Poseł PSL: Jeśli chcemy przetrwać, musimy startować pod własnym szyldem

W ocenie posła Eugeniusza Kłopotka Koalicja Europejska może rozpaść się po eurowyborach (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Uważam, że w jesiennych wyborach parlamentarnych PSL powinno startować pod własnym szyldem, jeżeli chce przetrwać – powiedział poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. Należy on jednak do mniejszości wśród polityków z ugrupowań tworzących Koalicję Europejską, którzy nawet jeśli są niechętni koalicji, nie ujawniają tego.

Szefernaker: Schetyna obiecał europejskim elitom wejście Polski do eurostrefy

„Co innego Grzegorz Schetyna pisze dziś na Twitterze, a co innego obiecał europejskim elitom” – ocenia we wpisie Paweł Szefernaker. Sekretarz stanu...

zobacz więcej

Senator Jan Rulewski, który opuścił klub PO w proteście wobec formuły Koalicji Europejskiej i obecności na listach dawnych działaczy PZPR, nie jest jedynym politykiem, który niechętnie patrzy na nowy podmiot. Wśród tworzących koalicję ugrupowań najwięcej przeciwników nowej koalicji jest w PSL.

Podczas lutowego posiedzenia Rady Naczelnej przeciwko przystępowaniu PSL do Koalicji Europejskiej wypowiedzieli się m.in. były minister rolnictwa Marek Sawicki i poseł Eugeniusz Kłopotek. Za sceptyka uważany jest trzymający się obecnie na uboczu polityki były premier i dwukrotny lider PSL Waldemar Pawlak, choć pytany o Koalicję Europejską, nie chciał się wypowiadać.

Swojego sceptycyzmu nie kryje natomiast Eugeniusz Kłopotek. – Uważałem, że Koalicja Europejska to dla PSL nie najlepszy wybór, ale decyzja została podjęta – mówi.

Zdaniem Kłopotka, jeśli majowe wybory do PE koalicja przegra z PiS, wówczas zapewne się rozpadnie. – Wtedy jednak szkoda będzie tego straconego czasu na kampanię PSL jako partii – mówi.

Zdaniem Kłopotka różnice programowe między partiami tworzącymi obecną Koalicję Europejską są zbyt duże, żeby mogły one wspólnie utworzyć rząd mający spójny program. – Nawet jeśli ustalimy jakieś wspólne minimum programowe, taka koalicja, składająca się z kilku partii, szybko się rozpadnie. I co wtedy? Nowe wybory? – pyta.

Poseł PSL uważa więc, że ludowcy powinni startować samodzielnie, bo wtedy ocalą nie tylko swoją tożsamość, a także będą mieli większe pole manewru po wyborach. – Jeśli partia polityczna nie jest w stanie samodzielnie przekroczyć 5-procentowego progu wyborczego, to jaki jest sens, by istniała – zaznacza.

źródło:

Zobacz więcej