiach kościoła, zamazuje napis „własność Państwa Islamskiego”, podnosi krzyż na ołtarzu i modli się ramię w ramię z chrześcijanami, zapełniającymi otwarta na nowo świątynię.

Zabić Asię Bibi!

Chrześcijanie wciąż jednak mają wiele problemów w Iraku, choć może być on uważany za raj na tle ich pozycji w niektórych innych krajach muzułmańskich. W Pakistanie, gdzie mieszka ponad 3 mln chrześcijan, ich sytuację najlepiej obrazuje sprawa Asii Bibi.

Biedna chrześcijanka z małej wioski przeszła gehennę tylko dlatego, że chciała się napić wody ze studni, z której piły też muzułmanki. Te zaatakowały sąsiadkę i oskarżyły o bluźnierstwo. Przez 10 lat przebywała w więzieniu i groziła jej kara śmierci. Chrześcijanie nigdy też nie mieli przedstawiciela w pakistańskim parlamencie.

Król Jordanii: Strzeżemy świętych miejsc chrześcijaństwa. To trwała część świata arabskiego

Chrześcijanie stanowią „trwałą część składową świata arabskiego” – oświadczył król Jordanii Abdullah II. Monarcha dodał, że jego kraj będzie...

zobacz więcej

Tymczasem w czterech krajach muzułmańskich (nie licząc Libanu, gdyż nie jest on muzułmański) chrześcijanie mają zagwarantowane miejsca w parlamencie. Jest to oczywiście Irak (5 mandatów w 329-osobowym parlamencie federalnym oraz 6 mandatów w 111-osobowym parlamencie kurdyjskim), Iran (3 mandaty w 290-osobowym parlamencie), Palestyna (6 na 132 miejsca) i Jordania (9 miejsc na 110).

Chrześcijanie są jednak również obecni w kilku innych parlamentach krajów świata islamu. W Egipcie, w którym chrześcijanie, głównie z kościoła koptyjskiego, stanowią około 15-20 proc. populacji, w 596-osobowym parlamencie zasiada 39 deputowanych chrześcijańskich. Informację taką podał Tawadros II, koptyjski papież. Podkreślił jednocześnie, że przed 2011 r. było to zaledwie 1-2 przedstawicieli.

Chrześcijanami są też dwaj członkowie obecnego rządu egipskiego: minister ds. imigracji i diaspory Nabila Makram oraz minister ds. solidarności społecznej Ghada Wali.

Polityczne reprezentacje chrześcijan na Bliskim Wschodzie

Egipt jest jednak jedynym północnoafrykańskim państwem muzułmańskim, w którym chrześcijanie mają polityczną reprezentację, choć zarówno w Libii jak i Algierii stanowią ok 1,5 proc., a być może nawet więcej. Inaczej jest oczywiście na Bliskim Wschodzie. W Syrii, w której liczbę chrześcijan ocenia się na jakieś 10 proc., również mają oni swoich przedstawicieli na wysokich pozycjach – zarówno w strukturach oficjalnych organów związanych z Assadem, jak i stworzonej z inicjatywy Kurdów Autonomicznej Administracji Syrii Północno-Wschodniej.

Chrześcijaninem jest m.in. przewodniczący syryjskiego parlamentu Hamuda Jusef Sabbagh, a także współprzewodnicząca Regionu Dżazira Syrii Północno-Wschodniej Elisabeth Gawrie. Najbardziej znanym politykiem chrześcijańskim w historii Syrii był Fares al-Churi, czterokrotny przewodniczący parlamentu i dwukrotny premier. Oczywiście na terenach opanowanych przez tzw. umiarkowanych rebeliantów, przez długi czas uparcie wspieranych przez Zachód, rolą chrześcijan było wyłącznie płacenie kosmicznie wysokiej dżizji (specjalnego podatku dla „niewiernych”).

Nasilają się prześladowania chrześcijan w Indiach

Zbliżające się Boże Narodzenie i przygotowania do jego obchodów nie podobają się hinduistycznym ekstremistom. W stanie Asam w północno-wschodnich...

zobacz więcej

W Jordanii chrześcijanie stanowią około 4 proc. populacji, a w Palestynie około 2 proc., natomiast w Iranie również około 4 proc. (są to głównie sprowadzeni tam przez szachów safawidzkich Ormianie). Najbardziej dramatyczny los spotkał chrześcijan w Turcji. Przed I wojną światową na terenie zajmowanym obecnie przez to państwo chrześcijanie stanowili około jednej czwartej całej populacji. Rzezie i wygnania, w tym w szczególności ludobójstwo Ormian i Asyryjczyków, doprowadziły do spadku ich liczby do około 5 proc. w 1927 r. i 0,3 – 0,4 proc. dziś.

W Turcji mieszka jednak również kilkaset tysięcy potomków Ormian, którzy zmienili wyznanie, by uniknąć rzezi (tzw. „ukryci Ormianie”). Przez dekady bali się oni przyznawać do swojego pochodzenia, a kościoły były albo spalone, albo przeznaczone na inne cele.

Seldżucki dżihad i mit o krucjatach

Warto zresztą pamiętać, że gdy Polska przyjmowała chrzest, większość terytorium dzisiejszej Turcji również wciąż była chrześcijańska. Tereny podległe Bizancjum sięgały północnej granicy dzisiejszego Libanu. Krytycy chrześcijańskiego dziedzictwa Europy często sugerują, że problemy między światem islamu a chrześcijaństwem zaczęły się przez krucjaty.

