„Przeszmuglowano mnie na wykład”. Uczelnia chciała udaremnić odczyt prof. Legutki

– Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa – ocenia profesor Legutko (fot. arch. PAP/WiktorDąbkowski)

Władze amerykańskiej uczelni Middlebury College, w stanie Vermont, odwołały wykład prof. Ryszarda Legutki. Jako powód podano planowane protesty liberalnych aktywistów. Odczyt zatytułowany „Demony w demokracji: Totalitarne pokusy w wolnym społeczeństwie” jednak się odbył. – Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa – ocenia profesor.

„Polski filozof i uczestnik antykomunistycznej opozycji z czasów zimnej wojny ostrzega, że także zachodnia demokracja może podążać w stronę totalitaryzmu” – zauważa portal freebeacon.com. „Odwołania odczytu domagali się niektórzy wykładowcy i studenci uczelni. Powołali się na poglądy polskiego naukowca – jego „krytykę multikulturowości, feminizmu i homoseksualizmu”, nazywając je „homofonicznymi, rasistowskimi, ksenofobicznymi i mizoginistycznymi” – czytamy.

W czwartek głos w sprawie zabrał sam Legutko. – Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa – ocenił. Jak dodał, wykład ostatecznie odbył się dzięki wsparciu części profesorów i studentów.

Prof. Legutko do kanclerz Merkel: Gdzie jest pani chrześcijańsko-demokratyczna wizja Europy?

– Gdzie jest pani chrześcijańsko-demokratyczna wizja Europy? – pytał w trakcie debaty w PE kanclerz Angelę Merkel lider grupy EKR Ryszard Legutko...

zobacz więcej

Legutko jest w PE szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obecnie przebywa w USA. Wykład miał związek z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki „The Demon in Democracy”. Na odczyt zaprosiły go, jak mówi, władze tej uczelni. W ciągu ostatniego roku wykłady nawiązujące do tej książki wygłosił m.in. na Harvardzie i w Yale.

Chociaż polski eurodeputowany przyleciał na spotkanie do Vermont, władze uniwersytetu podjęły decyzję o odwołaniu wykładu. – Dzień przed moim przyjazdem dostałem informację, że na uczelni w związku z moim wykładem szykuje się jakiś protest. Dwa lata temu doszło tu do głośnego wydarzenia. Jeden ze znanych autorów piszących na tematy społeczne został zaatakowany (chodzi o Charlesa Murraya, amerykańskiego politologa i pisarza - red.). Ludzie z jego otoczenia nawet zostali pobici. W rezultacie jego wykład został zerwany – powiedział.

– To dlatego prawdopodobnie pojawiły się obawy, że może dojść do podobnego wydarzenia – dodał profesor. – Kiedy dotarłem wczoraj do Middlebury, dotarła do mnie informacja, że wykład został odwołany. Rektor uczelni nie była uprzejma mnie o tym powiadomić. Pomimo tego część studentów, około czterdziestu osób, postanowiła, że wykład wygłoszę. Jeden z profesorów, prof. Dickinson, zaprosił mnie na swoje seminarium. Ci młodzi ludzie przewieźli mnie na to spotkanie, a na uczelnię dostałem się tylnymi drzwiami. Zostałem, nazwijmy tak, przeszmuglowany na salę wykładu, co uznałem nawet za dość zabawne. Wykład wygłosiłem – relacjonował Legutko. Jak podkreślił, wykład odbył się wbrew oficjalnej decyzji uczelni.


– Władze uczelni dowiedziały się o tym jednak i wiem, że prof. Dickinson i niektórzy studenci są obecnie wzywani do rektora, żeby wytłumaczyli się z tej sprawy – zaznaczył. Dodał, że widział też pismo rozesłane przez rektor uczelni do studentów, w którym odwołanie wykładu tłumaczy m.in. kwestiami bezpieczeństwa.

Legutko: Mam nadzieję, że Orban zastanowi się nad przynależnością do EPL

Szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE Ryszard Legutko powiedział w wywiadzie dla „FT”, że ma nadzieję, że EKR uda się...

zobacz więcej

– Rektor napisała, że bardzo żałuje, że ci, którzy chcieli wejść ze mną w krytyczny dialog, nie mieli tej okazji. Nie było żadnego słowa w tym piśmie, że była grupa studentów i naukowców, która chciała posłuchać mojego wykładu. Nie było słowa o tym, że przecież zostałem poszkodowany tą sytuacją – podkreślił Legutko. W jego ocenie sytuacja ta dowodzi, że na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa.

– Oczywiście jestem przekonany, że nikt z protestujących nie czytał mojej książki. Na Facebooku pojawiały się obraźliwe informacje w związku z wykładem, że jestem homofobem i seksistą. To standardowe litanie lewicowych bojówkarzy – zaznaczył eurodeputowany. Jego zdaniem na uczelni wobec jego wykładu pojawił się opór, bo w książce zawarł krytykę politycznej poprawności, którą zestawił z komunizmem. Jak mówił, znajduje się w niej też m.in. krytyczne spojrzenie na ruchy feministyczne.

źródło:
Zobacz więcej