Ostatni kapelan Kozielska

Ks. Jan Leon Ziółkowski został zamordowany przez NKWD (fot. pl.wikipedia.org/PAP/Bartłomiej Zborowski)

Triduum Paschalne to wyjątkowy okres dla chrześcijan, szczególnie dla kapłanów. W Wielki Czwartek wspominamy Ostatnią Wieczerzę, podczas której Jezus ustanowił dwa sakramenty – Eucharystię i kapłaństwo. W tym wyjątkowym okresie warto wspomnieć także wyjątkowego duszpasterza i męczennika, w przypadku którego proces beatyfikacyjny zdaje się być formalnością. Ks. Jan Leon Ziółkowski, kapelan obozu w Kozielsku, zginął za wiarę i ojczyznę, bestialsko zamordowany przez enkawudzistów w Katyniu wiosną 1940 r.

Wymordowali oficerów, twierdzili, że „uciekli do Mandżurii”. Rocznica zbrodni katyńskiej

W pierwszych dniach kwietnia 1940 r. rozpoczęły się masowe egzekucje polskich jeńców przetrzymywanych w Związku Sowieckim. Za ofiary Zbrodni...

zobacz więcej

13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. To również odpowiedni moment, by pochylić się nad losami ks. Ziółkowskiego, którego biografia wpisuje się tragiczne losy Polski branej na cel przez obce imperia i ich zbrodnicze ideologie. Nie odstąpił od Boga nawet w chwili największej próby, pełniąc posługę swoim towarzyszom do ostatnich chwil przed śmiercią.

Urodził się 2 kwietnia 1889 r. w Woli Wieruszyckiej w Małopolsce, w ówczesnym zaborze austriackim. Urokliwa dolina rzeki Stradomki była trudnym miejscem do życia, choć z krzewieniem polskości nie było tam takich problemów jak choćby w zaborze pruskim czy rosyjskim.

Niezłomny charakter

Jan Leon pochodził z rodziny włościańskiej, także dzięki temu wykształcił się w nim silny i niezłomny charakter. Rodzice, Jan i Maria z domu Jarotek, ochrzcili go w kościele parafii św. Bartłomieja Apostoła w pobliskim Łapanowie. W tej wsi również się wychowywał i ukończył czteroklasową szkołę powszechną. Dalszą naukę podjął w Bochni.

W 1909 r. zdał maturę w słynnym gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego. Wśród jego absolwentów było wiele późniejszych ofiar Zbrodni Katyńskiej – kpt. Wiktor Bajer, por. Jan Cichowski, ppor. Kazimierz Gąsiorek, kpt. Bolesław Janicki, ppor. Antoni Maksymowicz, ppor. Tadeusz Mączka, kmdr dr Leon Moszczeński, kpt. dr Tadeusz Nodzyński, ppor. Wiesław Nowotarski, ppor. Marian Pawełek, ppłk dr Józef Seruga, ppor. Jan Waligóra, ppor. Adam Wojtowicz...

XII Katyński Marsz Cieni w hołdzie zamordowanym przez NKWD

400 rekonstruktorów z całej Polski bierze udział w XII Katyńskim Marszu Cieni. Pochód ma upamiętnić ofiary Zbrodni Katyńskiej. Za rekonstruktorami...

zobacz więcej

Po zdaniu egzaminu dojrzałości wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie, równolegle podjął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. 29 czerwca 1913 r. otrzymał w Katedrze Wawelskiej święcenia kapłańskie z rąk księdza biskupa Adama Stefana Sapiehy, Księcia Niezłomnego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli duchowieństwa w naszej historii.

Pierwszą misją ks. Ziółkowskiego była funkcja wikarego w parafii Wszystkich Świętych w Babicach koło Alwerni. Równolegle uczył religii w Szkole Ludowej Żeńskiej im. Urszuli Kochanowskiej w Krakowie. Posługa w Babicach trwała do 1917 r. i przypadła częściowo na okres I wojny światowej, która przyniosła młodemu duchownemu wielką stratę. Na froncie włoskim poległ bowiem jego młodszy brat Karol.

Sam ks. Ziółkowski chciał dołączyć do Legionów Polskich sformowanych z inicjatywy Józefa Piłsudskiego jako kapelan, ale nie przyjęto go z uwagi na brak wolnych etatów. Duchowny musiał z bólem przyjąć odmowę, od najmłodszych lat chciał bowiem być jednocześnie księdzem i żołnierzem. Pocieszenie mogło mu dać imponujące świadectwo moralności wystawione przez zwierzchników po zakończeniu służby w Babicach. Wskazano, że odznaczał się wielką gorliwością w pełnieniu swojej kapłańskiej posługi.

