Kosma Złotowski: Jesteśmy Europejczykami, dlatego że jesteśmy Polakami

Jesteśmy Europejczykami, dlatego że jesteśmy Polakami, Hiszpanami, Anglikami czy Niemcami, a nie dlatego że jesteśmy Europejczykami abstrahując od naszych krajów - powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Kosma Złotowski, eurodeputowany PiS. - To nawet nie jest wspólnota konkretnych interesów, to jest arena współczesnej wojny. Bez użycia wojny, ale jednak wojny. To jest bardzo ostra walka, gdzie wszystkie metody są dozwolone, poza strzelaniem... jak na razie. Oczywiście odbywa się to pod płaszczykiem, który bardzo ładnie wygląda.

Europoseł PiS: PE przyjął pakiet mobilności pod presją, łamiąc regulamin

– Łamiąc własny regulamin i będąc pod polityczną presją, PE przyjął pakiet mobilności; będziemy z pewnością skarżyć tryb głosowania do Trybunału...

zobacz więcej

Czy jest jakakolwiek reakcja na pana próby zainteresowania Komisji Europejskiej sprawą przetargów na warszawskie tramwaje i wejściem na polski, a tym samym europejski rynek koreańskiego Hyundaia.

Komisja Europejska stwierdziła krótko, że to sprawa krajowych władz i urzędu ds. zamówień publicznych.

To wszystko? Dość lakoniczna odpowiedź jak na problem ochrony rynku europejskiego.

Wtedy, kiedy my zadajemy komisji pytanie dotyczące nie tylko ekspansji jakichś firm, jak w tym przypadku, ale także o to, dlaczego te same produkty, które pojawiają się na Zachodzie, są u nas wystawiane w wyższych cenach, albo że tak samo nazywane produkty są gorszej jakości, wówczas komisja odpowiada lakonicznie. Natomiast, jeżeli by się zapytać komisji, dlaczego polscy pracownicy pracują za niższe pensje we Francji albo w Niemczech, wówczas komisja odpowie obszernie. Mało tego, odpowie, jakie podejmie kroki, by to nie miało miejsca.

Nawiązuje pan do niekorzystnego dla Polski pakietu mobilności, który Parlament Europejski przyjął z pominięciem przyjętych przez siebie przepisów.

Tak, dlatego że PE w zeszłym roku w lipcu odrzucił wszystkie trzy dyrektywy w tej sprawie. Tym samym w ogóle nie powinno być pakietu mobilności, bo już wtedy skończył on swój żywot legislacyjny. Ale okazuje się, że można go ponownie skierować do komisji, która odrzuciła dwa projekty. Skoro dwa odrzuciła, to przynajmniej one nie powinny być procedowane. Ale nie, wszystkie trzy były na posiedzeniu plenarnym.

Zdaniem opozycji, to wina Pana ugrupowania, a właściwie rządu, że nie umieliście się porozumieć z Brukselą lub z poszczególnymi państwami, by głosowanie przebiegało inaczej.

To zarzut wynikający z tego, że opozycja musi coś zarzucać rządowi. Rządy nie mieszają się w procedury parlamentarne.

Chodzi bardziej o działania kuluarowe.

Przedstawiciele rządu, minister transportu osobiście rozmawiali ze zwolennikami pakietu mobilności. Rząd dostarczał nam ekspertyz, które jasno wykazywały, w jaki sposób ten pakiet zagrozi transportowi z Europy Wschodniej. Wielu europosłów udało się przekonać. Mieliśmy po swojej stronie również zachodnich posłów. Niewielu, ale jednak.

Nie udało się wam jednak przekonać krajów Grupy Wyszehradzkiej - Czech i Słowacji.

Dla Czech i Słowacji stworzono specjalną kategorię, bo oni wykonują najwięcej kursów tylko przez jedną granicę do Niemiec czy na Węgry, a więc dla nich stworzono kategorię ruchu bilateralnego, który jest wyłączony z systemu obowiązującego innych.

Sprawa zasadności głosowania ma być zgłoszona do Trybunału w Luksemburgu.

