Zakaz symboli Narodowych Sił Zbrojnych w Ravensbrück

74. rocznica wyzwolenia kobiecego obozu koncentracyjnego Ravensbrück (fot. TVP Info/Cezary Gmyz)

Uroczystości 74. rocznicy wyzwolenia kobiecego obozu koncentracyjnego Ravensbrück przebiegły bez zakłóceń. Były obawy, że podczas obchodów może dojść do incydentów, ponieważ skrajnie lewicowe środowiska zapowiedziały, że pojawią się, by sprzeciwić się rzekomej nadreprezentacji polskich nacjonalistów.

Urny z danymi więźniarek Ravensbrück. Odkrycie IPN na pobliskim cmentarzu

Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wykopaliska na cmentarzu Fürstenbergu nad Havelą. To pierwsze prace Biura Poszukiwań i Identyfikacji na...

zobacz więcej

Z tego powodu dyrektor tego miejsca pamięci Inse Eschebach ogłosiła, że symbole Narodowych Sił Zbrojnych nie będą dozwolone podczas obchodów. Zaapelowała też, by powstrzymać się od upolityczniania tego miejsca. Polscy narodowcy zakaz uszanowali. Natomiast lewicowi ekstremiści go zlekceważyli i eksponowali transparenty ze swoimi hasłami oraz flagę z symbolem Antify.

Dyrektor Eschebach mówi, że decyzję podjęła z ciężkim sercem. – Zakaz eksponowania symboli NSZ nie oznacza, że weteranki tej formacji więzione w Ravensbrück oraz członkowie ich rodzin mają zakaz wstępu na teren obozu. Wręcz przeciwnie. Są oni tutaj mile widziani – zapewnia w rozmowie z TVP.

Wyjaśnia, że przyczyną wydania zakazu symboliki NSZ były opinie, że była to formacja antysemicka. Jednocześnie nie chciała interweniować w sprawie symboli Antify. – Bardzo źle by wyglądało, gdyby to niemiecka policja na terenie obozu podejmowała interwencje. Zapewniam, że gdyby pojawiły się symbole NSZ, takiej interwencji by nie było – dodaje Eschebach.

Zakazem jest oburzony Krzysztof Wyszkowski, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i zarazem wnuk więźniarki Ravensbrück. – Jest w tym coś wysoce niewłaściwego, by to Niemcy tyle lat po wojnie dzielili więźniarki na lepsze i gorsze – powiedział nam po uroczystościach.

Polskie więźniarki filii KL Ravensbrück zostaną upamiętnione w Neubrandenburgu

W niemieckim Neubrandenburgu upamiętnione zostaną polskie więźniarki filii niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Na miejscowym cmentarzu...

zobacz więcej

Ambasador będzie rozmawiał z Niemcami

Polski ambasador w Berlinie zapewnia, że będzie w tej sprawie prowadził rozmowy z Niemcami. – W Ravensbrück organizacje skrajnie lewicowe, nawet przez tutejsze władze uważane za ekstremistyczne bez przeszkód prezentują swoje symbole – mówi dyplomata.

Jeszcze ostrzej sprawę ocenia członek Stowarzyszenia Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Tomasz Dorosz. – Uważam to wręcz za skandal. Niemcy po prostu nie mają moralnego prawa podejmowania takich decyzji – mówi.

Przyczyną oburzenia środowisk skrajnie lewicowych były uroczystości, jakie miały miejsce w Ravensbrück w ubiegłym roku z udziałem pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy. Faktem jest, że Polacy stanowili najliczniejszą grupę biorącą udział w uroczystościach i zdominowali środowiska lewicowe, które były reprezentowane w znacznie mniejszej liczbie.

Co ciekawe, zarzuty o tym, że Polacy są nadreprezentowani podczas obchodów, odrzuca nawet córka niemieckich komunistów dr Bärbel Schindler-Saefkow. Jej matka była więźniarką tego obozu. – To właśnie Polki stanowiły najliczniejszą grupę więźniarek. Czynienie zarzutu Polakom, którzy są przecież naszymi sąsiadami, że przyjeżdżają tutaj, i to od wielu lat, by czcić swoje rodaczki, uważam za wysoce niewłaściwe. – mówi TVP.

List Wandy Półtawskiej

Zarzuty wobec Polaków poruszyły też byłą więźniarkę i jednocześnie przyjaciółkę papieża Jana Pawła II Wandę Półtawską. Napisała w tej sprawie list otwarty.

