Rozbił furgonetkę na autostradzie. Posklejał ją taśmą, załatał kartonem i pojechał do Rumunii

Kierowcę poinformowano, że nie może kontynuować jazdy (fot. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Węgier)

Kierowca rumuńskiego mercedesa sprintera przejechał przez prawie całe Węgry rozbitą furgonetką, którą prowizorycznie „naprawił” taśmą klejącą, a niektóre ubytki w karoserii załatał kartonem. Samochód uległ poważnemu wypadkowi na autostradzie między Balatonem a Budapesztem.

Staranowany samochód ambasadora Ukrainy. Policja otworzyła ogień

Ambasada Ukrainy w Wielkiej Brytanii poinformowała w sobotę, że w zaparkowany przed placówką samochód ambasadora dwukrotnie uderzył inny pojazd....

zobacz więcej

Jak poinformowała węgierska policja, kierowca i zarazem właściciel mercedesa sprintera na rumuńskich numerach rejestracyjnych jadąc z nadmierną prędkością, uderzył w barierkę, w wyniku czego pojazd przewrócił się na bok i kilkadziesiąt metrów sunął po nawierzchni drogi. Kierowca i dwie inne osoby odniosły lekkie obrażenia.

Mundurowi oświadczyli, że na życzenie kierowcy furgonetkę odholowano na najbliższe miejsce obsługi podróżnych i poinformowano go, że nie może kontynuować jazdy pojazdem. Wyjaśnili również, że zgodnie z węgierskim prawem nie mogli odebrać samochodu właścicielowi.

Do wypadku doszło na 68. kilometrze autostrady M7 biegnącej z Budapesztu w kierunku Balatonu (na południowy zachód). Według portalu index.hu, posklejaną furgonetkę widziano później na stacji benzynowej przy autostradzie M5 łączącej stolicę z położonym na południowym wschodzie Segedynem, niedaleko granic z Serbią i Rumunią.


Nieco później zdjęcia tego samego mercedesa opublikowali członkowie rumuńskiej grupy AradTraffic na Facebooku z informacją, że wykonano je na trasie między Aradem a Timisoarą, już na terytorium Rumunii.

Wynika z tego, że furgonetka przejechała po wypadku ponad 400 km, jeżeli zaś kierowca chciał dotrzeć do miasta, w którym samochód był zarejestrowany – Buzau na wschodzie Rumunii – miał przed sobą jeszcze podobną odległość. Mercedes wiózł prawdopodobnie paczki przesyłane przez Rumunów pracujących za granicą do kraju. Kartonowe pudła posłużyły kierowcy do załatania otworów po wybitych szybach. Część karoserii pojazdu „wzmocnił” taśmą klejącą, zaś otworu po wyrwanych tylnych drzwiach w ogóle nie zabezpieczył.

Przed wypadkiem samochód ciągnął przyczepę. Nie wyjaśniono, co się z nią stało.

źródło:
Zobacz więcej