Francuski pisarz: Wielu generałów armii francuskiej stało się poddanymi króla Patagonii

Jean Raspail w rozmowie z Tygodnikiem TVP (fot. Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images)

Trudno nawet sobie wyobrazić, jak wielka jest liczba spływających do mnie wniosków o nadanie obywatelstwa Królestwa Patagonii. Wniosków od osób, które nierzadko są ważnymi i bardzo znanymi postaciami naszej francuskiej rzeczywistości. Wielu generałów armii francuskiej stało się poddanymi króla Patagonii – mówi francuski pisarz Jean Raspail.

Prezydent Francji: Odbudujemy katedrę Notre Dame

Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że Notre Dame zostanie odbudowana, bo tego oczekują Francuzi i kraj na to zasługuje z racji swojej...

zobacz więcej

MATEUSZ MATYSZKOWICZ: Vive la France! Vive la Pologne! Niech żyje Francja i niech żyje Polska!

JEAN RASPAIL: Ach! Jakże słynna jest ta francuska historia z okrzykiem: „Niech żyje Polska, Panie!” Czy Pan ją słyszał? We Francji jest bardzo popularna. Nie mogę wprost uwierzyć, że Polacy jej nie znają! To historia, która wstrząsnęła całym Paryżem!

Kiedy car Aleksander II przybył z oficjalną wizytą do Paryża, na jego przywitanie zgromadziły się nieprzebrane tłumy. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę, jaką politykę car prowadził względem Polski i jak potraktował Polaków.

Zatem przed paryską operą zebrało się mnóstwo ludzi, żeby przywitać cara, kiedy podjedzie swym powozem. Był wśród nich pewien paryżanin, który na widok rosyjskiego władcy wychodzącego z karety w geście groźby podniósł w górę swoją laskę – oczywiście szybko został obezwładniony przez francuskich żołnierzy, którzy myśleli, że próbuje napaść na cara. Ale on zdążył jeszcze krzyknąć na całe gardło: „Niech żyje Polska, Panie!” (Vive la Pologne, Monsieur!) i w tym momencie cały Place de L’Opera rozbrzmiał krzykiem: „Niech żyje Polska, Panie!” i w całym Paryżu krzyczano: „Vive la Pologne, Monsieur!”. To zdanie weszło do historii Francji.

Piękna historia. Zacytowałem ją w przedmowie do mojej książki, która ma się wkrótce ukazać. Jej tytuł to „Miłosierdzie”. Poproszono mnie o napisanie krótkiego słowa wstępnego dla czytelnika polskiego i zawarłem w nim tę właśnie cudowną historię.

Francuskie kościoły celem ataków, także podpalaczy

Pożar, który strawił znaczną część katedry Notre Dame, nie jest odosobnionym przypadkiem. W ostatnich latach we Francji nasiliły się pożary...

zobacz więcej

Szanowny Panie, uważa Pan siebie za obywatela Republiki Francuskiej czy monarchii francuskiej.

Jestem oczywiście rojalistą. Miałem przyjemność być organizatorem i przewodniczącym manifestacji z 21 stycznia 1993 roku, czyli nie tak dawno temu, która odbyła się na pamiątkę 200-lecia zabójstwa Ludwika XVI.

Organizowałem tę manifestację, choć władze republiki nie wyraziły na nią zgody. W asyście adwokatów poprosiliśmy zatem o spotkanie z ministrem i powiedzieliśmy mu: „Będziemy manifestować bez względu na zakaz!” i ostatecznie na placu Zgody, 21 stycznia o godzinie 8.13 rano, zebrało się 60 tysięcy osób.

Dlaczego o 8.13? O tej właśnie godzinie zginął Ludwik XVI, a ponieważ przywiązuję dużą wagę do symboli, chciałem, by to była ta sama minuta.

Manifestanci tak tłumnie zgromadzili się na placu, że wszelki ruch uliczny został wstrzymany na 3 godziny. Pewien bardzo znany francuski aktor odczytał do mikrofonu testament króla, po czym odmówiono modlitwy: katolickie, protestanckie i żydowskie. Obecni byli księża katoliccy, pastorzy i rabini.

Obecność rabinów była wyjątkowa, ponieważ Żydzi zawsze mówili i po dziś dzień utrzymują, że nigdy nie zapomną, iż to Ludwik XVI uczynił ich obywatelami francuskimi. Wcześniej nie można im było nadawać francuskiego obywatelstwa. Na tej manifestacji było też wielu Izraelczyków.

Ja, Jean Raspail, byłem wtedy znanym, a nawet bardzo znanym, pisarzem. Moja książka „Sire” odniosła we Francji niebywały sukces i dlatego manifestacja była tak liczna. A ja jestem rojalistą i uważam, że monarchia była lepsza niż republika.

Zresztą Polska też przez pewien czas była królestwem, nieprawdaż? Co za szkoda, że nie zachowaliście monarchii! O ile mnie pamięć nie myli, w większości przypadków byli to królowie elekcyjni.

źródło:
Zobacz więcej