Na razie zastanawiamy się, co będzie skuteczniejsze. Czy na przykład skuteczniejsza będzie skarga rządów Europy Wschodniej. Sondujemy, czy w ogóle te państwa są w stanie się dogadać, by taką skargę złożyć. Pozostaje też zbiorowa skarga posłów z tej części Europy.

Europoseł PiS złożył do KE interpelację ws. przetargu na warszawskie tramwaje

Europoseł Kosma Złotowski z Prawa i Sprawiedliwości złożył do Komisji Europejskiej interpelację ws. przetargu na warszawskie tramwaje. Jak...

zobacz więcej

Czy polscy posłowie są w stanie dogadać się z posłami z Europy Wschodniej? O solidarności i wspólnocie jako takiej w Unii w ogóle ciężko mówić.

W tym wypadku można mówić o tej solidarności, choć jak mówiłem wcześniej, wyłączone z niej zostały Czechy i Słowacja. Do końca kadencji nie będzie pakietu mobilności, a co będzie w nowym parlamencie, zobaczymy.

W czasie tego głosowania polscy eurodeputowani głosowali podobnie bez względu na frakcję. To nie jest częste zjawisko, a i tak nie udało się nic zrobić. Czy polska siła w PE jest po prostu za słaba, by przeprowadzić coś ważnego z naszego punktu widzenia?

Nie wiem, czy można mówić o słabości. Niewątpliwie Platforma głosowała z nami, ale jednocześnie nie potrafiła przekonać kolegów ze swojej frakcji, czyli Europejskiej Partii Ludowej. No, ale nie tylko PO nie zdołała, bo Węgrom się też to nie udało, choć Węgrów na wszelki wypadek zawieszono. Nam się udało przekonać całą naszą grupę polityczną, żeby złożyć chociaż poprawki. To ma znacznie regulaminowe. W innych grupach to się nie udało. Polscy posłowie, nawet gdy głosują jednomyślnie, nie stanowią większości wobec posłów Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Decyduje większość. To nie znaczy, że nie jesteśmy w stanie przekonywać innych, to czasami się udaje.

Trybunał Sprawiedliwości UE zajmuje się wciąż polską reformą sądownictwa, z której rząd w dużej mierze się wycofał. Czy rząd dalej będzie się wycofywał z wszelkich reform w tej sferze?

Nie. Myślę, że rząd się już z niczego nie wycofa, bo nie ma z góry upatrzonych pozycji, na które mógłby się wycofać. Natomiast trybunał, jeśli znajdzie pretekst, bardzo chętnie zajmie się Polską, a nasza opozycja chętnie mu takich pretekstów dostarczy, uważając, że stawia zarzuty rządowi Prawu i Sprawiedliwości. Nieprawda, osłabia się państwo jako część Unii Europejskiej, a przez to też oni są osłabieni.

Czy istnieje w ogóle coś takiego, jak solidarność europejska czy jest to jedynie wspólnota konkretnych interesów, tych czy innych państw.

To nawet nie jest wspólnota konkretnych interesów, to jest arena współczesnej wojny. Bez użycia wojny, ale jednak wojny. To jest bardzo ostra walka, gdzie wszystkie metody są dozwolone poza strzelaniem... jak na razie. Oczywiście odbywa się to pod płaszczykiem, który bardzo ładnie wygląda. Przecież o pakiecie mobilności nie mówi się, że on ma dzielić rynek europejski na Wschód i na Zachód, ale mówi się, że to dbałość o dobro kierowców. Przy czym nasi kierowcy są dobrze opłacani, wypoczywają w warunkach, jakie są dostępne w Europie. W Europie nie ma warunków, które są opisane w tym pakiecie. W samych Niemczech brakuje ponad 37 tysięcy miejsc parkingowych, opisanych w tym pakiecie. I kto ma je wybudować? Parlament czy Komisja Europejska tego nie zrobi. Musiałby to zrobić rząd Niemiec, ale on tego nie ma w planach.