„Dopiero teraz, po przeszło 70 latach, mówi się o tym, co działo się w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück, o losie więzionych tam kobiet i prowadzonych na Polkach z transportu warszawsko-lubelskiego pseudomedycznych eksperymentach. Historią Ravensbrück interesuje się teraz młodzież, która bierze udział w organizowanych konkursach. Teraz, kiedy ta nabierająca świadomości polska młodzież odwiedza dawny obóz, by uczcić pamięć więźniarek, pojawiają się głosy, że to polski nacjonalizm, który próbuje zawłaszczyć pamięć o Ravensbrück. Patriotyzm to nie nacjonalizm! Pamięć o obozie najbardziej żywa jest w naszym kraju, bo wśród 132 tys. więzionych w obozie było 40 tys. Polek. Nie były to kobiety z łapanek, ale więźniarki polityczne, zatrzymywane za działalność konspiracyjną, przynależność do Armii Krajowej. Wywiezione do Ravensbrück były także kobiety z wyrokiem śmierci. Grupa Polek w Ravensbrück to były świadome patriotki, działające na rzecz obrony kraju. Przez wiele lat nie można było o tym wspominać. Nie wolno nam o nich zapomnieć” – czytamy w liście doktor Półtawskiej.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego podjęła byłe więźniarki KL Ravensbrück

1 września w 78. rocznicę wybuchu II wojny światowej Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska zaprosiła do Trybunału Konstytucyjnego byłe...

zobacz więcej

Więźniarki i ich rodziny oburzone

Morze biało-czerwonych flag widoczne w czasie ubiegłorocznych obchodów sprawiło, że transparenty i koszulki, na których przedstawicielki środowisk niemieckich feministycznych wypisały po polsku hasła proaborcyjne, nie były widoczne. Faktem jest jednak, że więźniarki i ich rodziny były oburzone propagowaniem na terenie obozu zabijania nienarodzonych, gdyż III Rzesza, która zabraniała aborcji Niemkom promowała ją wśród tzw. podludzi, czyli również Polek. Faktem jest też, że ciężarne Polki, które trafiły do obozu, robiły wszystko, by ocalić swoje dzieci.

Inną przyczyną oburzenia środowisk lewicowych było eksponowanie na opaskach przez kilku Polaków symbolu Narodowych Sił Zbrojnych.

Po uroczystościach środowiska lewicowe zasypały dyrekcję Miejsca Pamięci KL Ravensbrück protestami. W rezultacie dyrektor Insa Eschebach zamówiła u profesora Stehana Lehnstaedta z Touro Colleg Berlin opinię na temat NSZ. Naukowiec oparł ją przede wszystkim na publikacjach krytycznych wobec NSZ. Zarzucił tej formacji antysemityzm i udział w eksterminacji Żydów i komunistów.

Decyzja ta wywołuje oburzenie nie tylko środowisk narodowych. Rzecz w tym, że w Ravensbrück były więzione kobiety należące do tej formacji. Jedną z nich jest Wanda Woś „Julita”, uczestniczka Powstania Warszawskiego. Jej rodzice oraz brat zostali wyróżnieni przez Instytut Yad Vasem medalem „Sprawiedliwych wśród narodów świata” za ratowanie Żydów.


Od kilku lat środowiska lewicowe i LGTB usiłują, wbrew prawdzie historycznej, uczynić z Ravensbrück symbol męczeństwa homoseksualistów. Wprawdzie liczne świadectwa byłych więźniarek mówią o tym, że w obozie niektóre z osadzonych praktykowały tzw. miłość lesbijską. Jednak z tych relacji wynika również, że był to homoseksualizm nabyty, który również i dziś jest powszechny w monopłciowych środowiskach poddanych długotrwałej izolacji, przede wszystkim w więzieniach. Nie istnieją żadne dowody, by którakolwiek z więźniarek została osadzona w Ravensbrück z powodu praktyk lesbijskich i oznaczona różowym trójkątem, jakim oznaczano homoseksualistów w kacetach.

Inna sprawa, że osławiony paragraf homoseksualny, który utrzymał się w niemieckim kodeksie karnym aż do 1994 roku, nigdy nie dotyczył kobiet. W związku z tym nie jest znany ani jeden przypadek oskarżenia, osądzenia, a tym bardziej skazania żadnej lesbijki za praktykowanie homoseksualizmu.

źródło:
Zobacz więcej