Wielka gorliwość

„Miło mi zaznaczyć i sumiennie stwierdzić, że ksiądz Jan Ziółkowski przez przeciąg lat czterech obowiązki swe spełniał bardzo gorliwie, sumiennie, rzetelnie, bez oglądania się na wzniosłe pochwały lub marne zyski. W konfesjonale bez wytchnienia, w szkole z uszczerbkiem nieraz zdrowia, przy chorych prawdziwy pocieszyciel, na ambonie gorliwy kaznodzieja, ubogim sierotom, potrzebującym pomożyciel” – odnotowano w raporcie.

Ks. Ziółkowski (drugi z lewej) od dziecka chciał być księdzem i żołnierzem (fot. muzeumkatynskie.pl)

Córka generała, śpiewaczka, pilot. Jedyna kobieta, która zginęła w Katyniu

Jej ojciec gen. Józef Dowbor-Muśnicki we wspomnieniach pisał, że „pierwszy poznał się na bolszewickiej zarazie”. Gdy do radzieckiej niewoli trafiła...

zobacz więcej

„Gorliwy o chwałę Bożą przyczynił się wiele do kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znakomity organizator stowarzyszeń istniejących w tutejszej parafii tj. dziewcząt katolickich i chłopców. Nie mogę pominąć zasługi jego lapidarnej dla kultu Bożego tj. do zamiłowania śpiewu, jaki codziennie, a szczególnie w święta uroczyste, rozbrzmiewał w tutejszej świątyni. Z twardego, surowego wiejskiego materiału wybierał swą mozolną długotrwałą pracą taki zespół śpiewacki trzechgłosowy, że budził tenże podziw u słuchaczów, a wielką wdzięczność dla tego mistrza tj. ks. Ziółkowskiego miał duszpasterz i wszyscy parafianie z tego względu. Daj Boże więcej takich młodych kapłanów” – stwierdził autor dokumentu.

Ks. Ziółkowski został w końcu kapelanem, ale dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W 1919 r. wstąpił do służby duszpasterskiej Wojska Polskiego. Ponieważ miał wyższe wykształcenie, otrzymał rangę starszego kapelana, co było odpowiednikiem stopnia kapitana. 23 lipca 1919 r. skierowano go do 5 pułku piechoty Legionów w Wilnie, który wkrótce wziął udział w walkach z sowietami. Podczas wojny polsko-bolszewickiej pełnił również posługę w wileńskich szpitalach wojskowych.

Duchowny uczestniczył w wielu bitwach, m.in. o Dynenburg w styczniu 1920 r., która zakończyła się zdobyciem przez Polaków i Łotyszy okupowanej przez Rosjan twierdzy. Wziął także udział w wyprawie kijowskiej w kwietniu tego roku, podczas której Polacy ramię w ramię z żołnierzami Ukraińskiej Republiki Ludowej odparli przeważające siły Armii Czerwonej.

Jednostka ks. Ziółkowskiego brała także udział w bitwie warszawskiej w sierpniu 1920 r. oraz kontrofensywie wojsk polskich po pokonaniu bolszewików na przedpolach stolicy. W kontrofensywę wpisały się krwawe bitwy pod Sejnami oraz nad Niemnem we wrześniu 1920 r. Również na froncie duchowny odznaczał się postawą. 10 stycznia 1921 otrzymał Krzyż Walecznych, przyznany przez gen. Edwarda Śmigłego-Rydza za bohaterstwo, odwagę oraz za wpływ na żołnierzy w trakcie bitwy pod Sejnami.

„Alarm!”: Katyń frontem wojny o historię

Polska delegacja zginęła lecąc upamiętnić ofiary zbrodni katyńskiej. Na zlecenie rosyjskich władz katyński las staje się frontem wojny, której...

zobacz więcej

Natchnął żołnierzy

„Dnia 22 IX 1920. Batalion w marszu na Giby. Do batalionu przyłączył się na wyprawę ks. kapelan Jan Ziółkowski. Litwini obsadzili bardzo silnie Giby, tak piechotą jak i artylerią. Przywitali naszych bardzo silnym ogniem, tak że na miejscu było bardzo dużo rannych i zabitych. Ksiądz kapelan, nie słuchając rad, aby pozostał w tyle, gnał naprzód do atakującej kompanii 11-tej i tam, gdzie ludzie przypadali do ziemi z powodu silnego ognia. On stojąc błogosławił atakujących, spowiadał ciężko rannych, udzielał ostatniego namaszczenia. Żołnierze zdziwieni pojawieniem się kapelana w huraganowym ogniu artylerii i karabinów maszynowych, widząc go spokojnego i nie zważającego na strzały, zrywają się z ziemi i atakują dalej umocnione pozycje nieprzyjaciela” – napisano we wniosku do odznaczenia.