PE poparł propozycje przepisów w sprawie przewoźników drogowych

Europarlament poparł w czwartek propozycje nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. Sprawa dotyczy kontrowersyjnych regulacji...

zobacz więcej

Niedawno Grzegorz Schetyna namawiał Donalda Tuska, by ten bardziej zaangażował się w kampanię przed wyborami europejskimi. Rozumie pan entuzjazm przewodniczącego PO, czy bardziej skłania się do opinii Ryszarda Czarneckiego, który z kolei uważa, że przyjazd szefa RE będzie błogosławieństwem dla PiS, bo to jeszcze bardziej zmotywuje jego elektorat.

Szczerze mówiąc, zupełnie mnie to nie obchodzi. Musimy patrzyć na to, jak przekonać ludzi do naszego programu. To jest nasze główne zadanie. A co zrobi Donald Tusk, to jest ich biznes. Niech sobie biorą przywódce, jakiego chcą. Z tym tylko zastrzeżeniem, że tak długo jak Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, tak długo nie może się wtrącać w interesy któregokolwiek kraju członkowskiego.

Ale dlaczego ma zachowywać się neutralnie, skoro jego kolega Frans Timmermas bierze aktywnie udział w kampanii wyborczej w Polsce.

I to jest skandaliczny przykład. Frans Timmermans jest urzędującym komisarzem, wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, co oczywiście powinien zawiesić.

Powinien i co z tego?

To są właśnie takie podwójne standardy w UE. Inne dla mniej potężnych, inne dla silniejszych. Jest problem krajów, które mają deficyt budżetowy powyżej trzech procent, ale Jean-Claude Juncker zapytany o podobny deficyt Francji, odpowiada, że nic z tym nie zrobi, bo to jest Francja.

Jak pan ocenia sondaże przed wyborami do Europarlamentu. Prowadzi PiS, ale z przewagą 3-4 procentową. To dużo czy mało?

Tak, prowadzi z taką przewagą, ale rywalizując z całą koalicją Platformy Obywatelskiej z postkomunistami. To w ogóle jest śmieszna koalicja, która w pierwszym zdaniu mówi o wspólnym starcie i jednolitym zdaniu w sprawie polityki europejskiej, a w drugim przyznaje, że po wyborach rozejdą się po różnych frakcjach. To jest niepoważne.

Niemniej są niedaleko za wami i liczą na swój wielkomiejski elektorat, który ma dużą frekwencję podczas europejskich wyborów. Jak motywujecie mieszkańców mniejszych miejscowości?

W kampanii wyborczej będziemy przedstawiać dwie różne wizje Unii Europejskiej. Z jednej strony Unii, jako federalnego państwa, do którego trzeba zbudować też nowego człowieka. I tego nowego człowieka druga strona proponuje budować choćby poprzez wybór tożsamości. Od dziecka, według nich, można sobie wybrać, czy chce się być mężczyzną czy kobietą. Można budować nowego człowieka poprzez odwrócenie się od własnej historii i tradycji. Jest też druga wizja, którą my reprezentujemy, czyli Europy współpracujących ze sobą narodów. Mówimy wyraźnie: jesteśmy Europejczykami, dlatego że jesteśmy Polakami, Hiszpanami, Anglikami czy Niemcami, a nie dlatego że jesteśmy Europejczykami abstrahując od naszych krajów.

To wystarczy?

Uświadamiamy ludziom, że to, co się dzieje w Brukseli ma bezpośrednie przełożenie na to, co dzieje się tutaj. Gdyby na przykład wszedł ostatecznie w życie ten nieszczęsny pakiet mobilności, straciłyby na nim głównie małe firm transportowe, których w Polsce jest większość

Koalicja Europejska pytana o różne podejście członków do spraw z wiązanych z lobby LGBT, odpowiada, że UE nie zajmuje się tymi sprawami i pozostawia to państwom członkowskim. Czy rzeczywiście lobby środowiska LGBT nie ma żadnego znaczenia w Europarlamencie?

Ależ oczywiście, że ma i to ogromne. Ostatnio była awantura, którą zrobiły posłanki partii liberalnych i lewicowych przewodniczącemu Tajaniemu, że ma zamiar wziąć udział w kongresie rodziny. Ich zdaniem kongres rodziny to zgromadzenie homofobów i jest to wystąpienie przeciwko "naszym" europejskim wartościom, które są przyjazne homoseksualizmowi.

źródło:
Zobacz więcej