Tymczasem prawda jest taka, że to barbarzyńscy i zarazem fanatyczni religijnie przybysze z Azji, tj. seldżuccy Turcy najechali w połowie XI w. na chrześcijańskie ziemie Bizancjum. Nawiasem mówiąc, chwilę wcześniej zadali coup de grace „złotemu wiekowi” islamu, niszcząc szyickie władztwo Bujidów w Bagdadzie. Malowniczo oddaje ten klimat niemiecki film „Medicus” z 2013 r.

Szkoły chrześcijańskie w Izraelu domagają się równego traktowania

– Szkoły chrześcijańskie w Izraelu ponowiły żądanie utrzymania praw zapewnianych im przez państwo. Obecnie 47 takich placówek otrzymuje jedynie...

zobacz więcej

Później, w 1071 r. hordy seldżuckiego wodza Alp Arslana rozbiły bizantyjską armię pod Manzikertem i zagrabiły większość Anatolii. Tureckie bandy zaczęły też napadać na chrześcijańskich pielgrzymów zmierzających do zajętej przez Seldżuków Ziemi Świętej. Wcześniej, pod rządami szyickich Fatymidów, poza epizodem kalifa Al-Hakima, takich problemów tam nie było. Trudno się zatem dziwić, że 28 lat po Manzikercie i ponad 400 lat po zdobyciu Jerozolimy przez muzułmanów, ruszyła I krucjata.

Na początku XXI w. wydawało się, że nastaną lepsze czasy dla chrześcijan w Turcji. Kurdowie i diaspora ormiańska odbudowali m.in. ormiański kościół w Diyarbakir. W 2016 r. został on jednak ponownie spalony przez tureckie wojsko. W 2011 r. Aramejczyk Erol Dora został pierwszym chrześcijańskim deputowanym do parlamentu, związując się z frakcją kurdyjskiej partii HDP. W 2015 r. do tureckiego parlamentu dostało się już czterech deputowanych chrześcijańskich, z czego dwóch z oskarżanej przez Erdogana o „propagandę terrorystyczną” HDP. W 2018 r. żaden z nich nie został jednak ponownie wybrany, a jedynym chrześcijaninem w tureckim parlamencie jest deputowany HDP z Mardin Tuma Celik (Asyryjczyk).

Śmierć za apostazję, surowe kary za Biblię

Liczni chrześcijanie zamieszkują również Półwysep Arabski, m.in. Arabię Saudyjską. W kraju tym jeszcze w XIX wieku były kościoły, ale od kiedy Brytyjczycy pomogli dojść do władzy fanatycznej, wahabickiej rodzinie Saudów, zakazane zostały wszelkie niemuzułmańskie symbole i praktyki religijne.

Za posiadanie Biblii czy krzyżyka grożą surowe kary, choć liczbę chrześcijan w 33-milionowej Arabii Saudyjskiej ocenia się nawet na 2 mln. Są to w przeważającej większości imigranci zarobkowi. W Arabii Saudyjskiej, a także m.in. w Katarze, konwersja z islamu na chrześcijaństwo jest karana śmiercią. Tymczasem to właśnie te kraje najwięcej inwestują w muzułmańskie szkolnictwo w Europie.

W mijającym roku wzrosła liczba zamordowanych chrześcijan

O ponad 3 tysiące w porównaniu z rokiem 2017 wzrosła w dobiegającym końca roku liczba chrześcijan, którzy zginęli z powodu swej wiary w różnych...

zobacz więcej

Jedynymi krajami Półwyspu Arabskiego, w których przynajmniej niewielka część miejscowych chrześcijan ma prawa polityczne i obywatelstwo, są Bahrajn i Kuwejt. W Kuwejcie jest to około 250 osób z 750 tys. populacji miejscowych chrześcijan (ok. 20 proc. mieszkańców). W Bahrajnie jest to około 1 tys. osób, choć liczbę wyznawców Chrystusa ocenia się tam na ponad 14 proc. w 1,5-milionowej populacji. Emir mianował jednak przedstawiciela chrześcijan do 40-osobowej miejscowej namiastki parlamentu.

Koptowie świętują za tydzień, nestorianie – razem z nami

W Iraku dwa cenzusy przeprowadzone w połowie XX w. wykazywały, że chrześcijanie stanowią 3,25 proc. populacji, jednak inne szacunki wskazywały, że w 1987 r. było ich aż 8,5 proc., a w 2003 r. – 6 proc. Obecnie ocenia się ich liczbę na zaledwie 300 tys. w 40-milionowej populacji Iraku, czyli niespełna 1 proc.

W Iraku Alleluja zabrzmi w najbliższą niedzielę, gdyż większość miejscowych chrześcijan należy albo do Chaldejskiego Kościoła Katolickiego, albo do jednego z dwóch Kościołów asyryjskich. Wszystkie trzy wywodzą się z Kościoła nestoriańskiego, który oddzielił się od Rzymu po soborze efeskim w 431 r. W XIII w. na krótko zyskał dominującą pozycje w Iraku z uwagi na to, że nestorianizm przyjęło część mongolskich zdobywców tych ziem.

W XVI w. doszło natomiast do rozłamu w nim i część uznała ponownie zwierzchność Rzymu. Kościół asyryjski, podobnie zresztą jak znacznie mniej liczny w Iraku Apostolski Kościół Ormiański (oddzielił się od Rzymu po soborze chalcedońskim w 451 r.), również obchodzą Wielkanoc 21 kwietnia. Koptowie w Egipcie i znaczna część chrześcijan w Syrii będą radować się ze Zmartwychwstania tydzień później.

źródło:
Zobacz więcej