Jako dziecko porwany przez Niemców. Chciał symbolicznego odszkodowania. Sąd: musi zapłacić

Hermann Lüdeking został porwany z okupowanej Polski w 1942 r. i zgermanizowany (fot. arch.PAP/Photoshot/ Archival Historical)

Niemiecki sąd administracyjny odrzucił w czwartek pozew, złożony przez Hermanna Lüdekinga, który jako dziecko został porwany przez Niemców i zgermanizowany. W ocenie sądu mężczyzna, który chciał, by wypłacono mu odszkodowanie, nie jest ofiarą nazizmu i nie przysługuje mu żadne zadośćuczynienie. Po ogłoszeniu werdyktu mężczyznę obciążono też kosztami procesu – musi zapłacić 2,5 tys. euro.

„Niemcy wypłaciły ok. 80 mld euro reparacji, Polska dostała ochłapy”

Szacuje się, że jak dotąd Niemcy wypłaciły różnym krajom ok. 80 mld euro indywidualnych odszkodowań; większość otrzymali obywatele Izraela i krajów...

zobacz więcej

Sprawę opisano na portalu internetowym niemieckiej gazety „Badische-Zeitung”. Poinformowano, że Lüdeking nigdy nie poznał swoich rodziców, nie wie też, gdzie się urodził, ponieważ Niemcy porwali go jako dziecko z okupowanej Polski. Mężczyzna nie zna także swojego prawdziwego nazwiska, a nawet daty swych narodzin.

Lüdeking jako emeryt zaczął badać swoją przeszłość. W 2017 r. mężczyzna postanowił pozwać Republikę Federalną Niemiec i zażądał symbolicznej, jednorazowej wypłaty odszkodowania w wysokości 2,5 tys. euro.

– W ogóle nie chodzi o pieniądze. Chodzi o bycie uznanym za ofiarę narodowego socjalizmu – powiedział Lüdeking, cytowany przez gazetę.

W czerwcu 2018 r. sąd administracyjny w Kolonii odrzucił pozew mężczyzny, uzasadniając wyrok brakiem podstaw prawnych do wypłaty roszczenia. Sąd nie zakwalifikował mężczyzny do katalogu ofiar nazistowskiego reżimu.

Sprawa trafiła do apelacji. W czwartek rozpatrywał ją Wyższy Sąd Administracyjny w Münster, który ponownie odrzucił roszczenia mężczyzny. Dodatkowo sąd obciążył Lüdekinga kosztami procesu sądowego. Musi zapłacić 2,5 tys. zł – tyle samo, ile zadośćuczynienia żądał od państwa. Gazeta informuje też, że Hermann Lüdeking pobiera miesięczną emeryturę w wysokości 900 euro. Mężczyzna – jeśli będzie to konieczne – ma zamiar odwołać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, lecz musiałby wcześniej złożyć skargę kasacyjną do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe.

źródło:
Zobacz więcej