Zwierzchnicy wojskowi i kościelni byli świadomi, że ks. Ziółkowski jest urodzonym kapelanem i po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej pozostawili go na służbie. Został awansowany do stopnia majora Wojska Polskiego i skierowany jako proboszcz do słynnej I Dywizji Legionów. Do tego doszła praca administracyjna, powierzono mu bowiem również stanowisko kierownika Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego na Litwie, w garnizonach Wilno, Lida i Grodno. Stopniowo przychodziły kolejne awanse.

Duchowny pełnił posługę w Stanisławowie, a następnie przez niemal siedem lat był kapelanem polowym Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Podole” w Czortkowie i proboszczem kościoła garnizonowego oo. dominikanów. Jego służba nie ograniczała się jedynie do spraw wojskowych. Mieszkał w klasztorze Sióstr Szarytek, którym pomagał w prowadzeniu sierocińca i domu pomocy dla bezdomnych i bezrobotnych.

„Dawni mieszkańcy Czortkowa, którzy pamiętali księdza potwierdzają, że ksiądz major Ziółkowski był w garnizonie i w samym mieście znanym i bardzo szanowanym człowiekiem. Szczególnie zapamiętano jego bezinteresowną pomoc niesioną różnym organizacjom działającym na terenie miasta” – odnotowano w książce „Ksiądz Ziółkowski, ostatni kapelan z Kozielska” (Zdzisław Peszkowski, Barbara Ziółkowska-Tarkowska; Stanisław Zygmunt Zdrojewski; wydana przez Fundację „Golgota Wschodu”).
Przez dziesiątki lat czczenie ofiar Zbrodni Smoleńskiej było zakazane (fot. arch. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Rosyjski Memoriał przedstawił prezentację o zbrodni katyńskiej

O przebiegu zbrodni katyńskiej, historii kłamstwa katyńskiego, a także o współczesnych próbach kwestionowania odpowiedzialności władz ZSRR za tę...

zobacz więcej

Następnie służba zawiodła go do Jarosławia, gdzie objął funkcję kierownika Rejonu Duszpasterstwa Wojskowego i kapelana 24. dywizji piechoty, został też administratorem i dziekanem tamtejszego kościoła garnizonowego. Doczekał się także kolejnego ważnego odznaczenia. Za wybitną i gorliwą pracę duszpasterską w Wojsku Polskim został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi.

Burza historii

Niestety, burza historii ponownie zaczęła nadciągać nad Polskę. Wiosną 1939 r. ks. Ziółkowski był już dziekanem polowym w stopniu majora. Tuż przed wybuchem II wojny światowej towarzyszył żołnierzom na ćwiczeniach i manewrach. Po niemieckiej agresji jego jednostka została włączona do Armii „Karpaty”. Przeszedł z nią szlak bojowy przez Tarnów, Pilzno, Strzyżów, Sądową Wisznię, Birczę, Przemyśl, Janów oraz Wereszczycę.

Szczególnie ciężkie walki 24 dywizja toczyła pod Janowem, nad Wereszczycą i pod Birczą. Przebijając się z Pilzna do Strzyżowa, poniosła ciężkie straty i zdecydowano o skierowaniu jej w stronę Lwowa i następnie na tzw. przedmoście rumuńskie. Jednostka nie zdążyła przeprawić się za Dniestr. 17 września 1939 r. Polska została zdradziecko zaatakowana przez Armię Czerwoną. Tego dnia ks. Ziółkowski odprawił dla żołnierzy poranną mszę świętą polową, a kilka godzin później, jadąc z Tarnopola do Buczacza, dokładnie na ósmym kilometrze tego odcinka, dostał się do niewoli sowieckiej.

Spędzając pierwszą noc w niewoli w miejscowości Kopyńczyce duchowny miał okazję do ucieczki, do czego gorąco namawiali go inni oficerowie. Postanowił jednak zostać ze swoimi żołnierzami i dzielić z nimi los; wtedy jeszcze nie wiedziano, że tak tragiczny.

