Sąd oddalił skargę satyryka na krytyczną opinię kanclerz Merkel. Chodzi o wiersz

Merkel skrytykowała wiersz satyryka, uznając, że był „świadomie raniący” (fot. REUTERS/Fabrizio Bensch/Morris Mac Matzen)

Sąd w Berlinie odrzucił pozew satyryka Jana Boehmermanna, który domagał się zabronienia Urzędowi Kanclerskiemu i kanclerz Angeli Merkel krytykowania jego wiersza, wymierzonego przeciwko tureckiemu prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi. Merkel skrytykowała ów wiersz jako „świadomie raniący”.

Proces prezydenta Turcji przeciwko niemieckiemu satyrykowi. Chodzi o wiersz

Przed sądem w Hamburgu rozpoczęła się rozprawa z powództwa prywatnego wniesionego przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, który domaga się...

zobacz więcej

Agencja dpa zwraca uwagę, że Urząd Kanclerski już wcześniej podjął zobowiązanie, że ta krytyka nie będzie powtarzana. Sąd uznał, że pozew Boehmermanna byłby dopuszczalny, gdyby groziło powtarzanie kwestionowanej przez satyryka opinii.

31 marca 2016 r. Boehmermann wyrecytował w niemieckiej telewizji publicznej ZDF wiersz o Erdoganie, zawierający niewybredne aluzje seksualne i oskarżenia, że turecki prezydent prześladuje mniejszości, źle traktuje Kurdów i chrześcijan.

Przed odczytaniem wiersza Boehmermann nawiązał do nadanej w niemieckiej telewizji satyrycznej piosenki kpiącej z Erdogana za represjonowanie dziennikarzy. Ankara wezwała wtedy ambasadora Niemiec, żądając wyjaśnień. Władze Turcji ostro zaprotestowały przeciwko kpinom z głowy państwa. Do MSZ w Ankarze wzywany był kilkakrotnie ambasador Niemiec. Berlin odrzucił początkowo protesty, a rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych mówiła, że wolność słowa nie podlega negocjacjom.

Protesty władz w Ankarze z powodu satyry na Erdogana zachęciły niemieckich satyryków do kolejnych szyderstw. W spór o granice wolności słowa włączyła się wtedy Merkel. Uznając wiersz Boemermanna za „świadomie raniący”, kanclerz podkreśliła znaczenie wolności słowa, ale zastrzegła, że wolność ta „nie jest nieograniczona”. Później Merkel sama przyznała, że jej krytyka była „błędem”.

Niemcy ustąpili Turkom. Zajmą się satyrykiem, który obraził Erdogana

Niemiecki rząd przystał na wniosek tureckich władz. Wyraził zgodę na ściganie przez prokuraturę niemieckiego satyryka Jana Böhmermanna, który jest...

zobacz więcej

Boehmermann, znany z ostrych materiałów satyrycznych, nie ukrywał, że zawierający niewybredne żarty wiersz o Erdoganie był „paszkwilem”.

Niemcy uważały wtedy Turcję za kluczowy kraj w walce z kryzysem imigranckim. Publicyści zarzucali Merkel, że właśnie z tego powodu skrytykowała Boehmermanna, nie chcąc narazić się władzom w Ankarze.

Adwokat satyryka argumentował, że krytyka, z jaką wystąpiła Merkel, była „niedopuszczalnym państwowym przesądzaniem z góry o winie”. Boehmermann podkreślał, że nie można zaakceptować tego, że rząd Niemiec „ze względów politycznych ingeruje ocenami prawnymi w wolny i niezależny wymiar sprawiedliwości”.

Prezydent Turcji poczuł się obrażony wierszem i złożył za pośrednictwem swych prawników skargę na satyryka. Rząd Angeli Merkel zaaprobował zastosowanie wobec Boehmermanna paragrafu o obrazie przedstawiciela obcego państwa. Prokuratura w Moguncji umorzyła po kilku miesiącach śledztwo, nie dopatrując się działań podlegających karze. W innym postępowaniu satyrykowi zabroniono jednak powtarzania niektórych „raniących honor” fragmentów wiersza.

W lipcu 2017 r. niemiecki parlament wykreślił z kodeksu karnego paragraf o obrazie majestatu.

źródło:

Zobacz więcej