„Pamięć o Polakach zamordowanych w Katyniu będzie żywa na wieki”

– Polacy zamordowani w Katyniu byli wierni Polsce; pamięć o nich będzie żywa na wieki – oświadczył w piątek szef MON Mariusz Błaszczak. Wywiązujemy...

zobacz więcej

„Na postoju w Kopyczyńcach oficerowie namawiali kapelana Ziółkowskiego, aby uciekał, zapewniali, że stworzą sytuację umożliwiającą ucieczkę, ale kategorycznie odmówił. Stwierdził, że w sytuacji, gdy tylu żołnierzy i oficerów idzie do sowieckiej niewoli, on nie może uciekać, bo w niewoli będzie im potrzebny...” – relacjonował Jan Ziółkowski, bratanek kapelana, który jako dobosz jarosławskiej orkiestry wojskowej dostał się z nim do niewoli.

NKWD skierowało duchownego do punktu zbornego w Jarmolińcach, następnie trafił do obozu przejściowego Kozielszczynie w obwodzie połtawskim, zaś 4 listopada osadzono go w obozie w Kozielsku. Został umieszczony w bloku numer 14, czyli tzw. Majorówce lub Domu Starców. Będąc w niewoli nie przestał pełnić posługi wśród osadzonych żołnierzy, wiedząc że teraz szczególnie jej potrzebują.

Tajne nabożeństwa

Sowieci zabronili prowadzenia działalności duszpasterskiej, ale Polacy nie mogli się obejść bez Boga. Za odprawianie nabożeństw w piwnicy Majorówki ks. Ziółkowski trafiał wielokrotnie karceru. W odnalezionych pamiętnikach obozowych zamordowany później ppor. Bronisław Wajs zanotował pod datą 20 grudnia 1939 r., iż ksiądz Ziółkowski został karnie „zamknięty do tiurmy na siedem dni”.

W przededniu wigilii Bożego Narodzenia 24 grudnia 1939 r. NKWD wywiozło z Kozielska duchownych różnych obrządków i umieścił ich w moskiewskim więzieniu na Łubiance. Ks. Ziółkowski pozostał w obozie, przypuszczalnie dlatego, że sowieci o nim zapomnieli lub go przeoczyli, gdyż miał na sobie zwykły mundur zawodowego majora, do gdy trwała wywózka był zamknięty w karcerze.

Ks. Jan Leon Ziółkowski został zamordowany w Katyniu (fot. arch. PAP/Wojciech Pacewicz)

75 lat temu ujawniona została zbrodnia katyńska

75 lat temu, 11 kwietnia 1943 r. niemiecka Agencja Transocean poinformowała o „odkryciu masowego grobu ze zwłokami 3.000 oficerów polskich” w...

zobacz więcej

Duchowny został ostatnim kapelanem obozu, dalej odprawiał w tajemnicy msze święte, spowiadał, przekazywał książeczki do nabożeństwa, niósł pociechę duchową towarzyszom. Zdając sobie sprawę, że Rosjanie wymordują Polaków, zachęcał do naśladowania Jezusa i opowiadał o boskim miłosierdziu. Warto żebyśmy siadając do świątecznego stołu pamiętali, że podczas Wielkanocy w 1940 r. ks. Ziółkowski wyspowiadał setki polskich oficerów, którzy wkrótce zostali posłani na śmierć.

„Widziało się go często przechadzającego się z rozmaitymi oficerami, we dwójkę, o rozmaitych porach dnia. Wiedzieliśmy, że są to takie rozmowy, którym nie należy przeszkadzać. Była to naprawdę niezwykła forma spowiedzi pod bacznym okiem sowieckich »wychowawców«. Ksiądz Ziółkowski odprawiał Mszę Świętą w wielkiej tajemnicy po rozmaitych kątach budynków obozowych i następnie udzielał Komunii Świętej. Nabożeństwo musiało być odprawiane tak szybko, aby władze nie mogły zdać sobie sprawy, co się dzieje. Dla ogromnej większości jeńców była to ostatnia Komunia Święta” – relacjonował prof. Stanisław Swianiewicz, cudem uratowany przed śmiercią w Katyniu. Jego wyjątkowe świadectwo zostało opublikowane w pracy „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”.

7 kwietnia 1940 r. duchowny został wywołany do transportu. Odprawił wówczas pospiesznie ostatnie nabożeństwo. Wkrótce został wywieziony z grupą około 120 wyższych oficerów, wśród których byli generałowie Bronisław Bohaterewicz i Henryk Minkiewicz i Mieczysław Smorawiński do Katynia.

Jak w katakumbach

„Krótkie, szybkie, w zakamarkach piwnicy, jak w katakumbach. Prawdopodobnie ksiądz wiedział o planowanej wywózce i przed odjazdem zdążył zorganizować i odprawić nabożeństwo, by wspólnie pomodlić się z jeńcami, którzy pozostali w Kozielsku, a także z tymi, którzy razem z nim mieli być wywiezieni” – odnotował ppor. rez. Dobiesław Bronisław Jakubowicz, który wkrótce również został zamordowany w Katyniu.

Polacy z Białorusi upamiętnili ofiary Katynia i katastrofy smoleńskiej

Stuosobowa grupa działaczy Związku Polaków na Białorusi odwiedziła w niedzielę Katyń i Smoleńsk, by jak co roku upamiętnić ofiary zbrodni NKWD oraz...

zobacz więcej

Nie wiadomo dokładnie, kiedy zginął zginął ostatni kapelan Kozielska. Najpewniej nastąpiło to 9 kwietnia. Można tak przypuszczać, gdyż w tym samym transporcie znalazł się mjr Adam Solski, którego notatnik prowadzony do samej śmierci kończy się na tym dniu.

„Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne!). Przywieziono gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano zegarek, na którym była godzina 6.30 (8.30). Pytano mnie o obrączkę, którą (...). Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk (...)” – notował mjr Solski...

Ks. Ziółkowski, jeniec numer 1801, został rozstrzelany przez funkcjonariuszy Obwodowego Zarządu NKWD w Smoleńsku oraz pracowników NKWD przybyłych z Moskwy na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. Ciało duchownego zostało zidentyfikowane w toku ekshumacji prowadzonych przez Niemców w 1943 r. pod numerem 487.

Ołtarzyk w papierośnicy

Przy szczątkach znaleziono wizytówkę, legitymację odznaki KOP, dwie fotografie, drewnianą papierośnicę oraz dewocjonalia: dwa modlitewniki, różaniec, dwa łańcuszki na szyję.

– W tej drewnianej papierośnicy był wyrzeźbiony ołtarzyk. Zapewne podczas tajnych nabożeństw ks. Ziółkowski rozkładał ją i odprawiał przy niej mszę – mówi portalowi tvp.info Barbara Tarkowska, córka starszego brata zamordowanego duchownego.

W kościele św. Bartłomieja Apostoła w Łapanowie już od 1943 roku modlono się w intencji zamordowanego kapelana (fot. Wiki/Lollencja)

78 lat temu ruszyły transporty śmierci z polskimi jeńcami do Katynia

78 lat temu, 3 kwietnia 1940 r. ruszyły transporty śmierci z polskimi jeńcami z Kozielska do Katynia. Rozpoczęła się zbrodnia katyńska. NKWD...

zobacz więcej

Komisja sądowo-lekarska odnotowała, że ksiądz został zamordowany w okrutny sposób i że przed śmiercią się nad nim pastwiono. „Szczątki owego kapelana nosiły ślady masakry, dokonanej przez bolszewickich katów w sposób niezwykle bestialski...” – stwierdzono w raporcie.

Trwa proces beatyfikacyjny ks. Jana Leona Ziółkowskiego. Jest jednym z 24 kapelanów katyńskich, kandydatów do procesu beatyfikacyjnego Męczenników Wschodu (1917-89). – Od 2009 r. trwa zbieranie dokumentów do biografii tych duchownych, aktualizacja ich i przesyłanie kopii do ośrodka dokumentacji kanonizacyjnej Męczenników Wschodu w Drohiczynie. O żadnych terminach na razie nie ma mowy. Te zna tylko Pan Bóg – wskazuje Barbara Tarkowska.

Mimo to kult zamordowanego kapelana trwa od dziesiątek lat. – Ksiądz Ziółkowski w swojej rodzinnej parafii, w Łapanowie w diecezji krakowskiej, jest otoczony kultem już od 1943 r. Z wiadomych względów długo był to kult cichy. Obecnie w parafii jest on już bardzo szeroko rozwinięty. Ksiądz ma swoją gablotę w kościele, posadzono „dąb katyński”, postawiono pomnik, ludzie modlą się w jego intencji – dodaje bratanica duchownego. Jej zdaniem kult rozwinął się w dużej mierze dzięki temu, że ciało ks. Ziółkowskiego zidentyfikowano już w 1943 r. – Gdyby nie to, jego postać zapewne nie byłaby tak upamiętniona – przekonuje.

Pozostaje zatem wierzyć, że proces beatyfikacyjny ks. Jana Leona Ziółkowskiego szybko zostanie zakończony. Także w okresie Wielkanocy warto pomodlić się za zamordowanego kapelana oraz inne ofiary zbrodni katyńskiej.

Pisząc artykuł korzystałem m.in. z materiałów opublikowanych w portalu katolickim Adonai.pl

źródło:
Zobacz więcej